Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bóg dał nam wszystko

Agnieszka i Marek Niepsujowie zawsze chcieli mieć własny dom i dużą rodzinę. Rodzina jest, dom to absolutna konieczność.

Siołkowa koło Grybowa. 11 lu- tego 2012 roku jest wyjątkowo mroźny. Nad ranem minus trzydzieści. Anna mieszka tu z trójką dzieci: 5-letnim Patrykiem, 9-letnim Kamilem i 11-letnią Klaudią. Feralnego dnia dwójka starszych dzieci noc spędza u rodziny. Kiedy dom zapala się i szybko płonie, w środku jest matka z Patrykiem oraz ojciec chłopca, który wynosi syna z płonącego jak pochodnia budynku. W środku ginie Anna. W jednej chwili dzieci stają się właściwie sierotami.

Dwie izby

– Nie zastanawialiśmy się ani chwili. Właściwie to nawet z mężem nie rozmawialiśmy o tym. Wiedzieliśmy od początku, gdzie dzieci będą. Wzięliśmy je do siebie – mówi Agnieszka Niepsuj, siostra Anny. Wtedy mieli już trójkę własnych dzieci. Po powrocie z Mysłowic mieszkają w domu rodzinnym. Za górką, rzut beretem od domu, w którym zginęła Anna. Domek jest mały. Wyjątkowo mały. Stary i ciasny. – 40 lat tu mieszkamy. Koło domu jest pole, 2,3 ha. Ta ziemia nas wyżywiła.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama