Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania

Beata Malec-Suwara Beata Malec-Suwara

dodane 14.08.2019 18:55

Na Kozieńcu 13 sierpnia odbyło się 22. spotkanie tarnowskich misjonarzy.

Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania Spotkanie misjonarzy na Kozieńcu w Domu Formacji Misyjnej im. ks. Jana Czuby. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

Wzięło w nim udział kilkunastu tarnowskich misjonarzy z czterech krajów Afryki (Republiki Środkowoafrykańskiej, Republiki Konga, Republiki Czadu i Republiki Kamerunu) i z trzech krajów Ameryki Południowej (Boliwii, Peru i Brazylii). Uczestniczyli w nim także pochodzący z diecezji tarnowskiej bp Mirosław Gucwa oraz panie z Centrum KISITO w Bouar, jak również biskup tarnowski Andrzej Jeż oraz kapłani i świeccy pracownicy Dzieła Misyjnego Diecezji Tarnowskiej.

- Dla misjonarzy jest to czas spotkania z biskupem diecezjalnym, a także wspólnej integracji, dzielenia się swoją pracą, przedstawienia swoich Kościołów. Nie brakuje także czasu na omówienie współpracy misjonarzy z Dziełem Misyjnym Diecezji Tarnowskiej. Oni zwykle wiedzą, w czym możemy im pomóc, jak ich możemy wesprzeć, czym służyć, ale szczegółowych pytań nie brakuje - mówi ks. Krzysztof Czermak, kierujący Dziełem Misyjnym Diecezji Tarnowskiej.

Spotkanie rozpoczęło się Koronką do Bożego Miłosierdzia w językach polskim, francuskim, sango i hiszpańskim.

RCA, Bouar: Biskup z Tarnowa i panie z Afryki

O Kościele w RCA, a w szczególności diecezji Bouar, opowiadał jej biskup Mirosław Gucwa. Jego diecezja zajmuje obszar 40 tys. km kw., zamieszkuje ten teren pół miliona ludzi, z czego jedna piąta to są katolicy. Wśród nich pracuje 52 księży - zakonnicy, fideidoniści (7) i rodzimi kapłani (11). Jest ponad 60 sióstr zakonnych z 11 zgromadzeń. Pomocą dla kapłanów i sióstr są katechiści. W diecezji jest ich ponad 300. Formowani są w 3 ośrodkach w diecezji. Przebywając w nich wraz z całą swoją rodziną, przez 6 miesięcy formują się, ale tez uczą zawodu - krawca albo stolarza.

Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania   Panie z Afryki z bp. Mirosławem Gucwą i biskupem tarnowskim Andrzejem Jeżem. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

W każdej parafii diecezji Bouar są przedszkole, szkoła podstawowa, w pięciu są gimnazja i licea. Ponad 13 tys. uczniów korzysta z tej kościelnej struktury szkolnej. Są ponadto 3 duże szpitale, w których hospitalizowanych jest rocznie ponad 45 tys. osób.

Na terenie jego diecezji są cztery grupy rebeliantów. Sytuacja szczególnie się pogorszyła w 2013 roku, kiedy po władzę próbowała sięgnąć grupa rebeliantów Seleki. To wszystko odbiło się na sytuacji rodzin, a także młodych ludziach. Zrodziło się wiele problemów związanych z narkotykami, kradzieżami czy prostytucją.

Lekiem na taki stan rzeczy próbuje być Centrum św. Kisito, rozbudowane dzięki pomocy diecezji tarnowskiej i pieniądzom zebranym przez kolędników misyjnych, za co osobiście dziękowała biskupowi tarnowskiemu nauczycielka madame Beatrice, która także uczestniczyła w spotkaniu na Kozieńcu razem z trzema uczennicami.

Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania   Madame Beatrice, nauczycielka, opowiadała o Centrum św. Kisito. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

W centrum tym młodzi uczą się pisać, czytać, a młode kobiety - szyć. - Dzięki pomocy waszego Kościoła z naszego centrum korzysta nawet 100 osób. Wśród nich są nie tylko katolicy, ale także muzułmanie i protestanci. Od 2018 r. możemy się cieszyć dwoma budynkami, dobrze wyposażonymi, gdzie jest 30 maszyn do szycia różnego typu - opowiadała madame Beatrice.

Przy szkole powstał także żłobek, w którym opiekę znajdują dzieci młodych matek uczących się w centrum. - W imieniu całej wspólnoty naszej diecezji dziękuję bp. Andrzejowi, bp. Mirkowi za realne wsparcie i zaangażowanie, a także siostrom pasterzankom, które posługują w szkole - mówiła madame Beatrice. - Niech Bóg wam dopomaga, niech wam błogosławi, aby Ewangelia mogła się dzięki wam rozchodzić. Cóż mogę wam więcej powiedzieć, jak tylko: dziękuję, dziękuję, dziękuję - dodała.

RCA, Mbaiki: Największą zmorą kopalnia złota

W RCA w diecezji Mbaiki, gdzie tarnowscy misjonarze posługują nieprzerwanie od 20 lat, pracuje ks. Marek Muszyński. To on był pierwszym misjonarzem, który przybył do Bagandou, 10-tysięcznej wioski położonej w lesie tropikalnym. Oprócz centrum duszpasterskiego wybudował tam także pierwsze budynki szpitala, wzniesionego i utrzymywanego przez kolędników misyjnych. Wyzwaniem jest tam ewangelizacja Pigmejów, bieda, a największą zmorą - jak opowiadał misjonarz - kopalnia złota, w której ludzie pracują dzień i noc, a żeby mieć na to siłę, biorą narkotyki.

- Na codziennej Mszy św. jest 30-40 osób, a w niedzielę - ok. 400. Jest też grupa, która codziennie przychodzi do misji i odmawia z nami brewiarz. To jest zaczynek. Mamy Legion Maryjny. To z kolei ludzie, którzy raz na trzy miesiące pokonują pieszo 80 km, żeby się wspólnie pomodlić się - mówił ks. Marek.

Kamerun: Muzułmańskie dzieci modlą się "Ojcze nasz"

Świecka misjonarka Ewa Gawin opowiadała o swojej szkole dla głuchoniemych w Kamerunie, która także istnieje dzięki pomocy diecezji tarnowskiej.

Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania   Świecka misjonarka Ewa Gawin prowadzi szkołę dla głuchoniemych w Bertoua w Kamerunie. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

- Przychodzą do niej dzieci z różnych rodzin i takie, które ich nie mają. W 50 proc. to katolicy, ale są też dzieci z rodzin muzułmańskich, adwentystów, świadków Jehowy i różnych sekt, nie ma jednak dla nich problemu, żeby wszystkie razem się modliły. Kłócą się raczej o to, kto będzie danego dnia klęczał pod krzyżem i odmawiał czy migał "Ojcze nasz". Robią to więc na zmianę katolicy, protestanci i muzułmanie. Każdy ma swój dzień. Dzieci w domach zachowują też nabyty w szkole zwyczaj modlitwy przed posiłkiem. I zdarza się, że dziecko w muzułmańskim domu modli się przed jedzeniem i nie daje się przekonać, że w szkole jest inaczej - opowiadała pani Ewa.

Kongo - Dolisie: Nestor polskich misjonarzy

Na Kozieńcu był nestor tarnowskich misjonarzy - ks. Marian Pazdan, który na misjach w Kongu pracuje 29 lat. Wyjechał tam w 1985 roku. Miał kilkuletnią przerwę w czasie kongijskiej wojny. W ciągu tych lat udało mu się stworzyć i urządzić tam już 4 parafie. Ostatnią - św. Jana Pawła II w Dolisie.

- Budynek kościelny jest już prawie wykończony, podobnie jak budynek mieszkalny dla księży, sale katechetyczne powstały dzięki ofiarom zebranym przez kolędników misyjnych w diecezji tarnowskiej - mówi misjonarz.

Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania   Ks. Marian Pazdan pracuje na misjach niemal 30 lat. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

Ksiądz Marian ma dwóch kongijskich wikariuszy, jednego starszego od siebie. - Codziennie rano na Mszy św. jest przynajmniej 100 osób, a w niedzielę dużo więcej. Jest to parafia trwała, w środku miasta. Nie będzie się zbytnio powiększać, bo wszystko jest tam już zabudowane, ale nasi chrześcijanie cieszą się, że mogą się modlić, chwalić Boga, być razem i żyć uczciwie - dodaje ks. Pazdan.

Na terenie tej samej kongijskiej diecezji pracuje ks. Paweł Turek. Jest proboszczem parafii w Moungoundou-Sud, oddalonej od miasta Dolisie o 200 km. Tam tarnowski misjonarz jest pierwszym duszpasterzem zamieszkałym na miejscu. Ewangelizację łączy z organizowaniem kursów szycia dla kobiet i stolarki dla mężczyzn.

Kongo-Brazaville: Statystki lepsze niż w diecezji tarnowskiej

Z diecezji Kongo-Brazaville przybyło na spotkanie dwóch tarnowskich misjonarzy - ks. Bogdan Piotrowski i ks. Karol Kuźma. Pracują w dwóch różnych parafiach, ale ich doświadczenia Kościoła są podobne. Oba są pełne na codziennych Mszach św. W nowo utworzonej parafii ks. Karola w codziennej Mszy św. uczestniczy ok. 200 osób, u ks. Bogdana - drugie tyle.

- Pracuję w stolicy, w parafii powstałej niecałe dwa lata temu w dzielnicy, w której nie było stałej ewangelizacji. Jest w niej bardzo dużo ludzi nieochrzczonych. Mam przy ołtarzu 70 ministrantów, ale tylko 5 jest ochrzczonych. Jest więc ich bardzo wielu, ale wszystko wymaga pracy od podstaw. Wcześniej bardzo duża liczba naszych parafian modliła się w sektach - opowiada ks. Kuźma, zauważając, jak wiara Kongijczyków zamieszkujących jego parafię ewoluuje i zmiana jest widoczna.

Ksiądz Piotrowski, który w Kongu jest od 1990 roku, z kolei mówi, że statystki Kościoła w jego diecezji są lepsze niż w diecezji tarnowskiej. - W samym Brazaville jest ponad 50 parafii, nie licząc szczepów zakonnych. W nich pracuje już ponad 130 kongijskich księży, a kolejnych 100 jest za granicą. Ratują wiele diecezji, chociażby we Francji - dodaje.

W Czadzie czad!

O wyzwaniach ewangelizacyjnych w Republice Czadu opowiadali ks. Piotr Skraba i ks. Paweł Tabiś. Misja w Czadzie to jest dopiero czad! Ksiądz Tabiś mówił, że w tym roku ochrzcił już 400 osób. Pracuje na peryferiach stolicy, w Ndjamenie.

- Moja parafia powstała 4 lata temu. To są slumsy. Jestem tam sam i mam 5-6 tys. ludzi na placu w niedzielę. Staram się, żeby to, co się dzieje w parafii, ocierało się chociaż o katolicyzm. Nie jest oczywiście możliwe, żeby jeden człowiek mógł dopilnować wszystkiego - opowiadał.

Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania   Ks. Piotr Skraba (z lewej) i ks. Paweł Tabiś. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

Ksiądz Skraba proboszczuje ponad 115 wioskom. Tyle liczy jego parafia w czadyjskim Bousso, obszarowo większa od diecezji tarnowskiej. - Wiele czasu zabiera dotarcie do ludzi pieszo, motocyklem, łódką, samochodem. Nie jestem sam, pomaga mi ok. 200 katechistów i to oni przejmują wiele obowiązków - opowiadał ks. Piotr.

Mówił, jak wiele dobrego wynika z budowy studni w jego parafii. Wspólne działanie scala miejscowych i równolegle udaje się formować dość prężnie działającą wspólnotę. Przyjmie każdą liczbę rowerów, których potrzebuje dla katechistów. Każdą liczbę maszyn do szycia, które mogłyby odciągnąć kobiety od produkcji alkoholu. Jest też w jego parafiach męska grupa spawalnicza, która zajmuje się obróbką metalu.

- Z parafii pochodzi już kilku księży. Jedna dziewczyna jest w trakcie przygotowań do bycia siostrą zakonną. W tym roku dwie osoby zgłosiły się do seminarium - wyliczał misjonarz.

Peru: Jak w raju

Przenosimy się na kontynent Ameryki Południowej. Do Peru. Tam pracuje obecny na spotkaniu ks. Kasper Bernasiewicz. - W Peru pod względem klimatu i przyrody jest jak w raju - zielono i gorąco. Z ks. Antonim Lichoniem pracujemy na obrzeżach dżungli peruwiańskiej. Do sąsiedniej parafii jest 4,5 godziny drogi. Żeby z kolei dotrzeć do najbardziej oddalonych wiosek w naszej parafii, potrzebujemy 2-3 godzin - relacjonuje ks. Kasper.

Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania   - W Peru jest jak w raju - mówi ks. Kasper Bernasiewicz. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

Ewangelizacja tych terenów jest związana z budową mostów i dróg, które powoli tam powstają. Póki co, terenem pracy misjonarzy jest dolina, a pomocą dotarcia do ludzi - szkoła parafialna.

Brazylia: Nadzieja w synodzie

W spotkaniu na Kozieńcu uczestniczył ks. Tadeusz Sępek, który posługuje w prałaturze Sao Migueil w Brazylii. W jego parafii św. Michała Archanioła w Melgaço posługuje jeszcze dwóch wikariuszy, m.in. ks. Michał Mikulski z Bochni. Dzięki pieniądzom z diecezji tarnowskiej mógł kupić barkę, która pomaga jemu i innym kapłanom w dotarciu do najdalszych części parafii. Wspólnota liczy ok. 25 tys. mieszkańców, a dotarcie do niektórych punktów zajmuje nawet klika dni.

Z nadzieją patrzy na synod o Amazonii, obrady hierarchów maja się odbyć w październiku. - Już wiele się dzieje, a liczymy, że synod jeszcze bardziej ożywi udział świeckich w Kościele - uważa misjonarz.

O jego misji pisaliśmy też tutaj:

Boliwia: Najmłodszy proboszcz świata

W Boliwii pracuje ks. Tomasz Fajt z Radłowa. Miał zaledwie 4 lata kapłaństwa, kiedy został proboszczem nowo utworzonej parafii w Conception. Należy do niej ok. 30 wiosek. Najdalsza oddalona jest 200 km od misji w głąb lasu Amazonii, w kierunku granicy z Brazylią. Wioski są malutkie, liczące od 30 do ponad setki mieszkańców. Drzewa i zwierzęta - ogromne, w rzekach pływają piranie.

O ks. Tomaszu i jego misji pisaliśmy tutaj:

Biskup Jeż: Mam trzy diecezje

Obecnie na misjach w 10 krajach pracuje 55 tarnowskich fideidonistów, dodatkowych dwóch misjonarzy jest dojeżdżających. Na misjach posługiwało w sumie także ok. 100 wolontariuszy z diecezji tarnowskiej. Podobnie jest z otwartością na misje diecezjan, którzy chętnie przy wielu okazjach je wspierają. W czasie urlopu misjonarze dziękują za to zaangażowanie osobiście, kiedy odwiedzają parafie i opowiadają o swojej pracy.

Nestor polskich misjonarzy, najmłodszy proboszcz świata i misyjne wyzwania   Wspólne zdjęcie z ks. Bogdanem Piotrowskim, ks. Tadeuszem Sępkiem i ks. Piotrem Skrabą. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

- Mam w jakiś sposób trzy diecezje. Jedną tutaj, która jest w czasie synodu diecezjalnego, drugą stanowi ponad 200 księży pracujących w różnych krajach Europy i nie tylko, a trzecią jesteście wy, misjonarze - mówił w czasie spotkania na Kozieńcu bp Jeż.

Dziękował misjonarzom za ich posługę, która pokazuje, jak bardzo Kościół tarnowski jest otwarty, nawet mimo spadku liczby powołań. Dostrzegł ogromne wsparcie dla misji, jakiego udzielają wierni świeccy. - Ten olbrzymi wysiłek diecezji tarnowskiej wymaga opracowania monograficznego, by pokazać bogactwo tego Kościoła, który jest matką dla innych - karmi, wspiera, ewangelizuje - dodał.