Japończycy w Jadownikach

Beata Malec-Suwara

|

Gość Tarnowski 33/2019

dodane 15.08.2019 00:00

O tym, jak w państwie kojarzonym z Hondą, Toyotą oraz pokemonami Maryja wzywa nas do pokuty, modlitwy i nawrócenia.

▲	Grupa pielgrzymów z Kraju Kwitnącej Wiśni w jadownickiej wspólnocie. ▲ Grupa pielgrzymów z Kraju Kwitnącej Wiśni w jadownickiej wspólnocie.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość

W kościele parafialnym w Jadownikach 4 sierpnia odbyło się spotkanie z Dorotą Hałasą, od 29 lat mieszkającą w Japonii. Towarzyszyło jej pięciu Japończyków i sześciu Polaków. Pani Dorota jest współautorką książki „Chrystus w kraju samurajów” i pisze kolejną o objawieniach Matki Bożej w Akicie.

Kiedy ksiądz Witold Tadeusiak, jadownicki wikariusz, dowiedział się od wspólnego znajomego o jej podróży do Polski i pielgrzymce wraz z towarzyszącymi jej osobami szlakiem św. Maksymiliana Marii Kolbego, poprosił, by przyjechała do Jadownik i opowiedziała o najbardziej zatrważających objawieniach Matki Bożej, określanych jako kontynuacja Fatimy. Niewiele osób kojarzy Japonię z chrześcijaństwem. Jak zauważyła Dorota Hałasa, częściej myśli o tym państwie łączymy z Hondą, Toyotą i pokemonami. A na północy Kraju Kwitnącej Wiśni, kilka kilometrów od miasta Akita Matka Boża wybrała sobie miejsce swoich objawień, ukazując się jednej z sióstr w dopiero co powstałym klasztorze służebnic Najświętszego Sakramentu i Niepokalanej. Objawienia Matki Bożej w Akicie, do których doszło trzy razy, miały miejsce w 1973 roku. Doświadczyła ich s. Agnieszka Katsuko Sasagawa, która dziś ma ok. 90 lat i prowadzi życie pustelnicze w całkowitym odosobnieniu. Fala cudownych wydarzeń rozpoczęła się wraz z utratą przez nią słuchu, co było powodem wstąpienia do wspólnoty sióstr służebnic Najświętszego Sakramentu. Agnieszka rozpoczęła życie kontemplacyjne w zupełnej ciszy, w której słyszała jedynie głos aniołów i Matki Bożej wzywającej do modlitwy, pokuty i nawrócenia. Maryja zwróciła się do s. Agnieszki z prośbą o codzienną modlitwę na różańcu za kapłanów, biskupów i papieży. Mówiła o tym, że szatan wejdzie do Kościoła, że kardynał stanie przeciwko kardynałowi, a wielu kapłanów – czcicieli Maryi – będzie wyśmiewanych i wzgardzonych; księża będą odchodzić ze stanu duchownego, a ołtarze i kościoły będą dewastowane. „Każdy musi się modlić i pokutować, by złagodzić gniew Boży” – przestrzegała Maryja. W przeciwnym razie Bóg ześle na ludzkość karę straszliwszą niż potop. Objawieniom towarzyszył szereg cudownych wydarzeń, których świadkami było wiele osób, m.in. miejscowy biskup. Na lewej dłoni s. Agnieszki zaczął pojawiać się krwawiący i sprawiający ogromny ból niewielki krzyż, a drugi, podobny, na znajdującej się w klasztorze figurce Matki Bożej. Później na figurce pojawiły się pot i łzy.