Wiewiórka upamiętniła pochodzącego stąd biskupa i rozpoczęła całonocną adorację w duchu wynagrodzenia i w intencji parafian, którzy oddalili się od Boga.
W pierwszopiątkowy wieczór 2 października Mszy św. w kościele św. Maksymiliana w Wiewiórce przewodniczył bp Stanisław Salaterski. To on pobłogosławił tu tablicę upamiętniającą zmarłego 5 lat temu biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej Mariana Dusia, który z Wiewiórki pochodził. Urodził się w Róży, ale to z Wiewiórką związany był od dziecka. To w tej sąsiadującej z Różą wsi jego rodzice wybudowali dom, do którego wprowadzili się, kiedy przyszły biskup miał zaledwie dwa lata. Wciąż tu mieszka kolejne pokolenie Dusiów oraz żona najmłodszego brata śp. Stanisława Dusia.
Mszy św. przewodniczył bp Stanisław Salaterski, a koncelebrowali ją z nim: proboszcz parafii ks. Robert Głuchowski oraz tutejszy rodak redemptorysta o. Paweł Drobot, który przyjechał specjalnie z Warszawy.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
- Biskup Marian Duś miał troje rodzeństwa - dwóch braci, którzy już zmarli, i siostrę, mieszkającą obecnie w Rzeszowie. Często tu bywał, kiedy żyli jego rodzice, ale też później odwiedzał rodzinę i rodzinne strony. Wiele osób go tu pamięta i wspomina, zwłaszcza ci, z którymi chodził do szkoły. Jego koledzy ze szkolnej ławy opowiadali, że już wtedy przezywali go „ksiądz”, bo był stateczny, ułożony, nie rozrabiał z innymi - opowiada proboszcz Wiewiórki ks. Robert Głuchowski.
W uroczystości wzięli licznie udział parafianie oraz rodzina śp. bp. Mariana Dusia. Pan Stanisław, który jest kościelnym w Wiewiórce, podkreśla, że podjął tę funkcję zachęcony przez pochodzącego stąd biskupa.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Droga do kapłaństwa przyszłego biskupa nie była jednak tak oczywista, jak widzieli ją jego koledzy. Pod zdaniu matury przez rok pracował w dębickim Stomilu, potem krótko też w Poznaniu. Do seminarium wstąpił w 1957 roku we Włocławku, ale po dwóch latach wystąpił z niego, podejmując studia z filozofii na KUL-u. Po obronie wrócił do seminarium, ale już do Warszawy. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego w 1968 roku. Jego prymicje odbyły się w kościele w Zasowie, gdzie Wiewiórka należała, nie będąc jeszcze parafią. Już w 1971 roku sam został prefektem w seminarium, a potem jego wykładowcą. Święcenia biskupie otrzymał w 1986 roku.
W nowym wiewióreckim kościele pozostawił po sobie ślad jako fundator witraży, gdzie umieszczone zostało także jego biskupie hasło In Cruce salus (W Krzyżu zbawienie). Jak sam mówił w jednym z wywiadów, szacunek do krzyża wyniósł z domu rodzinnego. „Kiedy zastanawiałem się, jakie mam obrać zawołanie biskupie, uświadomiłem sobie, że to właśnie krzyż jest najważniejszym przewodnikiem w moim życiu” - mówił. Krzyża doświadczył bardzo blisko w ostatnich latach swojego życia, kiedy poważnie chorował.
Hasło biskupie In Cruce salus (W Krzyżu zbawienie) umieszczone na witrażu.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
- Mija już 5 lat od jego śmierci i czujemy się w obowiązku, aby pamięć o nim w naszej wspólnocie nie zaginęła. Chcemy, by jego życie inspirowało każdego z nas do ofiarnej służby Bogu i ludziom, co było treścią jego życia i posługi w Kościele - mówił wiewiórecki proboszcz w czasie uroczystości poświęcenia tablicy upamiętniającej pochodzącego stąd bp. Mariana Dusia.
Zobacz moment poświęcenia tablicy:
Poświęcenie tablicy pamięci bp. Mariana Dusia w WiewiórceWzięli w niej licznie udział parafianie, członkowie jego rodziny, jak też tutejszy rodak redemptorysta o. Paweł Drobot, który przyjechał specjalnie z Warszawy. Powodem przyjazdu do Wiewiórki bp. Stanisława Salaterskiego stało się nie tylko poświęcenie tablicy, ale także rozpoczęcie całonocnej adoracji Najświętszego Sakramentu w tym kościele w każdy pierwszy piątek miesiąca od wieczornej Mszy św. do rana.
- Jako proboszcz szczególnie cieszę się z faktu, że jest to inicjatywa parafian. Ufam, że ta forma modlitwy zakorzeni się w naszej wspólnocie i będzie przynosić owoce nawrócenia - mówił ks. Robert Głuchowski.
Rozpoczęcie całonocnej adoracji w Wiewiórce.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Za tą inicjatywą stoi dwóch młodych mężczyzn, będących zaraz po studiach. - Kiedy przyszli do mnie w tej sprawie, mówiłem im, że to nie takie proste, bo trzeba znaleźć co najmniej 2 lub 3 osoby na każdą godzinę adoracji, które zobowiążą się i przyjdą na pewno. Dwa tygodnie później już mieli pełną listę chętnych „strażników” Najświętszego Sakramentu, więc pozostało jedynie pomysł podjąć i zrealizować. Adoracja ma charakter pierwszopiątkowy, wynagradzający ze szczególną intencją modlitwy za tych parafian, którzy oddalili się od Boga, utracili wiarę - wyjaśnia ksiądz proboszcz.
Zobacz fragmenty z rozpoczęcia adoracji:
Rozpoczęcie całonocnej adoracji w WiewiórceBiskup Stanisław Salaterski mówił, że ta szlachetna inicjatywa będzie błogosławionym zatrzymaniem się w pośpiechu naszych czasów, zamęcie rozmaitych propozycji i poglądów, by skonfrontować je w Bożym świetle, ale też szczególną odpowiedzią na prośbę Pana Jezusa wyrażoną do św. Małgorzaty Marii Alacoque, by Jego Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, zostało przyjęte i kochane, bo w zamian zbyt często otrzymuje wzgardę i zapomnienie.
W kontekście rozpoczynającego się października i modlitwy różańcowej biskup zachęcał, by Matka Najświętsza stała się dla wiewióreckich parafian nauczycielką współpracy z łaską Bożą, wypraszania miłosierdzia Bożego dla świata, wzorem otwartości na drugiego człowieka, a św. Maksymilian, który patronuje wspólnocie, będzie dumny, że takich ma rycerzy, którzy nie tylko dedykowali mu kościół, ale także swoim życiem próbują być ludźmi Niepokalanej.
Biskup Stanisław zauważył też, że powodów do dumy Wiewiórka ma i może mieć jeszcze więcej, a wśród nich są nie tylko powiązania z rodem Tarnowskich, ale także dumna może być z bp. Mariana Dusia. - Jego postać to nie tylko postać dobrego człowieka, szlachetnego biskupa, duszpasterza, ale także potwierdzenie, że bez kompleksów można z Wiewiórki wyruszać w świat - mówił, zachęcając młodych panów z Liturgicznej Służby Ołtarza, by nie bali się pójść w ślady swojego rodaka.
- Niech Boże Serce swoją łaską wspiera i towarzyszy wszystkim dobrym dziełom, które rodzą się w bliskości z Nim. Niech Matka Najświętsza, której Różańcem oplatacie swoją codzienność, pomaga ją tak przeżyć, byśmy kiedyś wszyscy byli w niebie. Niech bp Marian Duś, doświadczając waszej pamięci i modlitewnego wsparcia z domu Ojca, jak ufamy, że tam jest, wyprasza łaski potrzebne tworzącym tę wspólnotę parafialną, którą jesteście, no i wyprasza kolejne powołania z tej wspólnoty na miarę taką, jaką on osiągnął, a więc nie tylko kapłan, ale i profesor, ale biskup. Panowie, w górę serca! - zachęcał ksiądz biskup.
Posłuchaj sporego fragmentu kazania:
Z Wiewiórki bez kompleksów można wyruszać w świat