Ogród różańcowy w Gosprzydowej wzbogacił się o pomnik św. Jana Pawła II. Ufundował go ksiądz pochodzący z tej parafii. Kolejny świętował 50-lecie kapłaństwa.
Poświęcenie pomnika św. Jana Pawła II odbyło się podczas nabożeństwa fatimskiego w pierwszą sobotę miesiąca, w wigilię uroczystości odpustowej ku czci Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gosprzydowej. Tego dnia już tradycyjnie przybyła na Eucharystię i nabożeństwo duża piesza pielgrzymka młodzieży przygotowującej się do bierzmowania i parafian z Tymowej wraz ze swoim proboszczem.
Zobaczcie, jak wielu ludzi uczestniczyło w tym nabożeństwie:
Procesja fatimska zakończona poświęceniem pomnika św. Jana Pawła II w GosprzydowejPomnik poświęcił i Mszy św. przewodniczył jubilat świętujący 50-lecie kapłaństwa o. Jerzy Bakalarz - dominikanin pochodzący z Gosprzydowej. Homilię wygłosił jego rodzony brat, także dominikanin - o. Roman Bakalarz. Co ciekawe, ich starszy brat także był dominikaninem, a siostra - dominikanką. Wstąpiła do zakonu już po studiach z psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Siostra Julia Bakalarz była wicepostulatorką procesu beatyfikacyjnego s. Julii Rodzińskiej - dziś już błogosławionej, pracowała przy procesie beatyfikacyjnym Matki Założycielki sługi Bożej m. Kolumby Białeckiej i była też przełożoną generalną zgromadzenia.
Eucharystii przewodniczył i pomnik poświęcił o. Jerzy Bakalarz - dominikanin świętujący w swojej rodzinnej parafii 50-lecie kapłaństwa. Koncelebrowali z nim Mszę św.: (od prawej) jego rodzony brat o. Roman - także dominikanin, ks. Mariusz Żuczek - tymowski proboszcz, (od lewej:) ks. Tadeusz Cetera - gosprzydowski proboszcz i ks. Marek Prus - tutejszy rodak posługujący na co dzień w Niemczech.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Nie potrafią wytłumaczyć, jak to się stało, że wszyscy wybrali ten sam zakon. Prawdą jest, że ich ciocia, siostra mamy, była tercjarką dominikańską, ale powołanie wymodlili dla nich także parafianie z ówczesnym proboszczem śp. ks. kanonikiem Stanisławem Kłóską. - Bolał nad tym, że parafia, gdzie tak czczona jest Matka Boża, gdzie jest obraz łaskami słynący, tyle ludzi wyprasza tu łaski dla siebie, a nie ma powołań. Ostatnie prymicje były w 1956 roku ks. Stanisława Prusa, stryja ks. Marka Prusa, który też był dzisiaj przy ołtarzu. Ksiądz kanonik organizował w parafii krucjaty w intencji powołań. Wszystkie nowenny, Różańce były o powołania, modlił się o nie z parafianami po każdej Mszy św. Sam zmarł w wieku 59 lat na białaczkę, całe swoje cierpienie ofiarował w intencji powołań. Nie doczekał żadnych prymicji, ale powołaniami sypnęło - zauważa o. Roman Bakalarz.
Osiem uroczystości prymicyjnych parafianie przeżywali z następcą ks. Kłóski - ks. Edwardem Szczurkiem, który także kontynuował w parafii krucjatę modlitewną w tej intencji. Najpierw księdzem został nieżyjący już dziś ks. Edward Włodarczyk, potem śp. o. Józef Bakalarz, następnie tegoroczny jubilat o. Jerzy Bakalarz, który przez wiele lat pełnił w zakonie rolę duszpasterza powołań i organizował rekolekcje powołaniowe. Z sukcesem. Uczestniczyli w nich nie tylko przyszli dominikanie, ale też kilku z późniejszych biskupów, nuncjusz, rektorzy seminariów i profesorowie. Na jubileuszowym obrazku zamieścił również modlitwę o powołania.
Podwójne prymicje parafia organizowała, kiedy święcenia kapłańskie przyjął o. Roman Bakalarz i ks. Michał Machał - fundator pomnika św. Jana Pawła II w Gosprzydowej. Jest kapłanem archidiecezji wrocławskiej, od tego roku emerytowanym proboszczem jednej z wrocławskich parafii, gdzie zapisał się w historii jako budowniczy domu parafialnego - Centrum św. Jana Pawła II oraz kościoła filialnego pw. św. Jana Pawła II w Pruszowicach. Gosprzydowski ponad 2-metrowy pomnik papieża Polaka ufundował z wdzięczności za swoje powołanie i kapłaństwo. Sam nie mógł uczestniczyć w jego poświęceniu z powodu operacji kręgosłupa.
Pomnik św. Jana Pawła II w Gosprzydowej ufundował ks. Michał Machał jako wotum wdzięczności za swoje powołanie i kapłaństwo.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Kapłanem pochodzącym z Gosprzydowej został także jego brat Paweł, a także ks. Marek Prus - posługujący w Niemczech, oraz 26 lat temu ks. Piotr Pasek - dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie. Do tych powołań należy doliczyć jeszcze kilka z tej parafii do żeńskich zgromadzeń.
W czasie uroczystości poświęcenia pomnika św. Jana Pawła II obecny gosprzydowski proboszcz ks. Tadeusz Cetera przypomniał, że papież Polak był człowiekiem nie tylko głębokiej wiary, ale też całkowitego zawierzenia Maryi, jego biskupie i papieskie motto Totus Tuus - Cały Twój - wyrażało jego oddanie Matce Bożej i przez Nią Chrystusowi.
- Z tego zawierzenia wyrosło jego kapłaństwo, jego posługa i całe życie. Niech ten pomnik będzie nie tylko znakiem pamięci o wielkim papieżu, ale przede wszystkim znakiem wdzięczności Bogu za dar powołania kapłańskiego. Niech przypomina, że każde powołanie jest łaską, na którą człowiek może odpowiedzieć jedynie poprzez wiarę, miłość i codzienną wierność. Niech św. Jan Paweł II, który tak często powtarzał „Nie lękajcie się”, wyprasza nam odwagę do wiernego życia Ewangelią, a młodym ludziom do rozeznawania i przyjmowania Bożego wezwania - mówił, a modlitwie w czasie Mszy św. i nabożeństwa fatimskiego przyświecała szczególna intencja o nowe i święte powołania kapłańskie i zakonne z tej parafii, za kapłanów, by byli wiernymi świadkami Chrystusa, oraz za tych, których Bóg powołuje, aby nie bali się odpowiedzieć na Jego głos.
Homilia stała się wzruszającym spojrzeniem w oczy Gosprzydowskiej Pani - szafarki cudów i łask, przypomnieniem matczynych słów Maryi, które usłyszał świat w dalekiej Fatimie, oraz naszych jasnogórskich ślubów narodu z pytaniem o to, cośmy z nimi uczynili. Posłuchajcie tego fragmentu kazania o. Romana Bakalarza:
Coście uczynili ze słowami ślubu?I dziś wierni wypraszają dla siebie łaski przed obrazem Matki Bożej Gosprzydowskiej, obecnej od czterech wieków w tej parafii. - Nawet spoza parafii przyjeżdżają księża, by tu sprawować Eucharystię w konkretnej intencji, a wraz z nimi proszący ich o Mszę św. ludzie, którzy później tu wracają, by za wysłuchane prośby dziękować. Wypraszają też cuda nasi parafianie. W ostatnim czasie miało tu miejsce uzdrowienie 4-letniego Huberta, u którego zdiagnozowano chorobę nowotworową nerek. Lekarze nie dawali żadnych nadziei, rokowania były kiepskie. Hubert został w szpitalu przygotowany do I Komunii św., bo lekarze twierdzili, że nie dożyje do trzeciej klasy. Rozpoczęliśmy w naszej parafii krucjatę modlitewną w jego intencji, modląc się o cud. Rodzice przynosili go na rękach do kościoła, bo nie był w stanie chodzić, był tak słaby. W pewnym momencie nastąpił odwrót choroby. Lekarze otwierali oczy ze zdziwienia zaskoczeni wynikami. Stwierdzili, że to nie zasługa medycyny, ale Boża interwencja. Hubert wyzdrowiał i został najmłodszym ministrantem w parafii. Dziś już nie mieszka tutaj, rodzice wyprowadzili się, ale zostawili świadectwo swojej wdzięczności za jego uzdrowienie w księdze łask i cudów - mówi pani Ewa Prus, kronikarka gosprzydowskiej wspólnoty i współautorka jej monografii.
Gosprzydowski słynący łaskami wizerunek Matki Bożej.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Inny cud wyproszony przed łaskami słynącym obrazem w Gosprzydowej opisywaliśmy na łamach „Gościa”, a przypomniała nam o tym babcia dziewczynki, która miała się nie urodzić. Lekarze, widząc, że dziecko nie rozwija się prawidłowo, sugerowali mamie aborcję. Twierdzili, że i tak umrze zaraz po urodzeniu. Mimo kiepskich rokowań, które potwierdzali także inni lekarze, mama urodziła. Dziewczynka dziś chodzi do przedszkola, a w nabożeństwie uczestniczyli też jej szczęśliwi rodzice i babcia. - Codziennie dziękujemy naszej Matce Bożej za tę łaskę - mówi babcia dziewczynki, pani Barbara, która przez wiele lat była tu kościelną.