• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Pół kroku za nim

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 36/2016

    dodane 01.09.2016 00:00

    Mówią: „Gdyby nie ta koronka klockowa, nikt nie wiedziałby, gdzie nasza Bobowa”. Zaraz, a Wieniawa?

    Tu się wychował, w miejscowym dworze, późniejszy osobisty adiutant Piłsudskiego, gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski, pierwszy ułan II Rzeczypospolitej. Dwór to dzisiejsza szkoła muzyczna. Przed nią 20 sierpnia zostały odsłonięte popiersia Piłsudskiego i Wieniawy, w 100. rocznicę pobytu marszałka w mieście. Wcześniej w kościele parafialnym bp Andrzej Jeż przewodniczył Mszy św. za spokój dusz Piłsudskiego i Długoszowskiego oraz poległych w obronie ojczyzny.

    – Kiedy patrzymy jako bobowianie na postać Wieniawy, uświadamiamy sobie, że jest częścią nas, a my częścią niego. Tu mamy postać zauważalną i znaczącą. Trzeba uświadamiać sobie, że jeżeli mógł on, to i ja mogę wejść na drogę wielkości, w wymiarze ludzkim i patriotycznym, zaznaczyć swój ślad, tworzyć historię, a nie płynąć z jej prądem – mówił w homilii bp Jeż. Taki był Wieniawa. Postać nadzwyczaj barwna – doktor medycyny, poeta, dyplomata, ułan i człowiek o niezwykłej fantazji, przy tym trochę birbant. Wzbudzał kontrowersje. W wieku 6 lat przeprowadził się z rodzicami do Bobowej. Mówił o sobie, że ma „nieokiełznany od kołyski temperament”. Wydawało się, że z nauką miał we wcześniejszych etapach życia kłopoty, co nie przeszkodziło mu znakomicie ukończyć w 1906 r. medycyny we Lwowie. Żołnierzem został w wieku 33 lat. Piłsudskiego spotkał w 1914 r. w Paryżu. „Dziś uważam się naprawdę za żołnierza, bo nareszcie mam wodza” – pisał Wieniawa po spotkaniu. „Swoją drogę życiową podporządkował jednej wielkiej idei, którą była wolna, suwerenna Polska” – przypomniał w liście do uczestników bobowskiej uroczystości prezydent Andrzej Duda. W pewnym sensie Wieniawa poprzedził go na tym urzędzie. – Zapomina się bowiem, że prezydent Mościcki wyznaczył Wieniawę jako swojego następcę w razie niemożności pełnienia przez niego obowiązków głowy państwa – przypomina Krystian Waksmundzki, komendant naczelny Związku Legionistów Polskich. Wieniawa zmarł w 1942 roku. Przyjęta teza o śmierci samobójczej budzi wątpliwości wielu historyków. Z Piłsudskim w Bobowej było tak. – Zapragnął wypoczynku na wsi, a Wieniawa złożył zaproszenie, które zostało przyjęte. Do domu Długoszowski nadał depeszę z zapowiedzią przybycia gościa. Gdy dwukonnym powozem, który przybył po komendanta na stację kolejową, zajechali przed dwór, matka Bolesława, która wyszła witać gości, powitała Piłsudskiego słowami: „Panie brygadierze, pan musi być chyba cudotwórcą, skoro pan mego chłopaka nauczył posłuszeństwa” – przypomina Wacław Ligęza, burmistrz Bobowej. Wydarzenie to upamiętniają odsłonięte popiersia. – Jest tak, jak było w życiu. Wieniawa pół kroku za Piłsudskim. Gratuluję przy okazji samorządowi, że udało się uratować dwór. Wspaniałe dzieło – mówił reprezentujący rodzinę Długoszowskich Wojciech Grochowalski, wydawca z Łodzi i autor książek o Wieniawie. To nie jest tylko pomnik dwóch bez wątpienia wybitnych Polaków. – „To również pomnik idei, która leży u podstaw wszystkiego, co w polskiej historii wielkie i piękne, idei służby wspólnocie narodowej i obywatelskiej” – wyjaśniał w liście prezydent Andrzej Duda.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół