Nowy numer 48/2020 Archiwum

Anielski zakątek

Wydawać by się mogło, że w Bochni całą pobożność ludzką musi „zmonopolizować” Matka Boża Różańcowa z bazyliki.

Bazylika jest zawsze otwarta, stoi w centrum miasta. – Dlatego MB Bocheńska bywa nazywana Maryją na każde zawołanie – przyznaje ks. infułat Zdzisław Sadko, kustosz sanktuarium. Kilka kilometrów od bazyliki stoi jednak jeszcze Murowianka. Dzieło braci Sanktuarium? – To nie byłoby właściwe słowo. Po prostu szczególne miejsce, które upodobało sobie wielu wiernych – przyznaje ks. Kazimierz Kapcia, proboszcz parafii pw. św. Jana Nepomucena, na której terenie stoi kapliczka. Wewnątrz niej skryty jest wielki skarb: figura Matki Bożej Anielskiej. Pochodzi ona z nieistniejącego klasztoru bernardynów. Stamtąd trafiła do Krzyżanowic. Do Bochni przywiózł ją krawiec Gargul, który uprosił u proboszcza oddanie mu figury. Potem podarował ją swemu krewnemu Łapińskiemu, który sprzedał niejakiemu Czyżowi za 2 złote. Ten wypożyczał ją górnikom bocheńskim do stawiania na ołtarzu w Boże Ciało.

„Jednemu z nich, Michałowi Łosikowi Matka Boża we śnie nakazała udać się do Czyża, gdzie czego żąda, otrzyma” – pisze Janina Kęsek w opracowaniu dotyczącym Murowanki. Wyprosiwszy figurę, wraz z braćmi Wincentym i Tomaszem wybudował dla niej kaplicę w 1854 roku. Było to wypełnienie wcześniejszego zobowiązania. – Matka braci miała we śnie objawienie, że już jest na świecie człowiek, który ma zbudować kaplicę ku czci Najświętszej Maryi Panny – dodaje Janina Kęsek. Bracia postanowili zatem je wypełnić. Przywraca wzrok – Z chwilą instalacji na Murowance figury Matki Bożej, Jej kult stawał się coraz żywszy – mówi ks. Kazimierz Kapcia. Michał Łosik prowadził kronikę kaplicy. W niej odnotował 65 łask i cudów. W 1875 roku Morys Szwarc, górnik z Bochni, przyniósł do kaplicy dwoje swoich dzieci w wieku 7 i 3 lat, które straciły wzrok. Lekarze orzekli, że tylko cud tu pomóc może. I cud się zdarzył. Po modlitwie rodzice obmyli oczy wodą ze źródełka, które nadal tu wytryska, i wrócili do domu. Po południu dzieci zaczęły na powrót widzieć. – Łask, które tu ludzie otrzymali, jest zapewne mnóstwo, ale wielu nie znamy. Sporo z nich pozostaje tajemnicą ludzi, którzy tu się modlą – mówi ks. Kapcia. Ale nie wszystkie. Na bocznym ołtarzu leży księga pamiątkowa. Zapełnia się dość szybko. Ludzie proszą, dziękują, żalą się swojej Matce Niebieskiej. W ciasnym prezbiterium stoją dwa nowe fotele. – Dar młodego małżeństwa za uzdrowienie ich córeczki – tłumaczy ks. Kazimierz. Po siłę i po moc Kaplica i plac przed nią zaludniają się w czasie nabożeństw majowych i różańcowych. W tym urokliwym zakątku tłumy są wówczas jak na rynku w dzień targowy. W dni powszednie co rusz ktoś przyjeżdża po wodę do źródełka, przysiądzie na ławce. – Ja tu do Matki Bożej przyszedłem po prostu nabrać sił – przyznaje niemłody już mężczyzna z Kłaja, siedzący w południe przed kaplicą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama