Pierwsza piesza pielgrzymka z Trzciany do Pasierbca wyruszyła po śmierci ks. Jaromira Buczaka. W tym roku przyszło 55 osób. Historia tej wędrówki - jak i cały sierpniowy odpust ku czci MB Pocieszenia - pokazuje, po co ludzie naprawdę wchodzą na pasierbieckie wzgórze.
Uroczystości odpustowe trwały od 22 do 30 sierpnia. Każdy dzień gromadził inną grupę pątników: od strażaków powiatu limanowskiego, przez pracowników służby zdrowia, rodziny z dziećmi, chorych, po Liturgiczną Służbę Ołtarza i grupy modlitewne.
- 24 sierpnia to był dzień rodziny. Bp Andrzej Jeż, który przewodniczył naszej modlitwie błogosławił rodziny jeszcze bardzo długo po Mszy świętej - opowiada ks. Bogdan Stelmach, kustosz pasierbieckiego sanktuarium. Kustosz zwraca uwagę, że ruch pątniczy w tym roku był wyjątkowo intensywny już od samego początku tygodnia. Prawdziwym fenomenem pozostaje jednak odpustowa pasterka sprawowana o północy z soboty na niedzielę, w tym roku z 29 na 30 sierpnia, której w tym roku przewodniczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda.
Pasierbiec, odpust 2026. Msza św. 29 sierpnia. Słowo kustosza ks. Bogdana Stelmacha.- Rzeczywiście najwięcej przychodzi ludzi wtedy, bo potrafi być nawet 9 tysięcy, a może i więcej. Ponad godzinę schodzi, żeby wszyscy się rozjechali, a ruchem bardzo sprawnie, za co im dziękuję, kierują strażacy. Co roku zjeżdża się wtedy coraz więcej ludzi, i co cieszy, coraz więcej młodych - mówi ks. Stelmach.
Krzyż wpisany w życie chrześcijanina
W sobotę 29 sierpnia wieczornej Mszy św. na ołtarzu polowym przewodniczył bp Piotr Kleszcz, biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej, znany m.in. z internetowego kanału „Zielone Pastwisko”.
W wygłoszonej homilii hierarcha nawiązał do postawy św. Piotra, który chciał odwieść Jezusa od męki. Przestrzegał słuchaczy przed współczesną pokusą życia zupełnie „bezstresowego” i wolnego od wysiłku. - „W życiu powinno być trochę dobrze i trochę niedobrze, bo jak jest tylko dobrze, to niedobrze” - przypomniał słowa ks. Jana Twardowskiego bp Piotr Kleszcz.
Kaznodzieja podkreślał, że chrześcijaństwo nie istnieje w oderwaniu od krzyża. - Dla nas, chrześcijan, krzyż jest powodem do chluby. My szczycimy się, cieszymy się, że możemy przyznawać się do Pana Jezusa - mówił bp Kleszcz, wspominając słowa Adama Mickiewicza o tym, pod jakim znakiem Polak jest Polakim oraz nauczanie św. Jana Pawła II o krzyżach wpisanych w polski krajobraz.
Pasierbiec, odpust 2026. 29 sierpnia. Kazanie bp. Piotra Kleszcza.Bp Kleszcz przywołał także poruszające wezwanie, które zapamiętał z klasztoru karmelitów bosych w Czernej: „Bracia, nie ma miłości Chrystusa bez krzyża!”. Zauważył, że wielu wolałoby Jezusa jako małe Dzieciątko w żłóbku albo Zmartwychwstałego z chorągiewką - niewymagającego i cichego. Tymczasem Chrystus stawia wymagania i wzywa do nawrócenia.
- Pan Bóg nie dopuszcza tych krzyży, żeby nas upokorzyć, żeby nas w jakiś sposób zdeptać, ale jest to szansa na rozwój, na to, żeby porzucić grzech i rozpocząć nowe życie. Po każdym Wielkim Piątku jest również później poranek Zmartwychwstania - przekonywał biskup z Łodzi.
Dla bp. Kleszcza wizyta na Pasierbcu miała także wymiar osobistego powrotu do korzeni wiary w Beskidzie Wyspowym. - Kiedy jechałem tutaj zachwycałem się tymi waszymi górami. Wiele lat wcześniej przyjeżdżałem do Przysietnicy, Lubomierza, do Szczawy Białej na Oazę jako kilkunastoletni chłopiec, gdzie przyjąłem Jezusa jako mojego osobistego Pana i Zbawiciela - wspominał hierarcha, życząc wszystkim pątnikom naładowania „duchowego akumulatora”.
Pasierbiec, odpust 2026. 29 sierpnia. Procesja wejścia.Po pocieszenie do Matki Bożej
Na pasierbieckie wzgórze tradycyjnie zmierzały grupy piesze. Wśród nich 29 sierpnia dotarła 55-osobowa pielgrzymka z Trzciany. Grupie przewodniczył ks. Krzysztof Ceglarz. - W 2020 roku, po tragicznej śmierci w Tatrach ks. Jaromira Buczaka, wikariusza z Trzciany, odbyła pierwsza pielgrzymka w takim duchu: po pocieszenie do Matki Bożej. A potem stwierdziliśmy, że będziemy chodzić każdego roku. Już nie tylko w tej jednej intencji, ale w tych, które każdy z nas zabiera ze swojego domu. W tym roku przyszło 55 osób - wspomina początki tradycji ks. Krzysztof Ceglarz, wikariusz z Trzciany. W pielgrzymce uczestniczył także ks. prał. Władysław Midura, emerytowany proboszcz z Trzciany. Pątnicy z Trzciany mogli liczyć na gościnność po drodze. - Mieszkańcy Kamionnej, mniej więcej po półtorej godziny naszej drogi, ugościli nas po królewsku. Napoje: kawa, herbata; ciasta, chleb ze smalcem, a nawet był akordeon i śpiew - dodaje ks. Krzysztof Ceglarz.
Miejsce cudów i wymodlonego potomstwa
Kult Matki Bożej Pasierbieckiej nie ogranicza się wyłącznie do sierpniowego odpustu. Sanktuarium żyje przez cały rok, gromadząc wiernych na cotygodniowych nowennach, spotkaniach grup diecezjalnych czy pielgrzymkach podwórkowych kół różańcowych. Szczególnym rysem Pasierbca jest modlitwa o dar potomstwa. - W każdą trzecią niedzielę serdecznie zapraszamy wszystkich tych, którzy chcą się modlić o dar potomstwa. Bardzo często przychodzą i potem pokazują: „Tu wymodliliśmy nasze dzieciątko”. I to jest naprawdę wielka radość - podkreśla kustosz, ks. Bogdan Stelmach.
W sanktuaryjnej księdze stale przybywa podziękowań za otrzymane łaski i uzdrowienia. - Jak byłem wikariuszem w Tymbarku, to bardzo często powtarzano, że jak ci nikt nie pomoże, to idź na Pasierbiec, bo tam Matka Boża na pewno cię pocieszy, albo nawet wyprosi ci potrzebną łaskę - podsumowuje ks. Stelmach.