Nowy numer 46/2018 Archiwum

Gra z życiem

Hazardziści. Wydaje się, że jest ich niewielu, bo też nieliczni zgłaszają się po pomoc. Problem jednak jest i narasta.

Aleksander był nastolatkiem, uczniem ponadgimnazjalnej szkoły w Sądeckiem. Hazardowo grał w karty, a dług urósł z czasem do 8 tys. zł. 5 grudnia 2011 roku zamówił kurs taksówką na osiedle Poręba Mała. Na bocznej drodze zaczął dusić taksówkarza, a potem zadał mu kilkanaście ciosów nożem. Śmiertelnie rannemu zabrał 240 zł i telefon komórkowy. Mógł wezwać pomoc, ale tego nie zrobił. 65-letni mężczyzna zmarł. Biegli orzekli, że Aleksander był patologicznym hazardzistą. Na początku 2013 roku sąd w Nowym Sączu wydał nieprawomocny wyrok, skazujący Aleksandra na 12 lat więzienia i 20 tys. zł odszkodowania rodzinie zabitego taksówkarza.

Wracam do zdrowia

Adam jest zdrowiejącym nałogowym hazardzistą. – Zacząłem uprawiać hazard pięć lat temu. Najpierw były to „bezpieczne” formy hazardu: totolotek, audiotele. Następnym etapem było odkrycie automatów. Od chwili tego odkrycia każde niemal popołudnie, każdy wieczór zacząłem spędzać, wrzucając monety, jedna za drugą, do jednorękiego bandyty. Naciskając przyciski, zawsze liczyłem na wygraną. Zostawiane kwoty stawały się coraz większe. W pewnym momencie była ochota – dziś wiem – przymus grania, ale brakowało pieniędzy. Zaczęły się pożyczki od różnych ludzi. Oczywiście kłamałem, na co pożyczam. Chciałem być jak najbardziej wiarygodny. Z każdym dniem popadałem w coraz większy dług.

Tłumaczyłem sobie, wmawiałem, że tym razem z pewnością uda mi się wygrać. Oprócz pożyczek od znajomych, którzy upominali się coraz częściej o zwrot pieniędzy, zaciągnąłem poważną pożyczkę w banku – opowiada. W przeciwieństwie do Aleksandra Adam miał szczęście. Jego przyjaciel zauważył, że Adam ma problem i musi coś z nim zrobić. Poradził mu też, żeby zgłosił się na rozmowę do Wydziału Duszpasterstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych tarnowskiej kurii, gdzie rozwiązał test dotyczący stopnia uzależnienia. – Na 20 pytań odpowiedziałem twierdząco na 14 – dodaje. Kiedy wreszcie uświadomił sobie problem, trafił na terapię w jednym z ośrodków w Polsce. – Dzięki Bogu ją ukończyłem. Wróciłem do domu, do pracy. Spłacam długi powoli. Jestem także w stałym kontakcie z grupą Anonimowych Hazardzistów. Wiem, że nie wszystkim się udaje wrócić do normalności, że po prostu przegrywają. Mnie się udało – podkreśla.

Twarz pokerzysty

Praktyka tarnowskiego Ośro- dka Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia podpowiada, że hazardzistami są najczęściej mężczyźni, nierzadko mężowie i ojcowie. W skali roku przy 400 pacjentach ośrodka, w tym oddziału stacjonarnego i poradni, liczba zgłaszających się hazardzistów to około 40 osób. Najczęściej są to tak zwani drobni gracze, korzystający z automatów do gier rozsianych po stacjach benzynowych. – Objawami patologicznego hazardu są: naglący przymus grania, utrata kontroli nad swoją wolą, mieszanie się dnia z nocą, postępujący zanik zainteresowań, skupienie się tylko na grze. Dana osoba wręcz wychwytuje z różnego rodzaju komunikatów, dla nas nic nieznaczących, takie sygnały, jak gra, wygrana, zakłady – mówi Jacek Skrobot, kierownik ośrodka. U leczonych hazardzistów obserwuje się nieraz cały zespół zjawisk, m.in. apatię, depresję. Te osoby, mimo wiedzy o swoim stanie, grają dalej. Zasadnicza różnica między uzależnionymi np. od alkoholu a hazardzistami jest taka, że u tych ostatnich nie ma granicy przedawkowania. Dopóki mają środki, będą grać. – Niestety wspomaga to zjawisko system bankowy, zwłaszcza w postaci kredytów chwilówek. Jeżeli ktoś ma np. dług 100 zł, pożycza dwie chwilówki po 200 zł, i w tym momencie w myśleniu tej osoby dług zostaje spłacony, choć w rzeczywistości nadal istnieje. Dana osoba tak zmienia swoje myślenie, że w jej umyśle powstaje wizja „jestem wielki, bo wygrywam”. W kategoriach przeżywania: „jestem twardy, nie poddaję się, gdy inni przegrywają”. W sferze emocji hazardziści potrafią mocno tłumić uczucia, mają „twarz pokerzysty”. Zgłaszają się dopiero, kiedy dług przekracza n-krotnie zarobki, gdzie n nie znaczy dwu- czy trzykrotnie, ale stu-, dwustu- lub trzystukrotnie – dodaje Marek Skrobot.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy