Łączy nas wspólny cel

Gość Tarnowski 5/2020

dodane 30.01.2020 00:00

O roli zakonów, zgromadzeń i instytutów życia konsekrowanego mówią wikariusz biskupi ds. zakonnych i zakonna referentka diecezjalna.

Oni wskazują, co powinno być priorytetem naszego życia

Łączy nas wspólny cel ks. dr Grzegorz Lechowicz – W świetle hasła V Synodu „Kościół na wzór Chrystusa” patrzymy na życie konsekrowane znajdujące się w „sercu Kościoła” i będące pomocą w realizacji tego hasła. Osoby konsekrowane naśladują wszak Jezusa ubogiego, czystego i posłusznego. To jest dla nas zaproszenie, aby podążać za Jezusem tak, jak czynią to ludzie żyjący radami ewangelicznymi. Klasztory i domy zakonne są przede wszystkim miejscami żywej modlitwy, która promieniuje na całą diecezję. Są takie ośrodki, zwłaszcza klasztory klauzurowe, gdzie trwa nieustanna modlitwa za diecezję, biskupów, duchownych, świeckich, w różnych aktualnych sprawach, którymi żyje Kościół i diecezja. Zakony i zgromadzenia, prowadząc u nas przedszkola, ochronki, szkoły, nie tylko wychowują dzieci i młodzież, ale pracują również z rodzicami. Osoby konsekrowane są blisko ludzi i ich trosk, zwłaszcza że prowadzą domy opieki, pielęgnują i odwiedzają chorych, służą ubogim. Towarzyszą ludziom w problemach, jak np. w Domu Samotnej Matki.

Często są to peryferia Kościoła. Zgromadzenia żeńskie są bardzo często związane z parafiami, w których służą w zakrystiach, dbając o piękny wystrój kościołów, przygotowanie liturgii, ale także prowadzenie grup apostolskich dzieci i młodzieży czy dorosłych. Z kolei zgromadzenia męskie mają poważny udział w formacji wiernych poprzez głoszenie rekolekcji, misji, spowiadanie, opiekę nad pielgrzymami w sanktuariach, których są kustoszami. W tej dziedzinie działają także siostry, organizując dni skupienia czy rekolekcje dla młodzieży. W naszej diecezji mamy indywidualne formy życia konsekrowanego. Myślę tutaj o wdowach, wdowcach i dziewicach konsekrowanych, składających ślub czystości i żyjących według rad ewangelicznych. To powrót do tego, co było w Kościele pierwotnym i jest dla nas darem. W tych wszystkich wymiarach osoby konsekrowane współpracują z duchownymi diecezjalnymi i świeckimi. Dążymy do tego, by wspólnie głosić Chrystusa i Jego królestwo, ponieważ osoby konsekrowane wskazują nam w końcu przez radykalizm ewangeliczny, że priorytetem jest Bóg i życie duchowe, z którego płyną służba i ofiara.

Nasze życie jest kwestionowane przez świat, ale mamy na Kim się oprzeć

Łączy nas wspólny cel s. Pacyfika Ewa Pławecka CSSJ – Rola osób konsekrowanych była, jest i będzie ważna w życiu Kościoła diecezjalnego przede wszystkim dlatego, że staramy się być wierni charyzmatom ofiarowanym poszczególnym zakonom, zgromadzeniom i instytutom. To warunek oddziaływania na życie duchowe diecezji, która ma prawo do tego, abyśmy dawali przykład wierności radom ewangelicznym. Choć jako zgromadzenia działamy globalnie, to jednak żyjemy w konkretnym Kościele lokalnym i mamy wobec niego obowiązki, które dzielimy z duchownymi diecezjalnymi, tworząc jedną wspólnotę, która chce być na wzór Chrystusa. Nasze działania można zmierzyć ilością placówek parafialnych, domów zakonnych, przedszkoli, szkół czy różnych domów i ośrodków pomocy. Jednak to, co jest ważniejsze, istnieje w ukryciu. To życie duchowe – modlitwa, umartwienia, cierpienie, które budują Kościół od środka. Przykładem są klasztory klauzurowe, które po ludzku patrząc, są pasywne w życiu społecznym, publicznym. A jednak stanowią one potężne zaplecze modlitewne dla całej diecezji. Ponadto wszystkie nasze domy zakonne są ośrodkami modlitwy. W naszym domu w Tarnowie są 53 siostry. Wiele z nich nie może już pracować, ale daje Kościołowi modlitwę i cierpienie. Naszym zadaniem jest także pokazywanie, że można naśladować Jezusa bardziej z bliska poprzez czystość, ubóstwo, posłuszeństwo. W zwariowanym świecie, o ile jesteśmy wierni powołaniu, stajemy się znakiem sprzeciwu. Nie jest to proste, ponieważ każdy z naszych ślubów jest dzisiaj przez świat kwestionowany. Czystość przez rozwiązłość, ubóstwo przez chęć posiadania, posłuszeństwo przez samowolę. To jest zresztą wyzwanie dla nas, ale i dla młodego pokolenia, któremu bardzo trudno jest usłyszeć głos powołania do takiego jak nasz stylu życia. Widać tutaj wielką potrzebę indywidualnego towarzyszenia młodym w ważnych momentach ich życia. Mamy świadomość, że rośnie przestrzeń peryferii kościelnych. Rodzice dzieci posyłający je do naszych placówek nierzadko są obojętni religijnie. Jeszcze jednak mają do nas zaufanie i to jest kapitał, który można wykorzystać dla ich pozyskania dla Boga.