W niedzielę 6 września szczyrzycki kościół rozbrzmiewał modlitwą dziękczynienia. Wspólnota parafialna pod przewodnictwem ojców cystersów zebrała się przy ołtarzu, by świętować podwójny jubileusz - 75-lecie Parafialnej Orkiestry Dętej oraz ćwierćwiecze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Szczyrzyckiej, Doliny Stradomki i Grodziska. Podczas uroczystej Mszy św. polecano Bogu nie tylko obecnych muzyków, ale z wdzięcznością wspominano pokolenia tych, którzy przez dekady grali na chwałę Najwyższemu, a dziś spoczywają na miejscowym cmentarzu. - Gromadzimy się dzisiaj wokół ołtarza w duchu wdzięczności, aby świętować dwa wyjątkowe jubileusze, które wpisały się w historię i tożsamość naszej parafii - witał zgromadzonych o. Ireneusz Siwek OCist, proboszcz ze Szczyrzyca.
Stanisław Pigoń prowadził orkiestrę kilkadziesiąt lat. Dzięki niemu cały region rozwinął się muzycznie.
Grzegorz Brożek /Foto Gość
Fortel przeciw bezpiece
Początki orkiestry brzmią niemal jak scenariusz filmu sensacyjnego. Wszystko zaczęło się tuż po wojnie, gdy opat o. Benedykt Biros oraz legendarny kapelan ks. płk Antoni Matejkiewicz stworzyli przy klasztorze gimnazjum i liceum. Szansę na edukację zyskała uboga młodzież. Wtedy też na strychu cysterskiego klasztoru w Jędrzejowie odnaleziono zapomniane instrumenty muzyczne. Sprowadzono je do Szczyrzyca i powołano gimnazjalną orkiestrę dętą pod batutą ks. Matejkiewicza. Młodzi muzycy szybko jednak znaleźli się na celowniku Urzędu Bezpieczeństwa. Władze komunistyczne postanowiły zlikwidować szkołę i przejąć jej dobytek. Życzliwi ludzie w porę ostrzegli opactwo. Opat Biros wykonał wówczas genialny manewr - formalnie przekazał wszystkie instrumenty parafii. Szkolny zespół przestał istnieć na papierze, ale natychmiast odrodził się jako Parafialna Orkiestra Dęta. Orkiestra stała się kuźnią charakterów i - co znamienne - kapłańskich powołań.
Szczyrzyc. 75-lecie orkiestry parafialnej. Kazanie ks. Pawła Biela, rodaka, byłego orkiestranta.Gość Tarnowski
- W tej orkiestrze wychowały się dwa powołania do kapłaństwa. Jednym z nich jestem ja, a drugim jest ojciec dominikanin Jerzy Widomski, pochodzący ze Skrzydlnej - wspominał w kazaniu jubileuszowym ks. Paweł Biel, proboszcz z Paleśnicy koło Zakliczyna, rodak ze Szczyrzyca, a w dodatku krewny ks. Matejkiewicza, który był bratem jego babci.
Szczyrzyc. 75-lecie orkiestry parafialnej. Tęsknota za Ojczyzną.Gość Tarnowski
Jeden rok, który trwa całe życie
Kamieniem milowym w dziejach zespołu był 1 lipca 1964 roku. Ówczesny opat o. Stanisław Kiełtyka sprowadził do opactwa młodego muzyka Stanisława Pigonia. - Przyszedł na jeden rok, ale pozostał na całe życie - podkreślał ks. Biel. W okolicy nie było żadnej szkoły muzycznej. Pan Stanisław stał się więc dla szczyrzyckiej młodzieży jednoosobową akademią: uczył nut, stawiał aparat gry, krzesał zapał i cierpliwie gasił zniechęcenie. Na próby schodzili się chłopcy z całego regionu. Nocami, po skończonym muzykowaniu, wracali do domów na piechotę, m.in. w stronę Markuszowej. To z tej szczyrzyckiej pasji pączkowały kolejne orkiestry w dekanacie - w Jodłowniku, Skrzydlnej czy w Górze św. Jana. Serce zespołu wciąż bije w rytmie wyznaczanym przez pana Stanisława.
Szczyrzyc. 75-lecie orkiestry parafialnej. Polonez rycerski.Gość Tarnowski
W dłoni mistrza
Po liturgii w świątyni rozpoczął się jubileuszowy koncert. Przed orkiestrą, na wózku inwalidzkim, zasiadł pan Stanisław. Schorowany, lecz z niesłabnącą iskrą w oku, wziął do ręki mikrofon, by osobiście zapowiadać i komentować przygotowane utwory. Jako pierwszy w klasztornych murach rozbrzmiał potężny, uroczysty hymn ku czci patrona parafii i samego kapelmistrza - "Gaude Mater Polonia". W repertuarze znalazł się m.in. także podniosły "Polonez rycerski" z dzieła Karola Kurpińskiego. Prowadzący koncert S. Pigoń z pasją tłumaczył zebranym historyczny i religijny sens wykonywanych melodii. O sensie tej 75-letniej służby mówił na zakończenie o. Rafał Nowak OCist.
Orkiestra szczyrzycka.
Grzegorz Brożek /Foto Gość
- Za to, że jesteście w tym kościele, przy naszym opactwie, w każdych ważnych uroczystościach, we wszystkich ważnych chwilach, za to, że gracie na chwałę Bożą, z serca dziękujemy. Nie ma chyba takiego miesiąca w roku, żeby orkiestra nie grała. Jedynie w poważnym czasie Wielkiego Postu instrumenty dęte milkną - podkreślał zakonnik. I dodał życzenie na kolejne dekady. - Życzę wam tego, żeby tą najwyższą wartością dla was był Bóg. Jeśli On będzie waszą najwyższą wartością, jeśli zawsze będziecie grać na Jego chwałę, ta orkiestra będzie trwała - podsumował o. Nowak.









