• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Już nie wygłosi rekolekcji

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 49/2013

    dodane 05.12.2013 00:00

    Znaleziono go przy czerwonym szlaku z Turbacza na Przełęcz Knurowską. Odszedł duszpasterz i miłośnik górskich wędrówek.

    Ksiądz prał. Jan Wątroba zaginął w Gorcach 24 listopada. Panowały trudne warunki, spadł śnieg, wiało. Jego ciało odnaleziono dzień później. Widomość o śmierci zaskoczyła mieszkańców Piwnicznej-Zdroju, gdzie 26 lat był proboszczem miejscowej parafii i honorowym obywatelem miasta. – W akcie nadania tytułu napisaliśmy o ks. prałacie, że dawał przykład braterstwa – mówi Włodzimierz Grucela, sekretarz Rady Miejskiej. Na dobroć i społeczne zaangażowanie zmarłego zwraca uwagę Halina Haras, przewodnik PTTK z piwniczańskiego koła, którego ks. Jan był członkiem i kapelanem. – Włączał się w różne akcje społeczne, dzieciom fundował wycieczki, dokładał się do akcji, które organizowaliśmy. Umiał znaleźć wspólny język, dobrze nas znał, nawet po imieniu. Zawsze uśmiechnięty, zawsze pomógł i nigdy pomocy nie odmawiał – wspomina pani Halina. Kapłańska droga ks. Jana Wątroby rozpoczęła się 29 czerwca 1963 roku.

    Po święceniach pracował jako wikary w Grybowie, Krynicy, Rożnowie i Tarnowie-Mościcach. Pięć lat był proboszczem w Laskowej, a 26 w Piwnicznej-Zdroju. Był m.in. dziekanem dekanatu Stary Sącz i Piwniczna. W 1992 roku Jan Paweł II obdarzył go godnością kapelana Jego Świątobliwości. – Znałem go jeszcze jako kleryk. Gorliwy duszpasterz, zatroskany o ludzi, ale i o sprawy materialne parafii, gospodarz. W polu jego służby były i parafia, i poszczególne grupy. W ostatnich latach pomagał starszym, chorym i niepełnosprawnym. Prowadził stowarzyszenie Nasz Dom, klub seniora i koło biblijne. Świetnie rozumiał ludzi starszych. Nie brakowało go w konfesjonale. Miał mieć teraz trzy tury rekolekcji dla nadzwyczajnych szafarzy w Ciężkowicach, ale już ich nie wygłosi – mówi ks. Krzysztof Czech, proboszcz w Piwnicznej-Zdroju. Ksiądz prał. Jan był miłośnikiem gór. Od 1966 roku należał do PTTK, a w Piwnicznej był kapelanem koła. – Świetnie znał góry i kochał wędrować – podkreśla ks. Czech. Niestety bardzo często robił to sam. – Zawsze mi mówił, że bierze wtedy ze sobą różaniec, dzięki któremu może przemodlić różne sprawy. To dodawało mu sił. Jak wracał z takiej wędrówki, to czuł się mocny, szczęśliwy. Zawsze z tym różańcem… – mówi pani Halina. Miłośnikom gór towarzyszył podczas otwarcia i zamknięcia sezonu. Na ostatniej Mszy św., która jest sprawowana na Jackowej Pościeli, w piwniczańskiej Dolinie Pamięci o tych, którzy zostali w górach, mówił o przemijaniu, trudnej pracy goprowców i pokorze wobec gór. – W dzień po jego śmierci rozmawiałam z siostrą zakonną, która znała go długie lata, że ksiądz tak sam tam był, w górach. A ona odpowiedziała, że przeciwnie, że nie był sam, zawsze się modlił na różańcu i Matka Boska go przygarnęła do siebie – mówi Halina Haras. Parafianie z Piwnicznej pożegnali ks. Jana 29 listopada. Mszy św. przewodniczył bp Andrzej Jeż. Tego samego dnia ciało kapłana złożono na cmentarzu w rodzinnej Łososinie Górnej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół