• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zalany miesiąc

    Grzegorz Brożek

    dodane 31.08.2012 11:20

    Trzeźwość w sierpniu pozostaje często pobożnym życzeniem.

    Fakt, że sierpień się już skończył, niewielu ludziom przyniesie ulgę. W miesiącu trzeźwości abstynencję podjęli zapewne ci, którzy z piciem nie mają na co dzień problemu. We wrześniu zatem nie będą nadrabiać straconego czasu. Ci zaś, którzy są uzależnieni, rzadko patrzą w kalendarz i „sierpień” z reguły nie robi na nich wrażenia.

    Ks. Władysław Zązel, promotor bezalkoholowych wesel, opowiada anegdotę o góralu, który wrócił z pielgrzymki do Rzymu. Wszystko mu się podobało. Papieża też widział. Jedno tylko budziło jego niesmak: „To włoskie wino. Bo jego straśnie duzo trza wypić, coby się opić”. Takie jest myślenie znacznej części Polaków. Dlatego o pijących, ich rodzinach, muszą myśleć trzeźwi. Może ktoś pomyśli także o ponad 30 miliardach złotych, które trzeba wydać na likwidację skutków nadużywania? Czy taka góra pieniędzy, którą trudno sobie wyobrazić, robi wrażenie? 

    Niekoniecznie. A mogłaby robić, choćby na samorządach, które niechby tylko w sierpniu, dla dania pozytywnego przykładu, dla zwrócenia społeczeństwu uwagi, że problem nadmiernego picia istnieje, zrezygnowały z piwa na miejskich czy gminnych imprezach. Ile było takich przypadków w tym roku? Znam jeden: miasto Mielec. W jednym miasteczku na południu diecezji okazało się, że piwo być musi, bo „inaczej się nie da”, bo piwo to sponsor, bo bez piwa impreza musiałaby samorząd za dużo kosztować. W jeszcze mniejszym miasteczku, tyle, że na północy diecezji, głównym sponsorem sierpniowej samorządowej imprezy była sieć sprzedaży alkoholi. Sponsorowała też konkursy na plenerowej imprezie. Choćby tak wyszukane, jak wypicie flaszki piwa przez smoczek na czas. Nagroda? Reklamówka produktów akcyzowych, charakterystycznych butelek z banderolą. Wszyscy bawili się świetnie, w tym dzieci, które stały przed sceną. Jak dorosną, jest nadzieja, że będą pamiętać, co daje dużo frajdy. Trudno mieć pretensje do firmy, bo robi marketing, ale do samorządu już można, bo mogli sobie darować. Rozumiem jednak, że także im zależy na pieniądzach, które tatusiowie i mamusie wydadzą w monopolowych, bo część "korkowego" spłynie do miejskiej kasy i będzie za co wysłać dzieci na ferie czy kolonie.  

    Alkohol jest bez wątpienia dla ludzi, choć nie dla wszystkich. Szkoda, że sierpień, czasem jak żaden inny miesiąc w roku, musi być przez niektóre samorządy zalany piwem. Niestety, czasem także „w trupa”. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół