GN 48/2020 Archiwum

Kula z obrazka

U nas tak jest, że jak jest kłopot, dzieje się coś niedobrego, to trzeba lecieć do kościoła, do Matki Bożej – przyznaje pani Katarzyna, parafianka z Jazowska.

Robili tak ojcowie, dziadowie i nigdy się nie zawiedli, może i dlatego, że nie tylko kiedy trwoga, ale na co dzień trwali przed obliczem Matki Boskiej Jazowskiej.

Kościół na górze

Barokowa świątynia w Jazowsku, parę kilometrów przed Łąckiem, jak donosili 400 lat temu kronikarze, „zbudowany jest na wysokiej górze”. Tam mieszkanie znalazła Madonna z Dzieciątkiem. – Obraz jest w typie bizantyńskiej hodegetrii, a czczona jest jako Matka Boża Szkaplerzna – tłumaczył przed laty ks. Jan Nowiński, niegdysiejszy proboszcz w Jazowsku, wielki czciciel i popularyzator kultu MB Jazowskiej. Powszechnie przyjmuje się, że obraz pochodzi z końca XV wieku. Byłby jednym z najstarszych wizerunków Maryi czczonych w diecezji. W Jazowsku kult ma już 500 lat, z czego prawie 300 w obecnym kościele.

Serce w każdym kolorze

Proboszczujący tu dziś ks. Mirosław Papier otwiera księgę łask i wotów zaprowadzoną kilkadziesiąt lat temu przez ks. Nowińskiego. – Jak widać, jest tu niemało wpisów. Są informacje o złotych i srebrnych sercach, koralach i innych kosztownościach złożonych do stóp Maryi. Wpisy są nie tylko naszych parafian, ale i mieszkańców okolic – pokazuje ks. Mirosław. Luźno leży kartka z dopiętym obrazkiem Matki Bożej. Józef Słowik z Kadczy miał nielichy powód, by dziękować Maryi. W czasie wojny światowej został trafiony nabojem w tułów, w okolice serca. Kula przeszła przez materiał, jakieś dokumenty, książeczkę, zatrzymała się na obrazku Matki Bożej. W 1977 roku przyszedł na plebanię w Jazowsku, ofiarował spisane świadectwo i ów obrazek. Są tu wpisane liczne uzdrowienia, inne cudowne interwencje. W sumie kilkadziesiąt świadectw z minionych 70 lat.

Fundament życia

Kult Maryi z Jazowska był niegdyś niesłychanie rozwinięty. Już w 1700 roku dziedzic książę Jan Lubomirski fundował w kościele Bractwo Szkaplerzne. Prawie 200 lat później powstało Bractwo Różańca Wiecznego. 50 lat temu władza kościelna usankcjonowała wielowiekowy kult Maryi, nadając Jazowsku tytuł sanktuarium. „Nie jest dziś szeroko rozsławione” – pisał 30 lat temu ks. Nowiński. Obecnie również nie jest tak znane jak inne sanktuaria, ale przez te wszystkie lata jedno się nie zmieniło. „Można powiedzieć, że ten obraz i ta Matka Boża są ostoją życia dla tutejszych parafian, oni tym obrazem i tą Matką Bożą żyją, na Niej opierają wszystkie sprawy swojego życia, to jest ich największy skarb i największa świętość” – dodawał ks. Nowiński. Tak jest i dziś. – Kiedy Obidza usamodzielniła się jako parafia, największym zmartwieniem ludzi było, że nie mogą tego wizerunku Madonny z Dzieciątkiem zabrać ze sobą – opowiada o wydarzeniach sprzed lat ks. Papier.

Szkaplerz na każdej szyi

Parafia ma dwa odpusty, przy czym mniejszy, szkaplerzny, jest w istocie większym. – Do dziś jest obyczaj, że rodzice zapisują do szkaplerza dzieci pierwszokomunijne. Szkaplerz przyjmują u nas wierni z Sądecczyzny. Każdego roku kilkudziesięciu – mówi ks. Mirosław. W ostatnich latach poza środami maryjne stały się także soboty. – Modlimy się na różańcu za matki oczekujące dzieci i o szczęśliwe narodziny – mówią parafianie. Co czwartek jest trzygodzinna, popołudniowa adoracja Najświętszego Sakramentu. Przed parafią trudny remont świątyni. Może jednak odzyskując blask, znów zacznie ściągać tu pielgrzymów, także jak dawniej, ze Słowacji czy Węgier?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama