Ma trzy powody

gb

|

Gość Tarnowski 30/2019

dodane 25.07.2019 00:00

– Kiedy zobaczyłem, że ci młodzi za mnie i dla mnie umierają ze zmęczenia, to był początek końca alkoholu w moim życiu – mówi Zbyszek z Jasła.

▲	Klaudia (z lewej) i Patrycja od 4 lat chodzą na pielgrzymkę, która zmieniła ich spojrzenie na problem alkoholizmu. ▲ Klaudia (z lewej) i Patrycja od 4 lat chodzą na pielgrzymkę, która zmieniła ich spojrzenie na problem alkoholizmu.
Grzegorz Brożek /Foto Gość

Przez Ociekę, parafię na wschodnim krańcu naszej diecezji, przeszła 11 lipca XXXV Piesza Pielgrzymka Młodzieży o Trzeźwość Narodu Polskiego. Prowadzą ją księża michalici od grobu kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie do grobu bł. Bronisława Markiewicza w Miejscu Piastowym.

– Trzynasty raz gościmy pielgrzymów w szkole. Gotujemy obiad dla ponad 100 uczestników. W naszej miejscowości zatrzymują się już 20. raz – mówi Marta Szybała, dyrektor szkoły w Ociece. Miejscowi podejmują też w sezonie pieszą pielgrzymkę przemyską i rzeszowską. Michalicka jest wyjątkowa. – Wołamy do miłosiernego Boga o trzeźwość w naszej ojczyźnie, naszych rodzinach i parafiach. Swoją pokutą i wysiłkiem chcemy wynagradzać za grzech pijaństwa – mówi ks. Maksymilian Michcik, michalita, kierownik pielgrzymki. Przez 12 dni, kiedy są w trasie, ludzie ciągle powierzają im swoje intencje. – Wielu pątników zabiera swoje własne, prosi o trzeźwość ojca, wujka, siostry. Wielu uczestników ma takie doświadczenia – informuje Roman Bek, kierowca towarzyszący pielgrzymce od 20 lat. – Moja trzeźwość jest owocem pielgrzymki. To było w 2008 roku. Szef wysłał mnie do obsługi pielgrzymki. Kiedy trzeciego dnia w Górze Kalwarii, a było wtedy potwornie gorąco, na końcu dnia zobaczyłem młodych, którzy zalegli na posadzce w przedsionku kościoła i prawie umierali ze zmęczenia, dotarło do mnie, że oni przeze mnie i dla mnie tak wyglądają. To był początek mojej trzeźwości – opowiada Zbigniew Pec z Jasła. Od tego czasu towarzyszy pielgrzymom. Młodzi przemierzają 420 km. – Nie da się kalkulować i robić z Bogiem zakładów, że ja przejdę i dojdę, a Ty zrób, o co Cię proszę, ale mamy świadomość, że robimy coś dobrego. Pielgrzymka zmienia przede wszystkim samych uczestników – tłumaczy ks. Michcik. Patrycja Lubera z Kobyłki i Klaudia Górska ze Słupna mają po 20 lat. Nie należały nigdy do „kościelnych” dziewczyn, ale od czterech lat chodzą na michalicką pielgrzymkę. Mówią, że alkohol czy inne używki wśród młodych są w zasadzie normą. Spotkania towarzyskie niestety nie mogą się odbyć bez alkoholu. – Udział w pielgrzymce zaczął zmieniać moje spojrzenie na alkohol. Dziś wiem, bo sprawdzałam niejeden raz, że możliwa jest świetna zabawa bez procentów – mówi Patrycja. W życiu Klaudii od dłuższego czasu alkoholu już nie ma. – Po pierwsze dlatego, że jednak mamy w Polsce problem z nadmiernym piciem. Nie chcę swoim spożyciem powiększać tego problemu. Daję więc przykład, że można nie pić. Po drugie, często bywam kierowcą. Na dodatek okazało się niedawno, że jestem po prostu uczulona na alkohol, więc mam mnóstwo powodów, by nie pić – uśmiecha się. Klaudia ma trzy powody. Każdy z nas jest w stanie znaleźć przynajmniej jeden, by zachować trzeźwość.