• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Klasztor jak forteca

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Rafał Nijak dokonał niezwykłej rekonstrukcji zabudowań kompleksu dawnego klasztoru bernardynów w Tarnowie.

    Jestem tarnowianinem, konserwatorem zabytków i widzę, jak ta materia niszczeje. Chciałbym jeszcze dokładniej przebadać ten zabytek, najlepiej z grupą różnych specjalistów. To jest nasz spadek po przodkach – mówi o pozostałościach dawnego klasztoru bernardynów dr Rafał Nijak, konserwator dzieł sztuki, pracownik ASP w Warszawie.

    Od 2013 r. z badawczą dociekliwością przygląda się jednemu z najstarszych i najważniejszych zabytków Tarnowa. Kiedy oprowadza po terenie dawnego klasztoru i opowiada o nieistniejącym kościele Matki Bożej Śnieżnej, trudno nie odnieść wrażenia, że nie widzi w tym miejscu budynku i pokoi Zarządu Dróg i Komunikacji, Miejskiego Zarządu Cmentarzy, kancelarii adwokackich, ale właśnie tę dawną przestrzeń. Opowiada o prezbiterium, które powstało najwcześniej, a potem do niego dobudowywano resztę. Dziś to właśnie jego zewnętrzny układ najbardziej przypomina o tym, co było tu kilka wieków temu. Budowę kompleksu rozpoczęto w drugiej połowie XV w. z ini- cjatywy Jana Amora Tarnowskiego, specjalisty w dziedzinie obronności, co, jak się wydaje, ma znaczenie dla miejsca nie przez przypadek nazywanego w źródłach „zamkiem”. – To było miejsce ufortyfikowane bardziej niż sam Tarnów – twierdzi R. Nijak. Na dowód pokazuje ponadmetrowej grubości mury, które pełniły funkcje obronne, i fragment zachowanej strzelnicy. Opowiada o pracach wykopaliskowych, jakie na pl. Morawskiego w latach 2001 i 2002 oraz w 2015 r. przeprowadził Eligiusz Dworaczyński. Badania ujawniły istnienie na tym miejscu rozbudowanych fortyfikacji pochodzących najprawdopodobniej z I połowy XVI wieku. – W kronice klasztornej istnieją zapisy, że na tym obszarze przez 30 lat zamontowane były na stałe dwie armaty, które później stąd ewakuowano do Krakowa, prawdopodobnie w celu obrony miasta przed Szwedami w 1655 r. – mówi R. Nijak. Ostatnim z konserwowanych tu przez niego reliktów są kute, metalowe drzwi pochodzące zapewne ze starego klasztoru bernardynów. – Takie drzwi montowano w miejscach, które broniły dostępu do czegoś cennego, normalnie byłyby drewniane – wyjaśnia konserwator. – Nosiły ślady po mocnych uderzeniach. Ktoś kiedyś z pewnością próbował je sforsować. – dodaje. Trzeba pamiętać, że bernardyni zostali sprowadzeni do Tarnowa w innych celach niż obronne. – Ale takie były czasy – zaznacza konserwator, zauważając, że jest to miejsce pod wieloma względami szczególne dla Tarnowa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół