• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Święty morderca

    dodane 04.05.2017 00:00

    Taki duży, taki mały, może świętym być. Młodzi namawiają, by uwierzyć, że świętym może zostać dosłownie każdy.

    Marcin Kobierski z Krakowa napisał jakiś czas temu sztukę, której bohaterem był Jacques Fesch, francuski 27-latek, skazany w latach 50. XX wieku za zabicie policjanta na karę śmierci. Zginął na gilotynie. W więzieniu nawrócił się i napisał dla maleńkiej córki rodzaj duchowego pamiętnika, który zatytułował „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”.

    W 2011 roku zakończył się diecezjalny proces beatyfikacyjny „świętego mordercy”. Młodzi w diecezji już kilkakrotnie sięgali po sztukę Kobierskiego, by za pośrednictwem inscenizacji opowiedzieć tę historię. Ostatnio uczyniła to młodzież z Wadowic Górnych. – Ta historia nas poruszyła – mówi kaesemowiczka Kasia Kapinos. – Kiedy popełnimy coś złego, to mimo wszystko Bóg nadal nas kocha. To my oddalamy się od Niego, ale On na nas czeka, mamy szansę nawrócenia – zapewnia Karolina Wałęga, grająca rolę córki Jacques’a Fescha. Kasia dodaje, że sztuka opowiada też o miłosierdziu. Adam Sołtys grał rolę tytułową. Przypomina, że znamy wszyscy dobrze przesłanie Jana Pawła II, który apelował, by nie bać się być świętymi. – Ale ważny jest konkret, przykład. My mamy Fescha. Na jego przykładzie widać, że powszechne powołanie do świętości to nie mrzonka. To jest bardzo przekonujące – mówi. – Parę lat temu młodzi przygotowali króciutkie jasełka. Dziś wracają do teatru z własnej inicjatywy, na własną prośbę – mówi ks. Janusz Michalik, opiekun KSM. W końcowym okresie przygotowań potrafili spotykać się na próbach kilka razy w tygodniu. – Wspólny cel, wspólna sprawa niezwykle integruje młodych. Mieli coś ważnego do powiedzenia, ale sami bardzo skorzystali – dodaje ks. Janusz, który cieszy się, że młodzież aktywna jest już w kilku przestrzeniach parafialnych: liturgia, misje, KSM, teatr. – Nie ograniczają się, nie izolują, podejmują się chętnie wszystkiego, co ważne, bo dobrze czują się we wspólnocie parafialnej, czują, że to ich wspólnota i to jest najważniejsze – dodaje. Przed premierą Karolina Wałęga przyznała, że było warto. Choć niełatwo. – Nie da się żyć unikami, żeby było łatwiej, ale trzeba tak żyć, żeby było lepiej, żeby dobro się szerzyło, żeby było piękniej – tłumaczy Wioletta Kilian z KSM.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół