Nowy numer 3/2021 Archiwum

Opieka Naczelnego Dowódcy

Kiedy miał służbę, lubił patrzeć na niebo. W dzień widział śmigłowce i samoloty. W nocy, gdy pięknie jaśniały gwiazdy, modlił się mimo trwającej wojny.

Bóg na misji


W czasie patroli, kiedy patrzył na góry Afganistanu, a zwłaszcza na Hindukusz, przypominały mu się oazy i wędrówki po naszych górach. – Kiedy miałem służbę, lubiłem patrzeć na niebo. W dzień latały na nim samoloty, cywilne, wojskowe oraz śmigłowce. W nocy pięknie jaśniały gwiazdy i przyjemnie było modlić się w takiej aurze pomimo wojennych warunków. Pamiętam jeden z wylotów w góry po rannego, na 5 tys. m n.p.m.. Lot zakończył się o 3.30. Po przylocie zrobiłem sobie herbatę i usiadłem na ławce przed domem. Była piękna gwiaździsta noc. Przypomniały mi się słowa piosenki: „aby była taka noc, kiedy myśli mkną do Boga”. Tej nocy na pewno mknęły – wspomina. 
Przez cały czas misji czuł opiekę Naczelnego Dowódcy. Przed każdym lotem modlił się o szczęśliwą podróż i opiekę nad tymi, którzy podróżują po Afganistanie. – Mówiłem akty strzeliste i modlitwy do Miłosierdzia Bożego – dodaje. – Wiara przez całą służbę w wojsku wyzwalała u mnie silną wolę przeżycia. Szczególnie było to potrzebne na misji. Jeden z kolegów powiedział, że żołnierze nie powinni wierzyć, gdyż ich służba czasem jest niezgodna z zasadami religii. Religia może też utrudniać wykonywanie zadań. Nic bardziej mylnego. Nie da się opisać uczuć związanych z Bogiem na misji, tego trzeba samemu doświadczyć. Przyjemnie było w czasie wolnym pójść na siłownię, do świetlicy czy do sklepu. Wypić kawę na „ryneczku” bazy, ale czymś niesamowitym była Msza św. niedzielna czy modlitwa w kaplicy, po powrocie z patrolu. Doświadczenie obecności Boga odbierało się zacznie głębiej – mówi.

Kiedy kończył swój drugi i ostatni pobyt Afganistanie, w czasie którego wykonał 90 misji medycznych i udzielił pomocy około 300 osobom, cieszył się, że żyje. W Polsce czekały przecież na niego żona i dwie córki. – Bez Boga niczego bym nie dokonał. Byłem tylko niegodnym narzędziem w Twoich rękach. Jak kamień rzucany na szaniec – kończy swą opowieść.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama