Nowy numer 48/2020 Archiwum

Mój święty szef

O papieżu Polaku rozmawia kapłan z żołnierzem.

W księgarniach pojawiła się nowa publikacja Wydawnictwa św. Stanisława pt. „Mój święty szef”. To wywiad ks. dr. hab. Roberta Biela z Piusem Segmüllerem, byłym komendantem papieskiej gwardii. Przed laty był on również szefem bezpieczeństwa FIFA, a także posłem do parlamentu szwajcarskiego. Obecnie współpracuje z Ministerstwem Obrony i organizuje szkolenia w dziedzinie obronności i bezpieczeństwa. W książce przeczytamy m.in. o kulisach powstania Gwardii Szwajcarskiej, przebiegu służby i środkach bezpieczeństwa stosowanych przez gwardzistów. – Jan Paweł II bardzo sobie cenił Gwardię Szwajcarską. Potrafił tych młodych żołnierzy, którzy pojawiali się na służbie, a których widział po raz pierwszy, nazywać po imieniu, czym byli bardzo zaskoczeni. Wcześniej zobaczył zdjęcia, jak ktoś wygląda, przeczytał, skąd ktoś pochodzi, i później potrafił ich zagadnąć, co oczywiście u tych młodych chłopców wywoływało ogromną radość i pozwalało nawiązać synowskie relacje z ojcem świętym. Mamy już około 10 gwardzistów, którzy ożenili się z Polkami i albo pozostali w Watykanie, albo powrócili do Szwajcarii – opowiada gwardzista. Książka ukazuje też mało znane fakty z życia papieża Polaka i realia pracy papieskiej gwardii. – Dla mnie niemalże horrorem była coroczna celebra Wigilii Paschalnej… Najczęściej właśnie wtedy drżałem z troski o bezpieczeństwo ojca świętego. Zagrożenie nie było związane bynajmniej z jakąś jedną osobą, a z tą masą ludzi zgromadzoną w kościele. Na początku liturgii wszystko jest pogrążone w ciemności, papież w ciemności wchodzi do nawy głównej bazyliki, a my, mając go chronić, nie widzimy nic. To był dla mnie za każdym razem po prostu horror – wspomina Pius Segmüller. Inspiracją do powstania książki stał się nagrobek na cmentarzu w małej alpejskiej wiosce Embd w szwajcarskim kantonie Wallis.

– Podczas pogrzebu celebrowanego w tej malowniczej i chyba najbardziej stromej w Europie parafii zauważyłem na cmentarzu nagrobek, na którym widniały polskie napisy. Dowiedziałem się, że jest to nagrobek ojca Josepha Fuxa, zakonnika pochodzącego z Embd, który na początku ubiegłego stulecia wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam spotkał emigrantów z Polski i stał się ich duszpasterzem. Wdzięczność Polaków była tak duża, że ufundowali mu w rodzinnej miejscowości nagrobek – mówi ks. R. Biel, autor książki. – Innych związków polsko-szwajcarskich było znacznie więcej. W Szwajcarii schronienia szukał m.in. Tadeusz Kościuszko i Marian Langiewicz, a inspiracji Juliusz Słowacki i Adam Mickiewicz. Henryk Sienkiewicz do Szwajcarii przybył na początku I wojny światowej. Mieszkając w Vevey, nie zapominał jednak o swojej ojczyźnie, organizując wraz z Ignacym Paderewskim Szwajcarski Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce – dodaje. Za pontyfikatu Jana Pawła II relacje Gwardii Szwajcarskiej z Polską i Polakami stały się jeszcze bardziej zażyłe.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama