Nowy numer 48/2020 Archiwum

Oni, czyli… my

Pradzieje Przedgórza. Pod takim tytułem został zrealizowany film, który przypomniał, co odkryto pod dzisiejszą autostradą A4 i w jej najbliższej okolicy. Znaleziska budzą respekt.


Premiera filmu Marka Kołdrasa odbyła się w Bibliotece Pedagogicznej w Brzesku, która była partnerem projektu. Nie było tłumów, a szkoda, bo wielu otwarłoby oczy ze zdumienia.
Badania archeologiczne na Przedgórzu, przed budową A4, były prowadzone już pod koniec lat 90. XX wieku i trwały w sumie 13 lat. Najstarsze znaleziska zostały odkryte na wschód od Brzeska, w rejonie Szczepanowa. Były to narzędzia z krzemienia, które datuje się na 12 tys. lat przed Chr. – Są to ślady ludności, która zajmowała się zbieractwem i łowiectwem – mówi Albert Zastawny, archeolog. We wsi Sterkowiec znaleziono liściakowate groty strzał datowane na 12, a nawet na 15 tysięcy lat przed Chr. Ale nie one wywołały zdziwienie naukowców.


Gliniana miska


W Szczepanowie dokonano jeszcze jednego odkrycia. Podczas prac wykopaliskowych znaleziono fragment glinianego naczynia pierwszych rolników, którzy pojawili się na tych ziemiach. Naczynie zostało wykonane przez ludzi z tak zwanej kultury ceramiki wstęgowej rytej. Prawdopodobnie jakaś ich grupa tu obozowała, gdyż nie odkryto osady. Szczepanowska miska to ślad sprzed 7,5 tys. lat przed Chr. Wtedy to nasze ziemie objęła tak zwana rewolucja neolityczna związana z rozwojem rolnictwa.

Była możliwa dzięki ludziom, którzy przywędrowali na te tereny zza Karpat, znad środowego Dunaju. Dotychczas myślano, że pierwsi rolnicy wybierali dogodniejsze dla nich przejścia przez góry, a tymczasem okazało się, że taką arterią wędrówek była również dolina Popradu i Dunajca, a później Uszwicy aż po widły Wisły i Raby w okolicy Krakowa.


Zagadkowa Łoniowa


Odkrycie w Szczepanowie powiązano ze znaleziskami w rejonie wsi Łoniowa i Żerków na Pogórzu Wiśnickim. W Łoniowej i Żerkowie, na grzebiecie górskiego garbu odkryto ślady po potężnych domach słupowych. Podobne ślady znaleziono na słowackim Spiszu, po drugiej stronie Karpat. Dlaczego znalezisko w Łoniowej zostało od razu uznane za osobliwość?
– Ponieważ odkryliśmy to na Pogórzu Wiśnickim, a ludność ta preferowała tereny położone znacznie niżej, dogodniejsze, bliższe źródłom wody. Odkrycie zagadkowe i trudne do wyjaśnienia – mówi Albert Zastawny.


Domy gigantów


Pierwsi rolnicy budowali tak zwane halowe domy słupowe, które były wznoszone według ściśle ustalonego porządku. Miały plan prostokąta, orientowane dłuższą osią w kierunku północ–południe, z wejściem od południa. Ściany wyłożone były gliną zmieszaną ze słomą, która pochodziła z upraw zboża. Wnętrze domu było podzielone na trzy części. Pierwsza spichlerzowa, w drugiej koncentrowało się życie codzienne, część trzecia była sypialnią. Głównym elementem takiej budowli były okrągłe słupy nośne, po których pozostały ślady w ziemi dzięki zabarwieniu ich przez drewno. Dom w Łoniowej miał blisko 40 metrów długości i prawie 8 metrów szerokości. Jeżeli zastanowić się nad realiami pracy siekierą z kamiennym ostrzem, transportem całych pni, stawianiem ich jako słupów nośnych, połączeniem ich, nakryciem dachem, by wiatr go nie porwał, to człowiek czasu neolitu musi budzić respekt.


Cienie zmarłych


Osobliwością domu w Łoniowej było znalezienie w centralnym miejscu przy ścianie zachodniej grobu dwóch osób. Co ciekawe, najpierw powstawała właściwa ściana zewnętrzna. Następnie pochowano tam dwoje ludzi, a dopiero potem kontynuowano budowę domu. Podobne miejsca pochówku odnaleziono przy innych odkrytych budowlach.
W jednym z grobów znaleziono ślady ceramiki, a także pozostałości po naczyniu pełnym czarnych kamyków. Po ich wyjęciu okazało się, że są to kamienne części sierpa wraz z zestawem do wykonania dalszych ostrzy. Co ciekawe, reprezentują one surowce niewystępujące na tym terenie. – Te zabytki pochodzą z okolic oddalonych o kilkaset kilometrów – myślę o krzemieniu pochodzącym z Gór Świętokrzyskich, z Jury Krakowsko-Częstochowskiej, a przede wszystkim o szkliwie wulkanicznym, tak zwanym obsydianie, pochodzącym z terenu pogranicznego Słowacji i Węgier – mówi Albert Zastawny. To 300 kilometrów od znaleziska w gminie Dębno. 


Co przynieśli?


Pierwsi rolnicy, którzy dotarli w rejon Pogórza Wiśnickiego i Przedgórza Karpackiego, przynieśli ze sobą nową kulturę związaną z uprawą ziemi i hodowlą zwierząt. Potrafili też lepić naczynia z gliny. Znaleziono również miejsca magazynowania nadwyżek zbiorów. Powstawały wioski liczące pięć, dziesięć długich domów halowych. Zdarzało się, że takich domów było ponad 20. Mieszkańcy tych osiedli zajmowali się uprawą zbóż: dwóch gatunków pszenicy, jęczmienia i owsa, grochu, soczewicy, maku i lnu. Na swoje potrzeby wykorzystywali też zasoby dziewiczych lasów, owoce i zwierzynę. Ludzie tej epoki nie znali narzędzi metalowych, do pracy wykorzystywali elementy wykonane ze skał krystalicznych. Używali ognia i żaru. Nadwyżki żywności magazynowano w tak zwanych jamach – spichlerzach. Uprawa roślin dawała nie tylko pożywienie, ale i odzienie. Odkryto też na terenie domostw pestki jabłek. Mogły to być rodzime dzikie gatunki albo tu przyniesione. 


Jak podbój 
Dzikiego Zachodu


Na podstawie badań można stwierdzić, że nie byliśmy w „ogonie cywilizacyjnym”, ale już bardzo wcześnie dołączyliśmy do rodziny ludów. – Ci ludzie dokonali gigantycznej inwazji na tę część Europy, pokonując lub asymilując miejscową ludność, której wystarczały szałas, zbieractwo czy łowiectwo. Było to coś na kształt podboju Dzikiego Zachodu – mówią archeolodzy.
– Budowę autostrady kojarzyliśmy z wielką „rozróbą”, a nie przypuszczaliśmy, że przy okazji tak ogromnych prac można było odkryć tak ważne dla naszej historii, kultury rzeczy. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że tak głęboko sięgała ta kultura naddunajska i że ślady po niej zostały znalezione w dość wierzchniej warstwie ziemi. Film „Pradzieje Przedgórza” to początek drogi, myślę, że materiały posłużą do bardziej naukowego opracowania i zostaną przedstawione ludziom jako materiały edukacyjne – powiedział po projekcji Ryszard Ożóg, wicestarosta powiatu brzeskiego.•


Wielka przygoda


Marek Kołdras, reżyser filmu
– Wniosek generalny to zaskoczenie faktem, że wcale nie szliśmy w jakimś ogonie Europy, czyli tych wschodzących cywilizacji, tylko równolegle rozwijaliśmy się. Czy rolnicy naddunajscy stali się nami? Do tej pory szuka się takiej genetycznej ciągłości, odnosząc ją do Prasłowian, którzy mogli się pojawić się u nas w VI lub VII wieku. Prawdą jest, że ta ludność przybyła na nasze tereny, ale badania genetyczne pokazują, że zasadnicza część mieszkańców tej ziemi przetrwała do czasu przybycia Słowian.

Łukasz Multan, grafik
– Film jest moją pasją. „Prapoczątki Przedgórza” były dla mnie wielką przygodą. Przy rekonstrukcji domu halowego w technice 3D korzystałem z dokumentów, znalezisk archeologicznych. Reszta to owoc twórczej wyobraźni. Najbardziej zdziwiło mnie to, że na naszych ziemiach działy się takie rzeczy. Sama technika budowy domu halowego budzi respekt. Przecież ci ludzie nie dysponowali narzędziami, jak my je dzisiaj rozumiemy i wykorzystujemy. To było największym zaskoczeniem. 

Teresa Świerczek, kierownik brzeskiej filii Biblioteki Pedagogicznej w Tarnowie
– Zostaliśmy partnerem filmu, który jest zresztą świetnie zrobiony. Jestem brzeszczanką i cieszę się, że przez taki film czegoś więcej dowiedzieliśmy się o naszej historii. To niezwykłe, że tak dawno istniały tu ślady ludzkiego życia i tak gęste było zaludnienie na tych terenach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama