Nowy numer 49/2020 Archiwum

Bazylika z drewna

W przypadku kościoła w Szalowej koło Gorlic historycy sztuki zachwycają się zarówno całością, jak i detalami. Dla parafian świątynia to powód do dumy i zmartwień zarazem.

Jest wyjątkowa. Stanowi najpiękniejszy na południu Polski przykład zastosowania drewna w barokowym budownictwie sakralnym.

Skarb

– Budowę obecnego kościoła pw. św. Michała Archanioła rozpoczęto w 1736 lub 1739 r., a ukończono w 1756 r. – pisze Barbara Sanocka, w opracowaniu nt. kościoła. W zasadzie drewniany kościół jest wzniesioną z drewna bazyliką, która naśladuje barokowe kościoły murowane. Co się jeszcze podoba specjalistom? – Wyposażenie wnętrza bogate, jednolite, na które składają się polichromia, wystrój rzeźbiarski oraz sprzęty – pisał dr Marian Kornecki, wybitny historyk sztuki. Mówiąc krótko: jeśli chodzi o wystrój wnętrza, wszystko tu jest z jednej i tej samej „parafii”. Co ciekawe tu nawet żyrandole są z drewna. Jedynym chyba niedrewnianym elementem jest chrzcielnica z czarnego granitu, pochodząca z wcześniejszego kościoła. Świątynia w Szalowej to po prostu skarb. Jej kandydatura została w 2000 roku zgłoszona na listę UNESCO, ale na nią się nie dostała. – To jest unikat na skalę europejską – mówią specjaliści.

Wiosna

Z innych powodów za wyjątkowy uważają go parafianie. – Tu modliły się pokolenia naszych przodków, nasi dziadowie, ojcowie, a teraz my. To ma znaczenie – mówią. Niemniej jednak radość z posiadania tak pięknej świątyni nie jest łatwa. – To jest dobro narodowe. Musimy o nie się troszczyć, a to niestety jest kosztowne. Ale można chyba dźwigać ten ciężar, pod warunkiem, że taki zabytek, świątynię się kocha – mówi ks. Marian Wójcik, proboszcz. Kościół w Szalowej ma szczęście do ludzi. Parafia kwitnie, rośnie, rozwija się. – W kościele mamy oczywiście wielu starszych, którzy lubią się modlić, ale i młode rodziny z dziećmi, nawet małymi, razem są przy ołtarzu. Mnie to bardzo buduje, a nawet wzrusza – mówi ks. Wójcik. Niedzielna Eucharystia gromadzi tłumy, ale kościół wypełnia się także na nabożeństwach. – W niedzielę po Bożym Ciele na adoracji uwielbienia z ojcem świętym ludzi było jak na Gorzkich Żalach – zauważa proboszcz. Są powołania kapłańskie i zakonne. Relacje we wspólnocie też układają się jak najlepiej. Dzięki temu udaje się dźwigać także wspólny trud.

Słodki ciężar

Od 2012 roku trwa remont zabytkowej świątyni. – W tym roku chcemy zakończyć etap prac zewnętrznych, z naprawą podwalin, wymianą poszycia dachowego, położeniem nowych szalunków na ścianach zewnętrznych kościoła – mówi ksiądz proboszcz. Na kolejny rok zaplanowany jest remont kaplicy pw. Miłosierdzia Bożego i murów okalających kościół. Potem – cała reszta, czyli kompletna renowacja wnętrza. Pracy jest mnóstwo. Całe szczęście, parafianie z Szalowej nie są z tym przedsięwzięciem sami. W roku uzyskali dotację z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w wysokości 700 tys. złotych. Sami zapłacili 40 tys. W tym roku minister ma dać 400 tys., a parafia powinna zebrać ok. 50 tys. – Musimy mieć wkład własny. Prowadzimy ponadto remont kościoła dojazdowego w Bieśniku i adaptację pomieszczeń starej plebanii na klub parafialny. Parafia jest przy tym raczej niezamożna, nieduża, bo w sumie liczy 2,5 tys. wiernych, ale nic nie poradzimy, jakoś będziemy musieli udźwignąć ten ciężar remontów – kiwa głową ks. Marian Wójcik. – Bardzo dziękuję parafianom, za ich życzliwość, zainteresowanie i ofiarność – dodaje duszpasterz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama