Nowy numer 50/2018 Archiwum

Spójrz w Jego oczy

Kozieniec jest miejscem wyjątkowym z kilku powodów. Najbardziej z religijnego, z racji rozwijającego się kultu Pana Jezusa Miłosiernego.

Z Rynku w Czchowie na Kozieniec jest parę kilometrów. Pod górę. Trochę jak na Kalwarię, które to porównanie w tym wypadku ma głębszy sens. Na miejscu z prawej strony stoi Dom Formacji Misyjnej im. ks. Jana Czuba, z lewej mała kapliczka, a za nią kościół z łaskami słynącym obrazem Pana Jezusa Miłosiernego. Wokół zaś nieprawdopodobne widoki Pogórza. – Ta mała kapliczka to było pierwsze miejsce, w którym był obraz – pokazuje ks. prał. Józef Pamuła, emerytowany proboszcz czchowski. Jest sobota, późne popołudnie. Wokół świątyni krząta się kilka osób, przygotowując ją do niedzielnej celebry. – Stale, nie tylko my, miejscowi, ale ludzie z okolic przyjeżdżają tu, na tę górę, zwłaszcza na niedzielne Msze św. Polubili to miejsce, ten kościół, naszego Pana Jezusa – mówi sprzątająca świątynię kobieta.

Dom dla Jezusa

Pierwsze pielgrzymki na Kozieniec, o których dziś wiadomo, zaczęły się przed II wojną światową. Do małej kapliczki wystawionej tu przez Zabrzańskich, w której umieszczono obraz Pana Jezusa Miłosiernego. – Obraz ma wymiary 100 cm na 70. Pochodzi, jak podają źródła, z 1670 roku. Przedstawia zaś Pana Jezusa dźwigającego krzyż, w koronie cierniowej, ze sznurem na szyi – pokazuje obraz ks. Józef Pamuła. Tyle że nikt nie wie, w jaki sposób ten wizerunek znalazł się w małej, przydrożnej kapliczce. Ludzie upodobali sobie to miejsce, do którego schodzili tłumnie z całej okolicy. Składali też właścicielce ofiary na utrzymanie kapliczki. Ta przed śmiercią zapisała w testamencie parcelę pod wybudowanie większej. Stało się to w 1946 roku, a wynikało m.in. z tego, że pielgrzymi przybywający na Kozieniec pragnęli uczestniczyć we Mszy św. Nowa kaplica nie była duża, miała zaledwie 5 na 7 metrów. Zaprojektował ją inż. Karol Tchórzewski, który pracował przy budowie zapory w Czchowie. Na poświęcenie kaplicy ks. Stanisław Bulanda, ówczesny wikariusz kapitulny, rodak czchowski, sprawił dla obrazu złote ramy. Poświęcenie kaplicy odbyło się 4 maja 1947 roku. Dziś kaplica stanowi przedsionek kościoła, którego budowę prowadził ks. Józef Pamuła. – Świątynia jest wykończona. Troszczą się o nią mieszkający na Kozieńcu czchowscy parafianie. Obraz jest w centralnym miejscu ściany ołtarzowej, wokół zaś gabloty z wotami, które ludzie nadal tu przynoszą w podziękowaniu za łaski – mówi ks. Józef. Konsekracja kościoła odbyła się nie tak dawno, w 2004 roku.

Misterium

Kozieniec jest małym sanktuarium pasyjnym. Niemniej jednak odpust przeżywają tu wierni w pierwszą niedzielę maja, kiedy obchodzimy uroczystość Znalezienia Krzyża Świętego. – Pobożność ludowa odczytuje w twarzy i oczach Chrystusa z Kozieńca nie tylko dobroć i miłość, ale przede wszystkim miłosierdzie, które jest pojęciem szerszym od wspomnianych przymiotów. Dlatego miejscowa ludność nadała mu imię Pana Jezusa Miłosiernego – tłumaczy ks. Pamuła. Istotnie, kunszt artysty sprawił, że cały czas, stojąc w kościele, ma się wrażenie, że Jezus patrzy wprost na nas. – Choćby nawet kto był daleko od Boga, a stanął przez Jezusem Miłosiernym, zaczyna uczestniczyć w misterium. Po chwili kontemplacji wychodzi człowiek odnowiony, czasem zmieniony – wspominał kiedyś ks. Franciszek Kolebok, niegdysiejszy katecheta w Czchowie. W umęczonej twarzy Jezusa Kozienieckiego ludzie znajdują pokój.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy