Przychodzę, aby podziękować Maryi

Beata Malec-Suwara Beata Malec-Suwara

dodane 05.08.2018 13:30

W sanktuarium limanowskim 4 sierpnia odbyły się prymicje biskupie pochodzącego z Pisarzowej bp. Mirosława Gucwy.

Przychodzę, aby podziękować Maryi Biskup Mirosław otrzymał w darze prymicyjnym obraz Matki Boskiej Bolesnej z Limanowej, ale też sam dla Maryi przywiózł dar Beata Malec-Suwara /Foto Gość

- Jestem przekonany, że sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, gdzie wzrastaliśmy, jest najlepszym miejscem, aby dzisiaj przeżywać tę uroczystość - mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż, witając bp. Mirosława Gucwę, duchowieństwo (m.in. misjonarzy przybyłych na prymicje), siostry zakonne i ok. 5 tysięcy wiernych, którzy zgromadzili się na saktuaryjnym placu.

Biskup wspominał czasy, kiedy z bp. Mirosławem chodzili do jednej klasy liceum. - Zawsze wstępowaliśmy do Matki Bożej Bolesnej, tutaj się modliliśmy, tutaj usiłowaliśmy odnaleźć drogę własnego życia i powołania - mówił, podkreślając gorliwość swojego kolegi ze szkolnej ławy, pasję i oddanie całego serca sprawom, które go zajmowały.

Przychodzę, aby podziękować Maryi   Msza św. prymicyjna bp. Mirosława Gucwy zgromadziła ok. 5 tysięcy wiernych. Eucharystię, której przewodniczył prymicjant, koncelebrował biskup tarnowski Andrzej Jeż i licznie zgromadzeni kapłani, a wśród nich misjonarze i koledzy z seminaryjnego rocznika Beata Malec-Suwara /Foto Gość Biskup Mirosław w czasach liceum był świetnie zapowiadającym się lekkoatletą, osiągał bardzo dobre wyniki w biegach na 1500 i 3000 m. Również podczas prymicji przywołał moment, kiedy to przed startem na 1500 m na stadionie w Zabrzu 8 kwietnia 36 lat temu podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium. O pomoc w rozeznaniu powołania prosił od kilku miesięcy niemal każdego dnia Matkę Boską Bolesną w limanowskim sanktuarium.

- Dzisiaj przychodzę, aby podziękować Maryi - dodał, wielokrotnie zwracając uwagę na spojrzenie Maryi stojącej pod krzyżem i patrzącej na tych, którzy cierpią, ale i tych, którzy zadają ból innym.

Biskup prymicjant mówił o napiętej sytuacji w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie posługuje od ponad 26 lat, a 2 grudnia 2017 papież Franciszek mianował go biskupem diecezji Bouar.

- Większa część kraju nadal zajęta jest przez rebeliantów. Diecezja Bouar jest w miarę spokojna, ale i tak na jej terenie są obecne cztery grupy zbrojne - zauważył bp Mirosław. - Na razie nie przeszkadzają w naszej pracy duszpasterskiej, ale ludzie cierpią. W niektórych diecezjach są zabijani - dodał, opowiadając o jednej z diecezji, w której funkcjonuje tylko jedna parafia - katedralna, bo inne zostały opuszczone. Mówił o Bangi, gdzie w kościele Matki Bożej Fatimskiej w czasie Mszy św. zostało zabitych ponad 30 osób przez rebeliantów, w tym jeden ksiądz, który ratował kobietę.

Zwracał uwagę na moc Różańca. - Doświadczyliśmy u nas mocy tej modlitwy. W czasie, kiedy zbliżali się rebelianci do Bouar w 2013 roku, kiedy wiedzieliśmy, że są już blisko zajęcia stolicy, prosiliśmy ludzi, aby każdego wieczoru o godz. 19 w każdej rodzinie odmawiany był Różaniec i rzeczywiście ludzie się modlili. Jestem przekonany, że dzięki tej modlitwie udało się uniknąć krwawego konfliktu w Bouar. Ludzie później dziękowali i przyznawali, że to działa. Modlitwa różańcowa dodawała im siły i mocy do wytrwania - mówił, zauważając, że od jakiegoś czasu intencja tej modlitwy rozszerzyła się i na tych, którzy zadają cierpienie, sprawiają ból i grzeszą.

- Będąc dzisiaj wśród was i dzieląc się refleksją na temat spojrzenia Matki, która towarzyszy każdemu z nas, proszę was, abyście pamiętali o nas w modlitwie, prosząc o pokój dla nas, siłę i moc - mówił bp Mirosław Gucwa, ciesząc się z tego, że w jego diecezji wszyscy misjonarze i siostry zakonne mimo rebelii pozostali z ludźmi, dla których w napiętej sytuacji konfliktu parafia jest jedynym schronieniem.

Przychodzę, aby podziękować Maryi   Uroczystość zakończyła się pierwszosobotnim nabożeństwem fatimskim z procesją wokół limanowskiego rynku Beata Malec-Suwara /Foto Gość Na pamiątkę prymicji biskupich bp Mirosław otrzymał obraz Matki Boskiej Bolesnej z Limanowej. - Dziękuję za ten dar. Jej spojrzenie będzie towarzyszyło nie tylko mnie, ale i innym, którzy modlą się w mojej kaplicy - mówił biskup, wyliczając, że jest tam już obraz Pana Jezusa Przemienionego z Nowego Sącza i Matki Bożej Przedziwnej z Grybowa.

Sam także przywiózł dla Matki Bożej dar - krzyż komandorski pokoju, jaki otrzymał w 2014 roku od pani prezydent Republiki Środkowoafrykańskiej za utworzenie Platformy Międzyreligijnej w Bouar, której prace pozwoliły uniknąć wielu masakr w czasie wciąż trwającego w tym kraju konfliktu i położyć fundamenty pod pokojowe współistnienie z muzułmanami.

- Pozostawiam ten medal jako wotum Matce Bożej, ufając, że dzięki Jej wstawiennictwu, wsparciu i spojrzeniu kiedyś wreszcie zapanuje pokój w Republice Środkowoafrykańskiej. Po ludzku wydaje się to na razie niemożliwe, ale dla Boga wszystko jest możliwe i ufam, że Maryja wyprosi u Boga tę łaskę - powiedział bp Mirosław.

Biskup Mirosław Gucwa sakrę biskupią przyjął 11 lutego tego roku w katedrze w Bouar. Uroczystość zgromadziła co najmniej 5 tysięcy Afrykańczyków, którzy nie kryli radości z tych święceń. Z miejscem tym jako misjonarz jest związany od 1992 roku. Był tam kolejno proboszczem, rektorem niższego seminarium, kanclerzem kurii diecezjalnej, kapelanem więzienia i szpitala, przewodniczącym Komisji Sprawiedliwości i Pokoju, a przez ostatnich 11 lat wikariuszem generalnym.

Czytaj także Parę minut przed startem.