• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • W interesie mieszkańca

    dodane 05.06.2014 00:15

    Z Jackiem Lelkiem, burmistrzem Starego Sącza, gospodarzem tegorocznych obchodów Dnia Samorządu Terytorialnego, które odbyły się 27 maja w mieście św. Kingi, patronki polskich samorządowców, rozmawia Grzegorz Brożek.

    Grzegorz Brożek: Niektórzy uważają, że jakakolwiek współpraca samorządu z parafiami to „kolaboracja”, zdrada, łamanie zasady neutralności. Zgadza się Pan?

    Jacek Lelek: Absolutnie nie. Widzę wiele obszarów, w których aż się prosi, by współpraca z Kościołem była jeszcze ściślej rozwijana. I mówię to przede wszystkim jako przedstawiciel władzy lokalnej.

    Gdzie ta współpraca jest pożądana?

    Utrzymanie zabytków. Stary Sącz ma zabytkowy zespół klasztorny klarysek, kościół parafialny. Samorządy od dawna, nie tylko u nas, pomagają pozyskać środki zewnętrzne na takie cele, np. od ministra kultury, a na co dzień wspierają, oczywiście w miarę możliwości, bieżące prace przy zabytkach.

    Skoro świątynie są katolickie, to może niech tylko katolicy martwią się ich stanem?

    Nie. Zabytkowe obiekty są ogólnonarodowym dobrem kultury, z którego wszyscy korzystamy. Nasze obiekty zwiedzają nie tylko katolicy, ale i innowiercy oraz ludzie niewierzący. Gdyby zastosować wspomnianą przez pana logikę, to należałoby zamknąć świątynię przed obcymi, w tym także nie wpuszczać do nich konserwatora zabytków. Trzeba by zaniechać wykorzystywania zabytków w promocji miasta, gminy czy regionu.

    Gdzie jeszcze kwitnie współpraca samorządu z Kościołem?

    Kwestia zagospodarowania czasu. Parafie często dysponują specjalistami i wolontariuszami oraz bazą lokalową, w której może funkcjonować świetlica, klub dla lokalnej społeczności, klub seniora. Stąd w ramach otwartych konkursów parafie mają duże szanse i pozyskują środki gminne na taką działalność. Jest to tym bardziej zrozumiałe, że część tych zadań to zadania własne gminy i szukanie sprzymierzeńców w ich realizacji jest dla samorządu sprawą naturalną.

    Czy samorząd wykorzystuje czasem ambonę?

    Zdarza się, że prosimy proboszczów o ogłoszenie ważnej, pozareligijnej informacji, z którą chcemy dotrzeć do jak największej liczby mieszkańców gminy. Wiele razy przekonałem się, że jest to najbardziej efektywny sposób dotarcia z informacjami do mieszkańców. Podobnie skutecznie pomocy drugiemu człowiekowi może służyć współpraca między Caritas a Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Jak widać, współpraca samorządu z parafią nie musi zawsze mieć wymiaru materialnego.

    Ale takie właśnie formy budzą u niektórych niepotrzebne emocje. Denerwują się, kiedy samorząd dokłada się np. do parkingu przy kościele….

    Nawet jeśli ktoś do świątyni nie chodzi, to bez parkingu przejazd w czasie Mszy św. w niedzielę blisko świątyni może być horrorem, bo samochody stoją na chodnikach, poboczach. Po drugie często świątynia stoi w centrum miejscowości, obok szkoła, sklep. Parking służy nie tylko wiernym, którzy przyjeżdżają do kościoła. Takie zresztą spisuje się umowy, że jest to miejsce dostępne dla wszystkich. Wreszcie ci, którzy w niedzielę staną na parkingu, bo przyjechali na Mszę św., to ostatecznie także mieszkańcy gminy. Prawda? I na koniec: nie jestem fanem futbolu i nie chodzę na mecze, ale czy samorząd ma nie budować boisk i parkingów przy nich?

    Kto ma interes we współdziałaniu? Komu to się opłaca? Kościołowi czy lokalnej władzy?

    Mieszkańcowi. Gminy, wsi, parafii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół