Nowy numer 49/2020 Archiwum

An(g)ielskie głosy

Matki w modlitwie to nowe światło, które zabłysło na firmamencie ruchów i stowarzyszeń diecezji tarnowskiej.

Wszystko zaczęło się jednak w Anglii, w miasteczku Sevenoaks w latach 90. XX wieku. Weronika Williams i jej bratowa Sandra czuły narastającą potrzebę modlitwy za swoje dzieci. Jedna i druga usłyszały wewnętrzny głos „Módl się!”. Duchowe natchnienie i lektura Biblii zachęciły je w końcu do założenia w listopadzie 1995 roku grupy matek modlących się za swoje dzieci i wnuki. Tak powstała wspólnota „Mothers Prayers”. 


Lek na bezradność


Dzieło zaczęło się rozrastać i dziś istnieje w niemal 100 krajach świata, a od 2009 roku także w Polsce. Jedna i jak dotąd jedyna grupa modlących się matek działa w diecezji tarnowskiej w parafii Stasiówka k. Dębicy. O wspólnocie „Matki w modlitwie” ks. Bogdan Wiszyński, proboszcz w Stasiówce, przeczytał w jednym z artykułów prasowych. Na pielgrzymce Akcji Katolickiej zaproponował swym parafiankom, by zainteresowały się duchowością i celem takiej grupy modlitewnej.

– Problemy z dziećmi zawsze są i bywa, że kobiety, matki, babcie, ale i wdowy czują się wobec nich bezradne. A kiedy samemu nic nie można zdziałać, pozostaje otwarcie się na Pana Boga. A większą moc ma wołanie do Niego we wspólnocie modlitwy – mówi ks. Wiszyński. Odzew na jego prośbę, by powstała wspólnota „Matek w modlitwie”, był dobry. Paniom bardzo spodobała się idea ruchu. – Sama jestem matką i modlę się za swoje dzieci. Czemu jednak nie robić tego wspólnie? Zwróciłam się do kilku pań i każda z nich bardzo chętnie zgodziła się należeć do powstającej wspólnoty – uśmiecha się Renata Łukaszewska, liderka grupy w Stasiówce. Pierwsze spotkanie odbyło się w sierpniu 2013 roku.


Mężowie na tak


Na początku kobiet było 17. Dziś wspólnota liczy 23 osoby. Na modlitwie spotykają się w kościele w każdą pierwszą środę miesiąca. Prowadzą Różaniec, później modlą się Nowenną do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Wreszcie aktywnie uczestniczą we Mszy św., czytając lekcję mszalną i modlitwę wiernych, śpiewając psalm i prowadząc śpiew liturgiczny. W końcu mają jeszcze spotkanie w sali na plebanii. – Rozwój. To jest pierwszy owoc jej istnienia. A widzę również, że dzieci mam, które należą do wspólnoty, są jakieś inne, lepsze, częściej są w kościele. Także mężowie dobrze przyjęli tę inicjatywę, sami nawet przyjeżdżają na spotkanie modlitewne w kościele – mówi ks. Wiszyński.


Więcej niż kazanie


Do grupy należą babcie, doświadczone już i bardzo młode mamy. Są też wdowy. – Mamy się boją o swoje dzieci, ale babcie chyba najbardziej. Czasem więcej trosk przysparzają dorosłe pociechy. Z nimi jest trudnej, bo czasem nie słuchają, wtedy zostaje tylko modlitwa, która zdziała więcej niż „kazanie”, ale i „kazanie” jest potrzebne, czasem dobitne – mówi jedna z pań. Celem istnienia jest troska o dzieci dzielona na wiele osób. W działalności nie stosują środków bogatych. Wiedzą, że najwięcej mogą wyprosić razem, na kolanach. – Swoją modlitwą obejmujemy nasze dzieci, również dzieci z naszej parafii i spoza niej, te małe i już dorosłe, dzieci chore. Kiedy dowiadujemy się, że komuś trzeba pomóc modlitwą, przekazujemy sobie daną intencję telefonicznie lub w czasie spotkań i modlimy się, czy w domu, czy razem na spotkaniu. Wierzymy, że modlitwa wspólnotowa podoba się Panu Bogu, że możemy więcej wyprosić – mówi Renata Łukaszewska. 


Nowe oczy


Kiedy ludzie dowiedzieli się, że wspólnota „Matek w modlitwie” zawiązała się w ich parafii, sami zaczęli pukać do matek, by pomodliły się w różnych intencjach, m.in. za chorych w parafii, rodziny dotknięte alkoholizmem. W ubiegłym roku wydarzyła się we wsi tragedia. Nagle zmarł ojciec rodziny, osierocając siedmioro dzieci. – Otoczyłyśmy wdowę i jej pociechy modlitwą, zorganizowałyśmy też zbiórkę materialną, żeby im pomóc w biedzie – mówią panie należące do grupy. Mamy cieszą „małe” owoce ich pukania do nieba. Zdany egzamin dziecka, uśmiech na twarzy cierpiących. 
– Modlitwa motywuje nas, pomaga w życiu, inaczej patrzy się na swoje problemy. Ostatecznie uczymy się na naszych spotkaniach zawierzenia Bogu, żeby wypełniła się Jego wola – podkreśla Renata Łukaszewska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama