Nowy numer 49/2020 Archiwum

Bieda tylko rankingowa

Gminy pod kreską. Ministerstwo Finansów przygotowało zestawienie najbogatszych i najbiedniejszych gmin. W pierwszej grupie nie ma śladu Małopolski, za to wśród najbiedniejszych są aż cztery gminy z regionu.

Ranking pokazuje, ile podatków zostaje w gminach w przeliczeniu na jedną osobę. Według niego najbiedniejszą gminą w Polsce jest Łukowica w południowo-wschodniej części powiatu limanowskiego. Tu na przeciętnego mieszkańca przypada niewiele ponad 340 zł. Dla porównania w najbogatszej gminie kraju w Kleszczowie w województwie łódzkim na mieszkańca przypada 100 razy więcej. Skąd takie dysproporcje? Na terenie gminy Kleszczów znajdują się kopalnia węgla oraz elektrownia. Inna bogata gmina żyje z podatków od gruntów podmorskich. W Łukowicy nie ma ani elektrowni, ani bogatego dna morskiego, są za to ludzie, którzy zdaniem Czesławy Rzadkosz, wójta gminy Łukowica, są pracowici, zaradni i przedsiębiorczy.

Łukowica

– Z naszej rankingowej biedy dziennikarze zrobili sensację, a tej biedy u nas tak bardzo nie widać – przekonuje pani wójt. – Chlubimy się tym, że gmina leży w pięknym zakątku Beskidu Wyspowego. Tyle że położenie ponad 350 m n.p.m. oznacza, że rolnicy nie odprowadzają podatku. Niemożliwe jest też, aby powstały tu jakiekolwiek zakłady przemysłowe czy gospodarcze. Ponadto dojazd do nas jest bardzo trudny i miejsc pracy rzeczywiście nie ma. Ale nasi mieszkańcy zatrudnienia szukają w okolicznych miastach, wyjeżdżają też za granicę – mówi. A co najważniejsze, wracają tu z powrotem. – W starostwie limanowskim najwięcej pozwoleń na budownictwo mieszkaniowe wydawanych jest dla naszej gminy – podkreśla. Mimo że możemy poszczycić się pięknym krajobrazem, turystów nie ma tu wielu i trudno wyżyć z agroturystyki. – A szkoda, bo mamy dużo ścieżek rowerowych, dobrą infrastrukturę, szlak drewniany, dwa dwory, wzgórze św. Kingi – wylicza pani Czesława. Trudności jest wiele, ale nie można zapominać o dobrych stronach – z sukcesem pozyskiwane są tu środki zewnętrzne, jest dobra sieć dróg i infrastruktura mostowa. – Kompleksów nie mamy, nie sztuka być bogatym, sztuka doceniać każdy grosz i dobrze go wykorzystać – podkreśla.

Radgoszcz

W rankingu znajduje się na trzecim miejscu, ale niedostatku jakoś też tu nie widać, widać za to budujące się domy, bardzo okazałe, dobre drogi dojazdowe i zadbane domostwa. Reklam lokalnych firm wprawdzie jak na lekarstwo, jednak to jeszcze o niczym nie przesądza. – Wizytówką naszej gminy jest sieć dróg gminnych i powiatowych, w którą inwestujemy ogromne fundusze z wykorzystaniem środków zewnętrznych. Nasze drogi są jednymi z lepszych w powiecie – podkreśla Marek Lupa, wójt gminy Radgoszcz. Gmina chwali się też m.in. nowoczesną infrastrukturą sportową i rekreacyjną czy licznymi inwestycjami. Powstający w centrum Radgoszczy kompleks żłobkowo-przedszkolny potrafi zaskoczyć. Wykonany został z rozmachem i polotem. – Chcieliśmy stworzyć dzieciom nowoczesne warunki do zabawy i opieki, budować tak, aby w perspektywie najbliższych lat kompleks się nie zestarzał, ale wciąż był atrakcyjny, niezależnie od pory roku. Tworzyć go będzie m.in. duży plac zabaw na zewnątrz, atrakcyjne zoo oraz szklany kontener, będący całorocznym miejscem zabaw, niezależnie od aury. W godzinach popołudniowych będzie otwarty dla wszystkich dzieci, nie tylko przedszkolaków – dodaje wójt. Bolączką gminy jest bezrobocie, które jest tu powyżej średniej krajowej. – Odczuliśmy załamanie rynku pracy w sąsiednich powiatach i miejscowościach, m.in. w Tarnowie i w powiecie mieleckim, gdzie w WSK Mielec przed laty pracowało 20 tys. osób, w tym dużo z Radgoszczy, a teraz niecałe 2 tys. – zauważa. Obecnie w gminie jest jedno duże przedsiębiorstwo, zatrudniające 100 osób. To nie jest dużo, bo w przeszłości pracowało tu trzy razy tylu mieszkańców. – Wszędzie jest kryzys, tu też, ale dobrze się mieszka w gminie. Trwa budowa autostrady, jest więc szansa, że rynek pracy w odleglejszych i większych miastach stanie się dla nas bardziej dostępny – mówią z nadzieją mieszkańcy. Szansa mogłaby być w rolnictwie, ale gospodarstwa są rozdrobnione, na 5. i 6. klasie gleb, a rolnicy zwolnieni z podatku rolnego. Wszystko razem daje wysokie miejsce w rankingu MF. Mimo to w gminie nie ma stałego odpływu młodych ludzi. – Ci, którzy na chwilę ją opuszczają, i tak tu wracają, budują domy, lokują swoje oszczędności. Cieszy nas to i liczymy się z ich głosem. Z myślą o mieszkańcach stworzyliśmy np. fundusze sołeckie, co nie jest ogólną praktyką. Np. w poprzednich latach na wniosek mieszkańców pieniądze zostały przeznaczone na odmulanie rowów, bo jesteśmy gminą zagrożoną powodzią, czy na bieżącą naprawę dróg oraz organizację okolicznościowych imprez – dodaje wójt. Rankingowa bieda nie podcięła im skrzydeł. Wprost przeciwnie. – Planów mamy mnóstwo i to bardzo ambitnych. Chcemy mieć własne ujęcie wody i stację uzdatniania, aby obniżyć jej cenę. Planujemy też zainwestować w technologię odnawialnych źródeł energii i w planie mamy budowę farmy fotowoltaicznej na wzór gminy Wierzchosławice. Jest już zabezpieczony teren i zostały przyznane warunki energetyczne na budowę. Chcemy też przekonać mieszkańców, aby takie miniinstalacje budowali na swoich budynkach celem obniżenia kosztów energii. Ponadto rozbudowujemy na terenie gminy sieć kanalizacyjną – wylicza wójt. – Kompleksów nie mamy, choć trudno porównywać się nam z najbogatszą gminą. Mamy za to zasoby ludzkie, potencjał intelektualny oraz atrakcyjne tereny – dodaje.

Ropa

Inną, piękną krajobrazowo i turystycznie gminą, która znalazła się w rankingu, jest Ropa. Zajęła czwarte miejsce z przychodem 349,44 zł na jednego mieszkańca. Przed laty miejsce to było znane z rafinerii nafty, z handlu mazią i smarami. – U nas wciąż jest rozwój, choć przebiega on wolniej niż w innych gminach – podkreśla Jan Morańda, wójt. – Mamy zarejestrowanych 440 firm. To więcej niż przeciętna w województwie. Tyle że 80 proc. z nich pracuje na zewnątrz jako podwykonawcy i poza gminą zostawiają podatki. Część jest też zarejestrowana na kartę podatkową i z tego również nie ma dużo wpływu – informuje. Rolnictwo też nie jest mocną stroną gminy.

– Mamy kilkanaście dużych gospodarstw, reszta przebranżawia się w kierunku turystycznym – dodaje. Potencjał tkwi w ludziach. – Są pracowici, przedsiębiorczy, solidni i sumienni – dodaje ks. dziekan Stanisław Porębski, proboszcz z Ropy. – I bardzo pobożni. Wg ostatnich danych 87 proc. wiernych uczestniczy w niedzielnej Mszy św., co daje drugie miejsce w diecezji – zauważa proboszcz. Aktywność społeczna bardzo dużo tutaj znaczy. – Udaje nam się wykonać kolejne inwestycje przy udziale naszej społeczności. Wydatki na inwestycje w przeliczeniu na liczbę obywateli nie odbiegają od tych w wielkich i bogatych gminach – mówi wójt.

Szerzyny

Na dziewiątymi miejscu rankingu znalazła się gmina Szerzyny, leżąca w rejonie Pogórza Ciężkowickiego. – Przed laty były u nas duże gospodarstwa rolniczo-chłopskie. Dobrze też był rozwinięty przemysł w niedalekich miejscowościach: Jaśle, Bieczu czy Gorlicach. Gdy była tam praca, nasi mieszkańcy dobrze prosperowali. Wszystko się skończyło, gdy upadły duże przedsiębiorstwa – mówi Stanisław Kmiecik, wójt Szerzyn. Efekt – ponad 1000 osób wyjechało z gminy i pracuje w Anglii, Irlandii, we Włoszech. – Z drugiej jednak strony mamy wiele naturalnych, niewykorzystanych dotychczas walorów krajobrazowych, mogących stać się bodźcem do ekspansywnego rozwoju w przyszłości. Musimy także odważniej postawić na lokalną przedsiębiorczość, która jest w stanie generować miejsca pracy i wpływać na zasobność mieszkańców – zauważa Grzegorz Gotfryd z Szerzyn, radny. Po publikacji raportu o zasobności gmin zrobiło się o nich głośno. – Jesteśmy wręcz stygmatyzowani – mówią wójtowie. A na problem owej biedy warto popatrzeć szerzej i dojrzeć potencjał, jaki tkwi i w miejscu i w ludziach. I mimo wszystko odkryć i docenić owe najbiedniejsze miejsca.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama