Nowy numer 48/2020 Archiwum

Sygnał miłosierdzia

Obraz Pana Jezusa i relikwie św. Faustyny oraz bł. Jana Pawła II witali mieszkańcy dekanatów krynickiego i krościeńskiego.

Niewielka, bo licząca ponad 40 rodzin, wspólnota w Kamiannej była kolejną na trasie peregrynacji w dekanacie krynickim. – Niektórzy wierni przyszli na powitanie obrazu przed godz. 17, a wyszli z kościoła dopiero przed północą. Ludzie spontanicznie prowadzili modlitwę po pierwszej Mszy św. Już kilka dni po peregrynacji wracali do nawiedzenia, oglądając film. Mówiły mi o nim zaaferowane przedszkolaki – opowiada ks. Grzegorz Sowa.

Zaskoczony warszawiak

W Nowej Wsi wierni, którzy tłumnie przybyli na pożegnanie obrazu i relikwii, nie mieścili się w kościele. – Pracuję w Warszawie i do tej pory nie znałem pobożności ludzi z południa, a tym bardziej z Nowej Wsi. Jechałem na rekolekcje z wieloma niewiadomymi. Kiedy tutaj przyjechałem, zaskoczyła mnie wiara dzieci, młodzieży, małżonków, rodziców, dziadków. Za to świadectwo wiary chcę wszystkim podziękować. Wracam do Warszawy umocniony, moja wiara jest silniejsza – mówi ks. Władysław Wichniarz, saletyn i rekolekcjonista. Wzruszającym momentem pożegnania było poświęcenie obrazów i dewocjonaliów. Na znak dany przez rekolekcjonistę ludzie podnieśli w górę wizerunki Miłosiernego i nagle w całej świątyni pojawił się jeden wielki obraz, który na pewno na długo pozostanie w pamięci parafian.

Jedzie!

Przed kościołem w Mochnaczce tłum wiernych oczekiwał na przyjazd obrazu. Wszyscy w pełnej gotowości, zasłuchani w rozważania rekolekcjonisty. Nagle rozległ się strażacki dźwięk alarmowy. Poruszenie wzrosło, strażacy w pocztach wyprostowali się dumnie, a dzieci wychylały się zza dorosłych, żeby zobaczyć wjeżdżający pod górę biały samochód-kaplicę. Witali go proboszcz ks. Jan Godek i ks. inf. Zdzisław Sadko, a także jedna z rodzin. Dwie małe dziewczynki ubrane na biało prowadziły obraz i relikwie do świątyni. – Nie jest tak, że Bóg w Starym Testamencie jest tylko sprawiedliwy, a w Nowym łagodny. W całej Biblii nie brakuje obrazów Bożego miłosierdzia – wyjaśniał w homilii ks. inf. Sadko.

Fanfary i koronka

Biskup Wiesław Lechowicz witał wraz z parafią obraz w Tyliczu. – Przedtem były misje i doznałem miłego zaskoczenia, że ludzie tak chętnie przychodzili na nabożeństwa. Nie brakowało ich przez całą dobę przy obrazie. Modlili się jako grupy parafialne do północy, a później indywidualnie – opowiada ks. Marian Stach, proboszcz. W Tyliczu nawiedzenie zdawało się trwać już wcześniej. – Mamy ołtarz z obrazem Miłosiernego oraz relikwie św. Faustyny i bł. Jana Pawła II, więc ludzie byli duchowo przygotowani na spotkanie z obrazem peregrynującym – mówi ks. Stach. Po Pańskich odwiedzinach i wizycie apostołów Bożego Miłosierdzia pamiątką będą fanfary z kościelnej wieży o godz. 15. – Chcemy jeszcze mocniej pamiętać o nawiedzeniu, ale też o tym, żeby w Godzinie Miłosierdzia odmówić Koronkę – mówi proboszcz w Tyliczu. Obraz Pana Jezusa Miłosiernego zawitał w końcu do stolicy dekanatu, do parafii Wniebowzięcia NMP w Krynicy-Zdroju, gdzie wraz z wiernymi witał go bp Andrzej Jeż. Kryniczanie i kuracjusze modlili się przed wizerunkiem i relikwiami do 20 października. W niedzielę przekazali obraz do pierwszej parafii dekanatu Krościenko, do podhalańskiej Ochotnicy Górnej, stamtąd zaś do Ochotnicy Dolnej.

Zachęty podziałały

Jarosław Słaby, lektor w Nowej Wsi – Jako jeden z członków liturgicznej służby ołtarza starałem się, aby to wydarzenie przebiegło jak najlepiej. Dla mnie samego peregrynacja była wielkim wydarzeniem, przeżyłem ją bardzo głęboko. Uważam, że doświadczyłem jednego z największych doznań religijnych w moim życiu, prędko prawdopodobnie się to nie powtórzy, dlatego starałem się przeżyć czas nawiedzenia jak najlepiej, żeby jak najwięcej z tego wynieść. Ksiądz proboszcz prowadził z nami próby, jak wszystko ma wyglądać, co mamy robić, jak i kiedy. Ćwiczyliśmy dwa tygodnie przed peregrynacją. Mateusz Słaby, lektor w Nowej Wsi – Superwydarzenie, jedno z najważniejszych, jakie przeżyłem... Tak wielu ludzi przychodziło na nabożeństwa i rekolekcyjne i podczas nawiedzenia. Widać było, jak się modlą, jak przeżywają obecność obrazu. Ojciec rekolekcjonista mówił nam, żebyśmy do nawiedzenia podeszli z powagą, nie lekceważyli tego czasu, nie byli leniwi. Zachęty podziałały, dlatego tak dużo ludzi uczestniczyło w modlitwie podczas rekolekcji i samego nawiedzenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama