Gość Lubelski 49/2020 Archiwum

Od dewastacji do adoracji

W noc poprzedzającą odpust parafialny w Rzezawie nie wykryci jeszcze sprawcy zdewastowali cmentarz parafialny. Zniszczone nagrobki, powyrywane krzyże… W tym samym czasie trwały XV Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego, podczas których władze szczyciły się, że mamy tak wiele i tak pięknych, bezcennych drewnianych kościołów. A przed nami Boże Ciało, oktawa procesji, radosne wędrowanie po śladach, które zostawił Chrystus.

Jak blisko jest od dewastacji do adoracji? Lubię myśleć o tym, że każdy, kto przyjmuje Komunię św. jest żywą monstrancją, która – na wzór liturgicznego naczynia – ukazuje innym Boga. Człowiek musi być jednak przezroczysty, jak przezroczyste, krystalicznie czyste jest szkło w monstrancji niesionej w procesji eucharystycznej. Wtedy będzie ukazywał Boga.

Każdy grzech sprawia, że ciemnieje w nas szkło serca, tak iż nie potrafimy już być monstrancją. Istnieje cienka granica między słowem „monstrum” a słowem „monstrancja”. Jak łatwo ją czasem przekroczyć! Żeby tego uniknąć, trzeba zrozumieć, co znaczy słowo „czcić”. W staropolszczyźnie znaczyło nie tylko oddawać cześć, adorować, ale również zapraszać i częstować. Człowiek, który czci Boga, nie tylko klęczy przed Nim, ale zaprasza Go do swojego domu, do serca. Im więcej takich ludzi, tym mniej przestrzeni dla Złego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama