GN 48/2020 Archiwum

Chodziło mi o dusze

Na słowa: „Kościół nie miesza się do polityki” co drugi Polak mruży oko. Ale było to prawdą także wtedy, kiedy 100 lat temu biskup tarnowski Leon Wałęga założył partię polityczną. Nawet wówczas.

Stało się to dokładnie 13 grudnia 1913 r., podczas zebrania księży dziekanów w domu biskupim. Powołano Stronnictwo Katolicko-Ludowe.

Wojna na słowa

Biskup Wałęga rządcą diecezji był od 1901 roku. Dość szybko wyrobił sobie zdanie o działalności ludowców na terenie diecezji. Zwłaszcza Jakuba Bojki i Wincentego Witosa. – Uważał, że uprawiana przez nich polityczna akcja „uświadamiania ludu” jest niechrześcijańska, bezbożna, odciąga lud od Kościoła i wiary, uczy nieposłuszeństwa wobec pasterzy – tłumaczy ks. dr Adam Nowak, tarnowski historyk Kościoła. Bojko nie krył się ze swym antyklerykalizmem. Zwalczał m.in. swego proboszcza w Gręboszowie, ks. Kahla, jak tylko mógł. Później ze swych metod tłumaczył się, że na wojnie używa się każdej dostępnej broni. – Witos tłumaczył, że nigdy nie był przeciwko religii i Panu Bogu, tylko przeciwko pewnym księżom, którzy chcieli trzymać chłopów w nieświadomości, zabraniali dostępu do oświaty, wzbraniali im podmiotowości. Sam znany był z religijności – wyjaśnia ks. dr Ryszard Banach, historyk Kościoła. Niemniej jednak faktem pozostaje, na co zwraca uwagę dr Piotr Duda, historyk z Brzeska, który niedawno wydał książkę o SKL w diecezji, że wielu najważniejszych polityków ludowych inspirowało się materializmem praktycznym. W związku z tym u wielu działaczy „dochodziło do znaczącego osłabienia lub zaniku wiary, który często przeradzał się w ateizm” – dodaje dr Duda. Te idee działacze nieśli potem polskiej wsi.

Program ewangeliczny

Bp Wałęga nie mógł na to patrzeć. Próbował poprawiać sytuację przez wizytacje, działania duszpasterskie, jak choćby częstsze urządzanie misji parafialnych. Bez skutku. Powołał zatem Stronnictwo Katolicko-Ludowe. Data proklamowania partii przez biskupa nie była przypadkowa, bo wtedy właśnie nastąpił rozłam w ówczesnym PSL Jana Stapińskiego. Witos i Bojko stworzyli PSL „Piast”. – Stronnictwo Katolicko-Ludowe wypełniało lukę po niedziałających już partiach poststojałowskich – pisze w swej książce dr Duda. Poststojałowskich, czyli ludowych partiach chadeckich. Zamiast zabronionego „Przyjaciela ludu” polecano czytanie „Ludu katolickiego”. Rozwojem struktur SKL zajęli się w terenie księża. Stronnictwo nie było wielką siłą w Rzeczypospolitej, ale w diecezji miało duże znaczenie. Program partii zakładał ochronę Kościoła, troskę o interesy polskiej wsi, swobodny dostęp do oświaty, równe szanse i obowiązki dla wszystkich, ochronę najbiedniejszych, 8-godzinny dzień pracy, całkowitą tolerancję wyznaniową.

Ksiądz w polityce

U początków II Rzeczy- pospolitej SKL wspierał rządy Wincentego Witosa, później zaś sanację i BBWR, z list którego startowali działacze partii. W szczytowym okresie rozwoju SKL miało 7 posłów w międzywojennym sejmie i 1 senatora. Partia zakończyła działalność w 1934 roku, rok po śmierci abp. Wałęgi. Cały intelektualny i duchowy dorobek stronnictwa został niejako przekazany utworzonej niedawno Akcji Katolickiej. Kilka lat po założeniu SKL bp Wałęga podyktował tekst opublikowany po jego śmierci, w którym wyjaśniał, że założenie stronnictwa nie było podyktowane żadnymi względami politycznymi, ale troską o zbawianie dusz diecezjan. „Jeśli błądziłem, to ufam, że mi [Bóg – G.B.] przebaczy, ze względu na moje czyste intencje” – pisał. Eksperyment polityczny nie za bardzo się udał. Bezpośrednie zaangażowanie księży w politykę okazało się nietrafionym pomysłem, także po II wojnie, zwłaszcza w przypadku kapłanów włączonych w struktury PAX. Ks. Jan Czuj, wybitny naukowiec, długoletni prezes SKL i poseł na Sejm, bywaniem na politycznych salonach nietrafnie ocenił nadchodzące zagrożenie komunistyczne przystępując do ruchu księży patriotów. – Gdy prymas Wyszyński był internowany, ks. dr Jan Czuj z przyzwoleniem ówczesnych władz pełnił funkcję rektora ATK (obecnie UKSW) w Warszawie – zwraca uwagę Lucjan Kołodziejski, historyk z Borzęcina. Nie o takie zaangażowanie polityczne kapłanów chodziło abp. Wałędze, jednemu z najwybitniejszych pasterzy Kościoła tarnowskiego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama