Nowy numer 25/2018 Archiwum

Przypadek Cześka Drwala

Młody 17-letni chłopak zginął, bo nie chciał zakapować gestapo żołnierzy AK. To tylko drobny epizod w dziejach narodu, ale z takich składa się historia.

Los Cześka Drwala rozstrzygnął się dokładnie 70 lat temu, w nocy z 3 na 4 sierpnia 1944 roku w podtarnowskiej wsi Wałki.


„Drucik” pruje z okna


Zaczęło się od podjęcia w styczniu 1944 roku przez Armię Krajową operacji przeciw oddziałom niemieckim pod kryptonimem „Burza”. W jej trakcje oddział AK plutonowego Stanisława Kozioła ps. Jeleń decyduje się zaatakować zajęte przez Niemców bloki kolejowe. Mają nadzieję, że dzięki temu uda im się dozbroić. Było to w nocy z 3 na 4 sierpnia 1944 roku. – Atakują bloki 18. i 19. W pierwszym nie było nikogo. W drugim było pięciu Niemców i prawdopodobnie dwie Ukrainki – opowiada Jan Kuta z Woli Rzędzińskiej, historyk swojej małej ojczyzny. Nie udało się z zaskoczenia wziąć bloku. – „Jeleniowi” trudno było się zdecydować na coś, gdyż blok znajdował się na podwyższeniu i dostęp do wnętrza nie był łatwy – wspominał Antoni Furmański, ps. Grom.
„Drucik” (czyli kpr. Jan Ciochoń), znany z czasem szalonych pomysłów, proponuje wejście oknem. Wskakuje na parapet, krzycząc: „Hände hoch!”. Kilku podnosi ręce, ale w tym samym czasie „Drucika” trafia kula. – Runął z okna na dół, gdzie pochwycili go koledzy i odnieśli na bok. Z furią ruszono na blok i zdobyto go – padło kilku Niemców – urządzenia sygnalizacyjne zniszczono – dodaje Antoni Furmański.


Czesiek znika w lesie


Tu dopiero zaczyna się udział Cześka. Otóż w nocy z 3 na 4 sierpnia Czesiek Drwal z Wałek miał służbę na bloku. – Chłopiec niczemu niewinny. Miał zbyt ciężkie życie, by angażować się w działalność partyzancką. Miał kilkoro rodzeństwa, a ojciec był chory i miał amputowaną nogę – tłumaczy Jan Kuta. Aby zarobić na życie rodziny, zatrudnił się na kolei. Miał właśnie służbę na jednym z bloków, które zaatakowali żołnierze AK. Tyle że ktoś Cześkowi dał znać, żeby przed 1.00 w nocy może być niebezpiecznie. Chłopak posłuchał i wydał na siebie wyrok. Po tym, jak oddział „Jelenia” zdobył blok 19., zostawiając na polu walki pięciu zabitych Niemców, na drugi dzień zjawiło się gestapo. Znaleźli dom, w którym mieszkał Drwal. 


Milczy jak grób


– Pytanie na przesłuchaniu mogło być tylko jedno: „Kto ci powiedział, że masz zniknąć?” – twierdzi Jan Kuta. – Czesiek wiedział, że odpowiedź uratuje mu życie, lecz spowoduje to odwet Niemców najpierw na rodzinie człowieka, którego on by wskazał, potem na następnych – dodaje. Czesiek nic nie powiedział, nikogo nie sypnął, chroniąc życie wielu. Być może nikt od niego nie oczekiwał heroizmu. – Rodzi się jednak niezwykle istotne pytanie. Jak wychowywano te dzieci, że w sytuacjach tak ekstremalnych miały tyle siły, żeby się nie skundlić? – pyta Jan Kuta. Czesiek w śledztwie został okrutnie pobity, a na koniec zastrzelony. Pochowano go 6 sierpnia 1944 roku na cmentarzu w Woli Rzędzińskiej. Kilkadziesiąt lat temu w centrum podtarnowskiej Woli Rzędzińskiej stanął pomnik zabitych w walce o wolność mieszkańców wsi. Na cokole są nazwiska poległych akowców, m.in. Jana Cichonia, „Drucika”, który zginął w akcji na blok. Nie ma nazwiska Cześka Drwala. Jak wielu takich Cześków umknęło już naszej pamięci?

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma