Puellae Orantes już w domu

Beata Malec-Suwara Beata Malec-Suwara

dodane 07.08.2019 16:30

Dziewczęcy Chór Katedralny "Puellae Orantes" wrócił z Tajwanu z nagrodami i nowymi pomysłami.

Puellae Orantes już w domu Prezentacja nagród przywiezionych z Tajwanu. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

O spektakularnym sukcesie chóru Puellae Orantes z Tarnowa w Tajwanie pisaliśmy TUTAJ. Kameralny skład Dziewczęcego Chóru Katedralnego w międzynarodowym konkursie chóralnym w Tajwanie zdobył dwa złota - w kategorii chórów młodzieżowych i uniwersyteckich oraz kategorii muzyki etnicznej, a także srebro w kategorii muzyki sakralnej. Ponadto dziewczęta otrzymały nagrodę specjalną za najlepiej wykonany utwór tajwański przez chór pochodzący spoza Tajwanu.

7 sierpnia opiekunowie chóru Aleksandra Topor i ks. Władysław Pachota oraz dwie chórzystki Aleksandra i Emilia podczas konferencji prasowej dzielili się wrażeniami z wyjazdu do Azji i doświadczeniami, które stamtąd - oprócz nagród 0 przywieźli.

Puellae Orantes już w domu   7 sierpnia opiekunowie chóru Aleksandra Topor i ks. Władysław Pachota oraz dwie chórzystki Aleksandra i Emilia podczas konferencji prasowej dzielili się wrażeniami z wyjazdu do Azji. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

Wszyscy byli pod wrażeniem występów dziewcząt. Jurorzy nie mogli się nadziwić, że tak mały, 13-osobowy zespół był w stanie wykonać utwór 6-głosowy i brzmieć przy tym jak organy. Rywalizował z potężnymi chórami z Tajwanu, Chin, Południowej Korei, Makao, Filipin, Indonezji i Polski. Powszechny entuzjazm wywołały ich stroje krakowskie i polska muzyka, którą dziewczęta miały okazję zaprezentować. Były tam gwiazdami, sesje zdjęciowe nie miały końca. Śpiewały w 6 językach - tajwańskim, chińskim, angielskim, włoskim, polskim i po łacinie. Za utwór w języku tajwańskim otrzymały nagrodę specjalną, co było dla nich już zupełnym zaskoczeniem.

Zobaczcie i posłuchajcie występu Puellae Orantes podczas Grand Prix:

TICC 2019 【大獎賽 Grand Prix Competition】Cathedral Girls' Choir "Puellae Orantes"
台北國際合唱音樂節TICF

Chór odniósł w Azji niebywały sukces, rozsławiając Polskę, polską muzykę i kulturę, ale wyjazd jednak musiał sfinansować z własnych pieniędzy, co było dla jego członków niemałym wysiłkiem. Nie wystarczyło skupić się na artystycznej stronie przygotowań do konkursu, ale jeszcze zadbać o finanse na wyjazd. To łyżka dziegciu w tym miodzie, ale jego opiekunowie nie żałują - podkreślają, jak wiele się tam nauczyli.

- Wracamy szczęśliwi, ponieważ zrealizowaliśmy swoje wielkie marzenie o tym, by polecieć do Azji. Podczas wielu konkursów międzynarodowych spotykaliśmy się z fenomenalnymi zespołami z Azji i zawsze zastanawiało nas, w czym tkwi ich sukces, jak oni to robią, że zawsze zdobywają Grand Prix. Teraz odkryliśmy, dlaczego tak się dzieje - mówiła Aleksandra Topor, zwracając uwagę na umiejętność pracy w zespole Azjatów, ich koncentrację i skupienie podczas występów, pracowitość, pokorę, bajkowe choreografie i nieprawdopodobne spektakle, jakie przy tym tworzą na scenie.

- Ten konkurs będzie dla nas trampoliną do dalszego rozwoju i otworzy nam drogi do Azji - dodała, zdradzając, że zespół otrzymał tam wiele propozycji współpracy zarówno ze strony dyrygentów i kompozytorów, jak i osób niezwiązanych ze światem artystycznym.

Członkowie zespołu zobaczyli wiele cudownych miejsc i sporo dowiedzieli się na temat Tajwanu, którego rdzennymi mieszkańcami byli Aborygeni, dziś zupełnie wyparci i walczący o swoją tożsamość w tym miejscu. Dziewczęta opowiadały, że jeden z aborygeńskich chórów śpiewem opowiedział swoją tragiczną historię i choć nie rozumiały języka, ich występ był bardzo wymowny, muzyką byli w stanie oddać swój smutek, pokazać, co jest w ich duszy, przekazać, co czują.

Chór zaprasza na najbliższy swój koncert 28 września do Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, podczas którego - oprócz repertuaru - zaprezentuje trochę Tajwanu.