Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dom skarbów

Dziewięcioro dzieci z mamami znalazło azyl w Domu Samotnej Matki.

Dziecko pojawiło się w życiu Renaty niespodziewanie. Co gorsze, na jego urodziny nie zgodził się ojciec, który namawiał dziewczynę do aborcji. W sumie została sama, bo przyjaciele odwrócili się od niej, mówiąc, że „sama sobie jest winna”.

Nie mogła wrócić do domu, bo nie było warunków, by zamieszkała w nim młoda matka z dzieckiem. Ratunek przyniosła siostra, która pomogła znaleźć schronienie w Domu Samotnej Matki w Tarnowie.

Z domu wyniosła religijne wychowanie. - Rodzice nauczyli nas modlić się, prowadzili nas do kościoła, tato czytał i wyjaśniał Biblię. Czuwała nade mną znajoma siostra służebniczka. Niestety, popełniłam błąd - przyznaje Renata.

Czas w Domu Samotnej Matki okazał się drogą do Boga, zawierzenia Mu i wdzięczności za dziecko. - Przede wszystkim dlatego, że doświadczyłam Jego obecności dzięki bezinteresownej miłości sióstr, a przecież to obcy ludzie. Siostry we wszystkim mnie wspierały, dawały dobre rady, a przede wszystkim słuchały i pomagały też widzieć moje życie w perspektywie wiary.

- Co więcej, w Domu Samotnej Matki mieszka Jezus, bo jest tu kaplica. Mieszkanie pod jednym dachem z Jezusem, modlitwa - to również dawało mi poczucie bezpieczeństwa i nadziei, że po urodzinach Uli będzie lepiej - opowiada Renata.

Dziewczyna powoli staje na nogi. Właśnie zdobyła certyfikat z języka angielskiego, zrobiła policealne studium. Myśli o przyszłej pracy. Dla Uli.  

W 2014 roku osiem kobiet i dziewięcioro dzieci znalazło schronienie w Domu Samotnej Matki w Tarnowie. Placówka pomaga kobietom ciężarnym, które są w trudnej sytuacji życiowej i nie mogą liczyć na pomoc rodziny.

Samotnymi matkami opiekują się siostry urszulanki Serca Jezusa Konającego. Wiek podopiecznych obniża się. W tym roku połowa kobiet, które trafiły do Domu Samotnej Matki, nie miała skończonych 18 lat. Ponadto dwoje dzieci trafiło do adopcji. 

- Każda historia jest inna. Dziewczyny przychodzą do nas z powodu biedy i braku akceptacji ze strony rodziców czy partnerów. Dwie z naszych podopiecznych są sierotami. Zanim doświadczą tego, co to znaczy być matką, muszą zacząć od tego, co to znaczy być kobietą. Są sytuacje, że nie znają podstawowych rzeczy, więc uczą się wszystkiego u nas w domu. Najważniejsze, żeby chciały słuchać dobrych rad, bo my chcemy dla nich lepszej przyszłości - mówi siostra Monika Ostaszewska, dyrektorka Domu Samotnej Matki.

Placówkę od 1983 roku prowadzi diecezja tarnowska. Dom wspierają też osoby indywidualne. Matki mogą bezpłatnie mieszkać w domu, dostają kosmetyki, pieluchy i ubranka dla dzieci. Cenią sobie spokój i zrozumienie.

W tym roku udało się wyremontować otoczenie domu. - Zrobiło się bezpieczniej, łatwiej przejechać wózkiem. Mamy nowy wjazd, bramę, zieleń. Dostałyśmy też kostkę brukową. Bardzo wszystkim dziękujemy - dodaje siostra Monika Ostaszewska.

Pieniądze na utrzymanie Domu Samotnej Matki zbierane są podczas Pasterki we wszystkich kościołach diecezji tarnowskiej i tworzą Fundusz Obrony Życia. Są one przeznaczane m.in. na opłaty za prąd, wodę, gaz i wyżywienie.

Dzięki prywatnym darczyńcom do domu trafiają zabawki, łóżeczka, a najbardziej potrzebne są środki pielęgnacyjne dla dzieci, m.in. kosmetyki, pieluchy oraz odzież.

Siostrom i młodym matkom marzy się m.in. nowy przewijak oraz biurka i szafki na podręczniki dla dziewcząt, które po urodzeniu dziecka, chcą dokończyć naukę w szkole.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama