Nikt nie jest sam

Grzegorz Brożek

|

Gość Tarnowski 29/2014

dodane 17.07.2014 00:00

Parę lat temu na Podkarpaciu, a w czerwcu 2014 roku w Szwecji przekonali się, że parafialna kawa smakuje inaczej niż domowa.

Niedzielna kawa to okazja do rozmowy  na każdy temat. Także o wierze Niedzielna kawa to okazja do rozmowy na każdy temat. Także o wierze
zdjęcia: Grzegorz Brożek /Foto Gość,

W niedzielę 6 lipca swoje podwoje otwarła kawiarenka w domu parafialnym w Pustkowie-Osiedlu.

Herbata i ciasto

Animatorami wypicia wspólnej filiżanki kawy i skosztowania domowego ciasta po niedzielnej Mszy św. są Zofia i Andrzej Kłysiowie. – Ostatnio, w czerwcu, odwiedzaliśmy w Szwecji znajomych. Po polskiej Mszy św. wielu uczestniczących w niej spotykało się w kawiarence. Tak samo robili tam np. Hiszpanie. Kawa, ciasto, pełna samoobsługa, okazja do spotkania – opowiada Andrzej Kłyś. W Pustkowie-Osiedlu kawiarenka istnieje jakiś czas. Wykorzystywana była do spotkań parafialnych wspólnot. Teraz otwiera się przed wszystkimi, także przyjezdnymi. – Zawsze miałam takie poczucie, że w parafii nikt nie powinien się czuć samotny – przyznaje Zofia Kłyś. Te spotkania może częściowo będą łatać niektóre braki.

– Sami na przykład nie mamy tu rodziny, kuzynek, cioć czy wujków. Dla mnie tą rodziną jest parafia – dodaje Zofia. Na pierwszej kawie, po „dziewiątce”, jest blisko 30 osób. – Jak na pierwszy raz to bardzo dobrze. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni – kiwa głową Andrzej Kłyś. Przy jednym ze stolików siedzi niemłoda już niewiasta. – Gdyby nie to spotkanie, całą niedzielę byłabym sama – przyznaje.

Być bardziej

– To dobry pomysł. Wydaje mi się, że brakuje nam, w wielu parafiach, więzów pozaliturgicznych, poczucia bycia wspólnotą, która materializuje się nie tylko na Mszy św., ale w codzienności – przyznaje Małgorzata Kapłońska. Sama raczy się smaczną herbatką. – Można wypić tę kawę w domu, ale tu jest bardzo sympatycznie. Mąż też zadowolony, bo ma towarzystwo do dyskutowania – śmieje się moja rozmówczyni. Ciasto na dzisiejsze spotkanie piekła Zdzisława Malec. Trzydzieści pięć lat pracowała w szkole. – Ciągle się dyskutowało, że nie ma u nas miejsca, w którym bez tytoniowego dymu, oparów piwa można by posiedzieć, pogadać. To teraz jest – uśmiecha się. Na kolejne spotkanie ciasto upiecze już ktoś inny. Sztafeta została uruchomiona. Kawa i ciasto są za darmo. Ks. Roman Woźny, proboszcz parafii, kiedy Kłysiowie przyszli z pomysłem, nie miał wątpliwości, że trzeba szerzej otworzyć drzwi kawiarenki. – Dobra inicjatywa świeckich, dobry kierunek. To integruje – przyznaje. Niebagatelne znaczenie ma też fakt, że kawiarenka to inicjatywa oddolna. – To nie proboszcz, czy urzędowo parafia, zaprasza na kawę. To my, parafianie, sami siebie zapraszamy. I o nic nam nie chodzi. Tylko o to, by bardziej być ze sobą – tłumaczy Andrzej Kłyś.