• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Polegaj na „Zawiszy”

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 15/2013

    dodane 11.04.2013 00:00

    Skauting. Służą Bogu, Kościołowi, ojczyźnie, Europie chrześcijańskiej i niosą pomoc bliźnim. Harcerstwo katolickie pociąga coraz więcej diecezjan.

    Wiosna spóźniała się w tym roku wyjątkowo. Przed Wielkanocą harcerze ze Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” zjechali do Grybowa z całej Małopolski na dzień modlitw za Federację Skautingu Europejskiego.

    Wiewiórka, Sowa i Sarna

    Mimo minus 7 stopni na wydeptanym placu koło plebanii w Grybowie trwają zabawy harcerek. Agnieszka Matusik cały czas dzierży flagę zastępu. Zastęp nazywa się „Wiewiórka”. – Miał być „Łoś”, ale „Wiewiórka” brzmi lepiej – uśmiecha się Agnieszka. Zastęp ma też swoje zawołanie: „Wiewiórki nikt nie pokona, bo wiarą jest umocniona”. – My, jak każda organizacja skautingowa, odwołujemy się do metody Baden-Powella. Jednak drugą ważną osobą jest o. Jacques Sevin. On wyraźnie schrystianizował skauting, włożył wychowanie katolickie do metody Baden-Powella, który zresztą sam w końcu stwierdził, że o. Sevin najlepiej wykorzystał potencjał skautingu – tłumaczy dh Krzysztof Rogula, asystent hufcowego krakowskiego ds. harcerzy.

    Harcerstwo katolickie powoli się rozwija także w naszej diecezji. – Jeżeli chodzi o gałąź żeńską, to mamy dwa zastępy w Grybowie („Wiewiórka” i „Sowa”) i jeden niepełny zastęp w Krużlowej („Sarna”), tam, gdzie zaczęła się nasza przygoda w 2011 roku – uśmiecha się s. Agata Gunia z Grybowa, służebniczka dębicka, która opiekuje się dziewczynami.

    Przyjaźń

    Co przyciąga dziewczyny do „Zawiszy”? Przed kościołem w Grybowie Kasia, w obecności całej drużyny, składa przysięgę wierności, posłuszeństwa swej zastępowej. – Przyszłam do harcerstwa dopiero na początku stycznia. Widziałam dziewczyny w kościele, jak służą. Spodobało mi się. Nie myślałam, że tak dobrze się zaaklimatyzuję, ale jesteśmy jak jedna rodzina – mówi. Jej zastępową jest Agnieszka Matusik. – Mój starszy brat był w Grybowie skautem w zastępie „Lis”. Widziałam, że chłopcy są dla siebie jak bracia, tak ściśle zjednoczeni. Stwierdziłam, że też chcę być harcerką. Mam w zastępie 9 dziewczyn. Widzę, że nie mogą bez siebie wytrzymać – mówi. Wszędzie są razem. – W przypadku dziewczyn słowo klucz to chyba przyjaźń, działanie w paczce. W naszych grupach czują się cenione, akceptowane, zauważone, dostają zadania, działamy razem, są emocje – opowiada Bernadetta Mordaszewska, przyboczna 4. drużyny krakowskiej.

    Współczesny rycerz

    A u chłopaków? Tych w diecezji jest więcej. Zawiszacy są w Grybowie, Stróżach, Muszynie, Nowym Sączu, Tarnowie. – Z perspektywy chłopaka, który ma 15 lat, najważniejsze są przygoda, gra, działanie, „dzianie się”. Teraz wielu siedzi przed komputerami i tam tego szuka. U nas jest to na żywo. To są zupełnie inne wrażenia, kiedy wszyscy pracują, kiedy trzeba przejść kilka czy kilkanaście kilometrów, zrobić biwak, kiedy w grze widzi się własne zwycięstwo, kiedy trzeba umieć też przegrać, kiedy młody człowiek staje się współczesnym rycerzem, odważnym, szlachetnym. Dla chłopaka to niesamowita okazja, by rozwijać się na wszystkich płaszczyznach – z zapałem opowiada dh Krzysztof Rogula. Dziś jest niewiele starszy od chłopaków w zastępach, ale wszystko to przeszedł, a teraz organizuje innym tę życiową przygodę.

    Przykład taty

    Dzień modlitw kończy apel całego hufca krakowskiego. – „Wiara czyni cuda”. Wyjeżdżamy stąd z mocnym przesłaniem, żeby ciągle umacniać naszą wiarę przez modlitwę, pogłębianie wiedzy religijnej i życie zgodne z zasadami – mówi do wszystkich Bartłomiej Bodziechowski, hufcowy krakowski. Jednocześnie ogłasza, że szczepowym powołanej struktury w Grybowie zostaje Artur Hat. – Mąż, ojciec dwójki dzieci. Jego przykład jest też dla nas wszystkich nauką – dodaje hufcowy. Artur ma 36 lat. Oczekuje na trzeciego, najmłodszego potomka, a do skautingu wciągnął go najstarszy syn Kacper. – A mnie siostra Agata, która miała mnie uczyć gry na gitarze, ale powiedziała, że może bym się zainteresował harcerstwem. I tak się zaczęło – przyznaje Kacper. W domu cały czas gadał o tym, co robią, co powiedział zastępowy, jakie mają zadania etc. – Patrząc na chłopaków, widzę, że się pięknie rozwijają, że im harcerstwo wiele daje, co i mnie zachęciło, by im pomagać – przyznaje Artur. Ale by czynić to na serio i być w środku, parę miesięcy temu złożył przyrzeczenie. Dziś dla Kacpra w harcerstwie przykładem jest nie tylko jego zastępowy, ale i tato.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół