Żukiem A11 zawieźli intencje do Tuchowa

Grzegorz Brożek Grzegorz Brożek

publikacja 05.05.2020 13:20

Setki pielgrzymów 1 maja nie wyruszyło w sposób fizyczny, na nogach, do sanktuarium maryjnego w Tuchowie, ale pojechał kleryk Patryk... żukiem A11.

FILIPIŃSKA PIELGRZYMKA DO TUCHOWA 2020 FILIPIŃSKA PIELGRZYMKA DO TUCHOWA 2020
Filip TV

Jak już pisaliśmy na łamach "Gościa Tarnowskiego", początki tej dorocznej pielgrzymki sięgają końca lat 60. XX w. i były związane z działającą wtedy prężnie Wspólnotą Misyjną. Pielgrzymka rozpoczynała się przed kościołem księży filipinów w Tarnowie. Potem pątnicy ulicami Wałową, Lwowską, Dąbrowskiego i al. Tarnowskich zmierzali w kierunku kościółka na Górze Świętego Marcina. Tam był czas na nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, krótką modlitwę i śniadanie na trawie. Dalej pielgrzymi ruszali przez Łękawkę i Karwodrzę, by po godz. 12 dotrzeć do sanktuarium Matki Bożej na Lipowym Wzgórzu w Tuchowie. 

W tym roku z powodu epidemii wspólne wędrowanie nie odbyło się tak jak zwykle, ale filipini zaprosili wszystkich do pielgrzymowania duchowego.

Jednak jeden śmiałek z filipińskiej wspólnoty do Tuchowa się wybrał, na pace żuka A11 wioząc intencje, zaliczając wszystkie punkty na trasie, by stanąć przez obliczem Matki Bożej na Lipowym Wzgórzu. Zobaczcie relację z pielgrzymki kleryka filipińskiego Patryka Żelichowskiego.

- Tego się nie da "odzobaczyć" - komentuje ks. Mateusz Kiwior, filipin.

FILIPIŃSKA PIELGRZYMKA DO TUCHOWA 2020
Filip TV