Tylko deszcz był lepszy od festynu

ks. Zbigniew Wielgosz

|

Gość Tarnowski 31/2019

dodane 01.08.2019 00:00

Ulewa nie przeszkodziła w rodzinnym spotkaniu. Co więcej, ludzie cieszyli się z niepogody.

Ks. proboszcz Wiesław Orwat prezentuje scholę. Ks. proboszcz Wiesław Orwat prezentuje scholę.
ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

Pamiętacie jeszcze Światowe Dni Młodzieży w Krakowie? W Podłopieniu wspominają je tak dobrze, że od 2016 roku, kiedy to odbyło się rodzinne spotkanie z młodymi Francuzami, organizowany jest parafialny festyn integrujący pokolenia mieszkających pod Łopieniem (jeden z beskidzkich szczytów) ludzi.

– Ujawniła się wówczas naturalna potrzeba parafian i gości, żeby się spotkać, porozmawiać, być ze sobą i dobrze się bawić, po prostu świętować – mówi ksiądz proboszcz Wiesław Orwat.

W tym roku spotkanie zaplanowano na niedzielę 21 lipca. – Ale przyszła taka ulewa, że musieliśmy przesunąć festyn na następny dzień. Trochę się martwiliśmy, że tyle przygotowań pójdzie na marne, ale jedna z parafianek powiedziała mi, że trzeba się bardziej cieszyć z deszczu, bo sucho, a festyn i tak się odbędzie – śmieje się duszpasterz. I rzeczywiście tak się stało. – Nagotowałyśmy bigosu, zrobiłyśmy pierogi i gołąbki. I co? Nie da się tego przechować na później. Proszę sobie wyobrazić, że ludzie przychodzili pomimo deszczu w niedzielę i wszystko wykupili – cieszy się pani Maria z Koła Gospodyń Wiejskich z Zawadki. A nie tylko ono włączyło się w organizację spotkania. Swój czas i pracę na przygotowanie rodzinnego spotkania poświęciło ok. 30 młodych osób i tyleż dorosłych, w tym rada parafialna, grupa młodzieżowa, DSM, koła gospodyń wiejskich z Podłopienia i Zawadki, róże różańcowe, strażacy, szkoła i pojedyncze osoby. Dlatego festyn mógł się odbyć 22 lipca po południu. Entuzjazmu nie brakowało śpiewającym siostrom Urbańskim, dzieciom z IV klasy, Dziewczęcej Służbie Maryjnej oraz zespołom Wicersi i Fayrant, które umilały czas całym rodzinom przybyłym na spotkanie. Warto podkreślić, że celem festynu jest nie tylko zabawa. – W ubiegłym roku wspomogliśmy budowę kościoła na filipińskiej wyspie Mindanao, gdzie pracuje pochodzący z podłopieńskiej parafii sercanin ks. Jan Krzyściak – mówi ks. Orwat. W tym roku uczestnicy festynu mogli wspomóc inwestycje prowadzone w kościele i na plebanii. Wiele z nich sfinansowali także w ubiegłych latach. Marzeniem jest wykończenie dolnego kościoła, by mogły tam powstać sala teatralna oraz kaplica przedpogrzebowa.

Festyny takie jak w Podłopieniu ujawniają potencjał parafii. – Mamy prężną grupę młodzieżową, do której należy ok. 25 osób. W LSO jest ok. 50 osób, w DSM ok. 45 dziewczynek poznaje Matkę Bożą i stara się Ją naśladować. Ruch Światło–Życie ma w parafii swoje dwie grupy oazowe dla dzieci z klas IV–V oraz VII–VIII. Warto podkreślić działalność chóru parafialnego i innych grup – podkreśla ks. Orwat. Wśród nich są Margaretki, grupy osób modlących się za kapłanów. – Należę do Margaretki już kilka lat. Co roku przybywa tych duchowych kwiatów. Dzięki nim trwa w parafii nieustanna modlitwa za kapłanów. Zależy nam na tym, żeby księża byli wierni swojemu powołaniu i dobrze służyli ludziom – mówi Dorota Pach.

Festyn parafialny w Podłopieniu wydaje się spotkaniem jak wszystkie inne, które odbywają się w całej diecezji. Przynajmniej tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Można się jednak bardzo pomylić, sądząc, że jest to wydarzenie tylko lokalne i poza dobrą, godziwą zabawą nie wnosi wiele do życia. Na spotkaniu można było poznać gości z Warszawy. – Jak się przyjedzie z tego salonowego miasta, które próbuje narzucić całej Polsce obcą rodzinie i narodowi ideologię, to tutaj czuć jeszcze atmosferę bezpiecznego domu i wspólnoty, dla której ważne są rodzina, dzieci, wspólnota, wiara i tradycja – mówią uczestnicy spotkania.