Bolesne oblicze Chrystusa

Grzegorz Brożek

|

Gość Tarnowski 33/2012

publikacja 15.08.2012 00:00

Gdyby nie zaginięcie obrazu, kto wie, czy Rzezawa nie byłaby dziś jednym z prężniejszych sanktuariów w diecezji.

Wizerunek Jezusa z Rzezawy, nazywany Przemienieniem Pańskim, jest przedstawieniem odbicia na chuście św. Weroniki bolesnego wizerunku Jezusa Wizerunek Jezusa z Rzezawy, nazywany Przemienieniem Pańskim, jest przedstawieniem odbicia na chuście św. Weroniki bolesnego wizerunku Jezusa

Rzezawa koło Bochni była kiedyś bardzo dużym ośrodkiem kultu Pana Jezusa Przemienionego. Parafia powstała równocześnie z lokacją wsi przez Kazimierza Wielkiego w 1350 roku. Pierwszy drewniany kościół został ufundowany w tym samym roku i obdarzony przywilejami przez samego króla. Legenda mówi, że właściwie świątynia miała stanąć w pobliskim Borku, tylko że tajemniczy biały koń uporczywie przewoził stamtąd materiały na budowę kościoła do Rzezawy. – Kościół ten spłonął jednak w 1657 roku, w trakcie najazdu Kozaków spod znaku Jerzego II Rakoczego, księcia Siedmiogrodu. Przez następnych kilkanaście lat Msze św. odbywały się w prowizorycznej drewnianej kaplicy.

Kolejny drewniany kościół ukończono w 1687 roku – przypomina ks. Sylwester Dziedzic, autor ciekawej publikacji o rzezawskiej parafii. Zdaniem historyka sztuki, ks. dr. Władysława Szczebaka, do tej świątyni, może dla odwrócenia nieszczęścia, którym była ostatnia pożoga, sprawili parafianie „obraz bolesnego Oblicza Chrystusa i czcili go pod mianem Przemienienia”. Nieco ponad 30 lat po umieszczeniu go w kościele, w szeregu 5 ołtarzy ten z obrazem wymieniany był na ostatnim miejscu, mimo to jednak przy nim znajdujemy informację, że jest to wizerunek „imago gratiosa” – łaskami słynący.

Boleści w głowie

Świadectwem tego były wota, które dość szybko znalazły się przy wizerunku. – W aktach parafialnych zanotowano choćby to, że wotum złożył Stanisław Linczewski, podwojewodzic biecki, „iż doznawszy łaski Pana Jezusa w słabości Syna y Córki, których tu Wielmożni Rodzice ofiarowali”. W innym miejscu czytamy, że wotum srebrne, w którym łutów cztery złożył Antoni Czerny, cześnik podolski „oddając się Panu Jezusowi, aby boleści przemienił, które cierpiał w głowie y rękach” – dodaje ks. Sylwester Dziedzic. Położenie na jednym z ważniejszych traktów komunikacyjnych, przemarsze wojsk sprawiły, że kościół był niszczony. Niemniej jednak przetrwał do 1840 r., kiedy to dziedzic miejscowy Leopold Henryk Bonda ufundował świątynię murowaną. Patron dziedzica, św. Leopold Babenberg, stał się obok Trójcy Przenajświętszej drugim patronem parafii. Drugiego takiego wezwania parafii nie ma nie tylko w diecezji, ale w całej Polsce. Do nowego kościoła sprawiono nowy ołtarz dla Pana Jezusa Przemienionego. Po kilkunastu latach jednak wizerunek zniknął.

Veraicon

W latach 80. XX wieku tematem zaginionego obrazu zainteresował się ks. dr Władysław Szczebak. „Nasuwało się pytanie, co mogło się stać z tak bardzo znanym i czczonym obrazem, gdyż obecnie nikt nic nie wiedział nawet o jego dawnym istnieniu” – pisze ks. Szczebak. Lektura akt parafialnych nasunęła pewne tropy. „Po opuszczeniu obrazu Ukrzyżowanego, nie ruszanego chyba od długich dziesiątków lat., pokazała się malowana olejno na płótnie bolesna Twarz Chrystusa według Chusty św. Weroniki” – wspomina ks. Szczebak. Pod wizerunkiem zaś łaciński napis, który w tłumaczeniu oznacza: Najpierw adoruj oblicze Chrystusa, na którego patrzysz. * Jednakże oddaj cześć nie obrazowi, lecz Temu którego ten obraz przedstawia. *Obraz, na który patrzysz, nie przedstawia (oddzielnie) ani Boga ani człowieka.* Lecz (równocześnie) Bogiem i człowiekiem jest Ten, którego święty obraz przestawia. – W kronikach parafialnych długa cisza na temat tego obrazu trwała ponad 100 lat – dodaje ks. Dziedzic. – Próbujemy odrodzić kult Pana Jezusa Przemienionego. Cztery lata temu został wydany specjalny modlitewnik z modlitwami, litaniami i tekstami liturgicznymi ku czci Oblicza Chrystusa, a w każdy czwartek po Mszy św. wieczornej odprawiane jest nabożeństwo do Oblicza Chrystusa – informuje ks. Stefan Broniak, proboszcz Rzezawy. W każdej rodzinie znalazł się też obrazek z tym wizerunkiem i specjalną modlitwą.