Józef z Nazaretu i Józek z trzeciego roku

Beata Malec-Suwara Beata Malec-Suwara

dodane 21.12.2019 09:20

W piątek 20 grudnia wspólnota seminaryjna przeżywała wigilię przed świętami Bożego Narodzenia.

Józef z Nazaretu i Józek z trzeciego roku Obie tytułowe postaci grał jeden aktor, zwracając w ten sposób uwagę na ich podobieństwo. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

Uczestniczyli w niej księża biskupi, profesorowie, przełożeni i alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Spotkanie wigilijne rozpoczęło się modlitwą w kaplicy seminaryjnej. Następnie klerycy trzeciego roku zaprosili gości na spektakl. Tradycja teatru seminaryjnego w Tarnowie sięga 1895 roku, liczy więc blisko 125 lat!

Przygotowane z okazji świąt Bożego Narodzenia przedstawienie alumni zatytułowali "Józef i Józek". W dekoracji postawili na minimalizm, by wyeksponować przeżycia bohaterów. Sceny ukazujące zmagania, z jakimi musiał się zmierzyć święty z Nazaretu, przeplatane były obrazami ze współczesności pokazującymi wybory, jakie musi podejmować kleryk - tytułowy Józek, taki z trzeciego roku, zaraz po obłóczynach, podobnie jak autorzy spektaklu. Obaj nie tłumaczą się przed ludźmi, którzy chcą doradzać, wpływać na ich wybory. Nie dyskutują, robią swoje.

- Święty Józef cały czas nam towarzyszy w seminarium, po cichu, w podobny sposób, jak go widzimy w Piśmie Świętym. Działa w naszym życiu przez ręce sióstr józefitek, których jest patronem i które nam tutaj wciąż pomagają poprzez posługę w kuchni, sekretariacie czy rektoracie - mówi kl. Michał Pajor z trzeciego roku, autor scenariusza, podkreślając, że w przygotowanie przedstawienia zaangażowali się wszyscy koledzy z roku.

- Jest on dla nas wzorem mężczyzny, który zawierzył bezgranicznie Bogu, choć ryzykował wiele. Mam wrażenie, że i my dzisiaj musimy decydować się na podobne wybory i podejmować decyzje takie jak on. Rzeczywistość, świat dzisiaj pokazuje, że niekoniecznie będzie nam łatwo. Podobne rozterki i zmagania, z jakimi on się mierzył, w naszym życiu także są obecne. Dotyczą one każdego, kto chce iść radykalną drogą, drogą chrześcijanina, który jest świadom tego, że przyjął chrzest i podejmuje konsekwencje tego, że nosi niezatarte znamię, faktycznie chce iść drogą zbawienia - dodaje Michał.

Wigilijne spotkanie zakończyło się wspólną wieczerzą w seminaryjnym refektarzu.