Ze służby się nie wyrasta

Beata Malec-Suwara

|

Gość Tarnowski 47/2019

publikacja 21.11.2019 00:00

Wrócili do ołtarza po wielu latach przerwy. Z dumą wspominają czas, kiedy nie mieścili się w prezbiterium.

Grupa w parafii Świętej Rodziny w Tarnowie z opiekunem. Grupa w parafii Świętej Rodziny w Tarnowie z opiekunem.
archiwum „Gościa Tarnowskiego”

Zorganizowana grupa ministrantów seniorów powstała w październiku przy kościele Świętej Rodziny w Tarnowie, w parafii prowadzonej przez księży misjonarzy. Jej inicjatorem jest ks. Eugeniusz Walentowicz CM, który wrócił do pracy w tej parafii po 22 latach. W 2001 roku został wybrany przez Katolicką Agencję Informacyjną i Radio Plus na proboszcza III Tysiąclecia, jednego z 12 w Polsce. Ministranci seniorzy pamiętają go dobrze jako swojego spowiednika i mówią o nim „ksiądz Geniusz”.

Jedno z dzieci powiedziało tak o nim do swoich rodziców. Kiedy mama zaczęła poprawiać, że chodzi zapewne o ks. Eugeniusza, malec odpowiedział: „Jak ci mówię, że mądry ksiądz, to mądry”. Panowie wspominają także lata, kiedy wstępowali w szeregi ministrantów. – Wtedy podczas świąt nie mieściliśmy się w prezbiterium. Przebieraliśmy się w salce św. Wincentego. Kiedy ustawialiśmy się w procesję, tworzyliśmy szpaler od zakrystii do wejścia głównego – mówią. – Mamy zdjęcia z poświęcenia ministrantów. W roku 1988 było nas 37 – dodaje pan Janusz. Kiedy ks. Eugeniusz wrócił do Tarnowa, szybko zauważył, że Liturgiczna Służba Ołtarza w kościele nie jest tak liczna jak kiedyś. – Wędrując po różnych parafiach w Polsce, widziałem, że byli w nich ministranci seniorzy. Ze służby Panu Bogu nigdy się nie wyrasta – przekonuje ks. Eugeniusz. – Panowie podczas służenia pokazywali klasę, a poza tym też zawsze można było na nich liczyć. Był z nich nieraz większy pożytek niż z rady parafialnej. Porozmawiałem z księdzem proboszczem i ks. Pawłem, który opiekuje się młodszą grupą LSO, im także spodobał się pomysł – mówi kapłan. Zaproszenie panów do ministrantury ogłoszono z ambony, ale skuteczniej okazało się dotrzeć osobiście do byłych ministrantów. Wielu z nich do dzisiaj utrzymuje ze sobą kontakt. Lubią wspominać spotkania na piętrze domu katechetycznego. Opowiadają o wspólnych dyskotekach, wyjazdach wakacyjnych, pielgrzymkach. Pomysł, by powtórnie stanąć przy ołtarzu, spodobał im się, mimo że dziś wielu z nich nie mieszka już w parafii. Często są spoza Tarnowa. Dojeżdżają na zbiórki kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów, jak pan Krzysztof z Krakowa. Do głowy by mu nie przyszło, że trasa, którą pokonuje, może być jakimś problemem. – Ministrantem poświęconym jest się już na zawsze – kwituje. – Od razu się zgodziłem. Pomysł wydał mi się bardzo trafny, ponieważ młodszych ministrantów dzisiaj brakuje. Mimo że się dopiero rozkręcamy, śmiem twierdzić, że Msze obstawiane przez seniorów w niedziele o 9.30 są najliczniej reprezentowane przez Liturgiczną Służbę Ołtarza – mówi pan Marek, który do ministrantury wrócił po 35 latach.