Nowy numer 9/2021 Archiwum

Na razie pułkownik

Dzięki filmowi bł. ks. Roman Sitko miał wyruszyć poza mury seminarium.

Premiera zrealizowanego w ciągu minionego roku z wielkim pietyzmem filmu „Błogosławiony ks. Roman Sitko – bohater z wiary” odbyła się w listopadzie 2014 roku. W styczniu pokazano go w Tarnowie na projekcji w auli WSD.


Wyjątkowy człowiek


– Film pozwolił mi w ogóle poznać postać ks. Romana. Zachęcił mnie nawet do napisania biografii tego kapłana. Wcześniej widziałem, że jest ulica jego imienia, ale pomyślałem, że oto mamy jeszcze jednego księdza jako patrona. Ksiądz Sitko nie jest osobą znaną. W każdym razie poza wąskim środowiskiem kościelnym – mówi Krzysztof Gucwa, odtwórca roli tytułowej, dokumentalista.
Minęło 15 lat od beatyfikacji bohaterskiego rektora tarnowskiego seminarium z czasów okupacji hitlerowskiej. – Czasy, w których żył, nie były łatwe. Ale wtedy nawet ludzie, którzy nie chodzili do kościoła, nawet Żydzi, wiedzieli, jakim ks. Sitko jest człowiekiem, że do niego zawsze można przyjść, a on zrobi wszystko, aby pomóc – przyznaje ks. dr Ryszard Banach, historyk Kościoła. Film to kompletny portret ks. Romana.


Przesłanie


Arcybiskup Wiktor Skworc wspomina w filmie, że dołączenie postaci ks. Romana Sitki do trwającego procesu beatyfikacyjnego męczenników II wojny światowej było trudne. – To była próba wskakiwania do pędzącego pociągu – przyznaje. Ale się udało. Jan Paweł II wyniósł go do chwały ołtarzy w 1999 roku wraz ze 107 innymi osobami. To było już 15 lat temu. – Przygotowanie do beatyfikacji to była szybka, intensywna akcja. Potem uroczystość i… cisza – uważa Krzysztof Gucwa.
Błogosławiony ks. Roman czczony jest w tarnowskim seminarium. Może jeszcze pamięta się o nim w Mielcu i jednej tarnowskiej parafii. – To nie tylko kapłan, który heroicznie oddał swoje życie za alumnów. To także patriota, człowiek, który potrafił idee ewangeliczne doskonale przenosić na życie społeczne. Dzięki sztuce filmowej to przesłanie pójdzie dalej – wyraził nadzieję na premierze w Lusławicach bp Andrzej Jeż.


Pomnik nie ze spiżu


Czy pójdzie? – Myślę, że udało się nam stworzyć ks. Sitce żywy pomnik, który przyczyni się do poznania tego człowieka z wiary – mówi Dawid Szpara, reżyser i scenarzysta filmu. Obraz miał jak na razie kilka projekcji. Jego wadą jest to, że trwa prawie 2,5 godziny, a jest to w zasadzie dokument z fabularyzowanymi scenami. – Biorąc pod uwagę budżet i możliwości, wyszedł film naprawdę bardzo dobry – mówi ks. Ryszard Banach. Świetnie nakręcony, udokumentowany, relacjonujący poszczególne fazy życia, a także kult bł. ks. Romana.
– Jeżeli film miałby być pokazywany w kinach, musi być zdecydowanie krótszy. Poza tym ograniczony do jednego, dramatycznego wątku, np. wojennego, mniej dokumentalny, bardziej udramatyzowany. Kino, cokolwiek by mówić, to widowisko. Widz popularny nie pójdzie na 2,5-godzinny seans z filmem dokumentalnym, choćby najlepszym – uważa Jerzy Świtek, tarnowski filmoznawca. Zdaniem Dawida Szpary realizatorzy nakręcili pomnik. Tyle że pomników nie oglądamy w kinie. Są plany zmontowania krótszej wersji, ok. 45-minutowej, która może pozwoli ks. Sitce wyjść z seminarium. Tymczasem mamy niestety „pułkownika”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama