Operacja Zorza II

xzw

|

Gość Tarnowski 23/2012

publikacja 07.06.2012 00:00

Archiwum IPN w Wieliczce. Tu udało się odnaleźć teczkę sprawy obiektowej „Pielgrzym” dotyczącą papieskich odwiedzin Tarnowa.


Ostatecznie papieżowi nie udało się przejechać pośród pielgrzymów
 Ostatecznie papieżowi nie udało się przejechać pośród pielgrzymów

reprodukcja ks Zbigniew Wielgosz/Currenda 1987


Plan operacji „Zorza II” powstał w MSW na przełomie 1986 i 1987 roku. Departament III planował zapewnienie pełnej kontroli ustalonych nielegalnie struktur, grup i osób znanych z prezentowania wrogich postaw politycznych. – Tu na miejscu niektórzy włodarze byli zdecydowanie przeciwni wizycie Jana Pawła II,
zwłaszcza ówczesny wojewoda – wspomina ks. prof. Michał Bednarz. 


Linia bezpieczeństwa


Chcąc zapewnić bezpieczeństwo papieżowi i pielgrzymom, zwrócono uwagę na przestępców, osoby podejrzane i chorych psychicznie, posiadaczy broni. – Wstrzymano od 1 do 15 czerwca m.in. wydawanie przepustek dla więźniów i pacjentów szpitala psychiatrycznego w Dębicy, prace więźniów poza zakładami karnymi. Władze przygotowały 209 miejsc w aresztach na wypadek zatrzymań w związku z zakłóceniem porządku publicznego – mówi ks. dr Kazimierz Talarek, historyk Kościoła.

Zajęto się również skrupulatnym sprawdzeniem budynków na trasie papieskiego przejazdu i przy placach uroczystości oraz ich właścicieli i mieszkańców. SB nie chciało dopuścić, by w oknach pojawiały się dekoracje polityczne. W domu biskupa tarnowskiego nakazano umieścić w jednym z okien szybę pancerną. Te akcje przebiegały pod kryptonimem „Posesja” i „Spokój”. Kontrolą objęto zakłady przemysłowe na terenie miasta, a intensywnie zaopiekowano się dyplomatami, cudzoziemcami i dziennikarzami. – Byłem odpowiedzialny za kontakty z dziennikarzami, za przygotowywanie dla nich materiałów o diecezji. Pozostawili po sobie bardzo niechlubne świadectwo – wspomina ks. prof. Michał Bednarz. W planach operacyjnych przewidziano, że ponad 1200 milicjantów będzie zabezpieczać całą wizytę. 


„Troski” władzy


Władze partyjno-państwowe obawiały się, by nie doszło podczas wizyty papieża do zamanifestowania działalności byłej „Solidarności”. – Nie chciano, by przedstawiciele opozycji zostali dopuszczeni do bezpośredniego otoczenia papieża lub do niego osobiście, między innymi w celu demonstrowania swojej obecności lub przekazywania negatywnych opinii o sytuacji w kraju, eksponowania transparentów, napisów z treściami antysocjalistycznymi, kolportażu ulotek. Postanowiono zatroszczyć się, by nie były widoczne grupy byłych internowanych, osądzonych za działalność antypaństwową, by nie dopuścić do manifestowania swojej obecności przez umundurowanych kombatantów AK ze sztandarami organizacji, zorganizowanych grup młodzieży, kombatantów, zakładów pracy, tendencyjnie oznakowanych, służby liturgicznej, młodzieży w strojach organizacyjnych ZHP z lilijkami, z podobizną głowy papieża – wylicza ks. Talarek. Chciano też przeciwstawić się z całą mocą udziałowi zorganizowanych grup rolników indywidualnych z terenu całego kraju z oznakowanymi transparentami, plakietkami, które treściowo miały nawiązywać do byłej „Solidarności Rolników Indywidualnych”. 


Wóz strażacki


Utrudniano ludziom dojście do placu. – Pomimo przygotowanych map dojazdu, parkingów dla autobusów i samochodów władze świeckie nie dopuszczały do nich ludzi, zatrzymywały ich znacznie wcześniej, tak że pielgrzymi zamiast dwóch czy trzech kilometrów, musieli pokonać nawet 10 – opowiada ks. Tadeusz Bukowski. Lekarstwem na dezinformację pielgrzymów okazali się harcerze, którzy mieli wskazywać ludziom drogę i udzielać potrzebnych informacji. Nie pozwolono, mimo ustaleń, na przejazd Jana Pawła II między sektorami. – W przeddzień uroczystości władze postanowiły sprawdzić przejezdność alei między sektorami. Na drogę wjechał strażacki wóz bojowy napełniony wodą, kilkanaście ton. Od razu się zakopał, w efekcie musiał się pozbyć wody, aby wyjechać. Tę wodę wylano w sektory działkiem wodnym. To już nasyciło ziemię, a do tego doszła ulewa nocna, stąd ludzie mieli w sektorach bardzo grząski teren – dodaje ks. Bukowski. 
Problemy pojawiły się również z wytyczeniem odległości sektorów od ołtarza na placu Katedralnym. – Zażądano 50 metrów, a wówczas księża uczestniczący w nieszporach musieliby siedzieć za ratuszem. Były ostre rozmowy na ten temat i udało się odwieść władze od ich żądań – wspomina ks. Bukowski.