• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Republika Dominikana

    dodane 23.08.2012 00:00

    Kiedyś było tu wzgórze z opuszczoną szkołą. Dziś jest prężny, znany w całej Polsce, ośrodek duszpasterstwa młodzieży.

    W1991 roku gmina Zakliczyn ofiarowała dominikanom, a konkretnie charyzmatycznemu o. Janowi Górze, górę, kawałek lasu i dom. Rok później powstało tu duszpasterstwo. – To miejsce, to, co tu się dzieje, jest narzędziem dojrzewania i wychowania młodych ludzi – mówił w sierpniu 2012 roku o. Jan Góra.

    Wszystko zaczęło się od starej szkoły, późniejszego schroniska PTTK, które w końcu stało się domem św. Jacka, pierwszego polskiego dominikanina.

    – Z czasem Pan Bóg poszerzał nasze horyzonty, a dzięki ludziom, którzy uwierzyli w to dzieło, powstały następne budynki. Najważniejszym z nich jest kościół – mówi o. Andrzej Chlewicki OP, gospodarz miejsca.

    Gośćmi Ośrodka są nie tylko studenci. Mogą tu przybywać wszyscy, którzy poszukują Boga, pragnąc umocnić swą wiarę w Niego poprzez modlitwę, słuchanie słowa Bożego, udział w liturgii. Sprzyja temu odosobnienie Jamnej, jej zachwycające położenie, a także historia męczeństwa dawnych mieszkańców zamordowanych w 1944 roku przez Niemców.

    – Nasza wiara w konfrontacji z komunizmem uległa ideologizacji, z gadania o Bogu nic nie wynika. Tu można Go przede wszystkim słuchać – wyjaśnia o. Andrzej. A ze słuchania rodzi się wiara.

    Dzięki dominikanom Jamna jest mieszkaniem prostoty. – Progi są tu niskie, by każdy mógł wejść – mówi o. dr Nikodem Brzózy OP.

    A z ludźmi przybywają rzeczy, które skrywają w sobie niezwykłe nieraz historie. Najciekawsze są związane z Janem Pawłem II. W 1999 roku przelatywał ze Starego Sącza do Wadowic, okrążył Jamną i zrzucił rożańce. Przekazał również wiele osobistych przedmiotów, zebranych w kaplicy w domu św. Jacka. Uwagę przyciąga w niej odlew prawej dłoni Papieża – znak błogosławieństwa dla gospodarzy i gości Jamnej. Dominikański ośrodek jest również mieszkaniem ciszy, której ojcowie potrzebują, na co dzień pracujący duszpastersko w centrach wielkich miast.

    – Nie oglądamy tu telewizji, nie czytamy gazet, staramy się więcej słuchać Boga, by przekonująco o Nim mówić ludziom o letnim sercu i małej wiary – wyjaśnia o. Nikodem.

    Ojcowie proponują odwiedzającym udział we wspólnotowej modlitwie. Ewangelizują również poprzez estetykę urządzenia Ośrodka, ukazując kulturę przepojoną wiarą. Dzięki temu Jamna nie jest miejscem jednorazowego użytku. – Sam często tu przyjeżdżam i chciałbym, aby tak było do końca mojego życia – wyznaje o. Nikodem, dziś już mieszkaniec Jamnej.

    Od kilkunastu lat na Jamną jeździ poseł Michał Wojtkiewicz. – Czasem przychodzili młodzi, nie wiadomo skąd. Ojciec Góra pytał takiego zapowiedzianego (albo i nie) gościa, jak ma na imię. Potem mówił: „Kocham cię. Idź tam, to coś zjesz, a potem weź łopatę, popracuj”. Myślę, że to „kocham cię” na Jamnej jest najważniejsze, świat cierpi na deficyt miłości – opowiada Michał Wojtkiewicz.

    Jamna dziś jest bardzo znana w całej Polsce.
– Poza tym jest już marką, mówiącą o wysokiej jakości – przyznaje Jacek Soska. Przyjeżdża tu młodzież i młodzi duchem przede wszystkim z Poznania, ale i z innych dużych ośrodków.

    Jamna najmniej znana jest chyba na terenie diecezji tarnowskiej. Iwonę Bączek ze Złotej przyciąga tu wspomnienie klimatu duszpasterstwa dominikańskiego w Krakowie. Ale nie tylko to.

    – Kiedy byłam w ciąży to często tu, do Matki Bożej Niezawodnej Nadziei, przyjeżdżaliśmy. Gabryś jest cały i zdrowy. Czujemy się tu jak w domu, także dlatego, że nikomu nie przeszkadza, że dziecko biega czy czasem sobie pokrzyczy. To miejsce bardzo przyjazne do życia – mówią Bączkowie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół