Kajakiem przez kerygmat

ks. Zbigniew Wielgosz ks. Zbigniew Wielgosz

dodane 07.08.2019 13:21

Młodzi z parafii Przecław i Żabno z animatorami i księżmi rozmyślali o Bogu, płynąc Czarną Hańczą.

Młodzi płynęli Czarną Hańczą. Młodzi płynęli Czarną Hańczą.
FB

Od 29 lipca do 5 sierpnia trwały „Rekolekcje w kajaku” szlakiem papieskim Wigry-Augustów. Młodzi z parafii Żabno i Przecław wraz z duszpasterzami oraz animatorami płynęli Czarną Hańczą. Dzień rozpoczynała zawsze Msza św. z jutrznią, po niej spływ kajakami, praca w grupach z animatorami, spotkania integracyjne przy ognisku, gry i zabawy.

- Było międzynarodowo w tym roku, bo płynęli z nami także młodzi z Francji, Anglii i z USA - informuje ks. Krzysztof Świerczek.

Kuba Magiera z Żabna podkreśla, że rekolekcje w kajaku były niesamowitym czasem pozwalającym zrelaksować się na pięknej Suwalszczyźnie, podziwiając wszystkie jej przyrodnicze uroki, a przy tym zbliżyć się do Boga. - W rekolekcjach biorę już trzeci raz udział. I tym razem się nie zawiodłem. To był cudowny tydzień spędzony w gronie wspaniałych osób. Każdy dzień zaczynaliśmy Mszą św. i jutrznią. To był czas, w którym każdy z nas mógł ofiarować nadchodzący dzień Bogu. Później, po śniadaniu, zajmowaliśmy miejsca w kajaku i płynęliśmy papieskim szlakiem Czarną Hańczą. Kajaki były dwuosobowe, więc codziennie była okazja, aby poznać kogoś nowego dzieląc z nim miejsce. Przepłynięcie danego odcinka sprawiało ogromną frajdę. Po dopłynięciu do końca dziennego etapu pracowaliśmy pracowaliśmy w grupach. Zgłębialiśmy pojęcie kerygmatu i jego poszczególnych części. Wieczory spędzaliśmy razem siedząc przy ognisku czy bawiąc się do muzyki. Uważam, że te rekolekcje to jedne z tych, które każdy powinien przeżyć - mówi chłopak. A Piotr Struzik dodaje, że rekolekcje były cudowne. - Nawiązaliśmy wiele nowych znajomości. Piękno polskiej przyrody i XIX-wiecznej architektury kanału augustowskiego budziło w nas ducha patriotyzmu i narodowej dumy. Do Suwalszczyzny mamy zawsze wielki sentyment i wiążemy z nią ciepłe wspomnienia, gdyż byliśmy tam trzeci raz - dodaje kajakarz.