Od „dziecka” mogą się przyglądać pracy sióstr. Podobnie było w życiu s. Anity, przełożonej karmelitańskiej wspólnoty w Wielogłowach. – Pochodzę z Chomranic, parafii, w której od najmłodszych lat stykałam się z karmelitankami, wszędzie widziałam ich obecność – mówi przełożona. W latach licealnych spotkała na swej drodze katechetkę, s. Augustynę ze zgromadzenia sióstr Notre Dame. – To była niesamowita, starsza już siostra, ale pełna radości, pasji. Wszyscy chodzili na jej katechezy – opisuje s. Anita. W dziewczęcej młodości myślała o wstąpieniu do zgromadzenia, ale o duchowości franciszkańskiej. – Zaczęłam szukać, pojechałam kiedyś do Kalwarii Zebrzydowskiej, chciałam bliżej poznać duchowość franciszkańską i tam, o dziwo, spotkałam karmelitankę. Zawiązała się rozmowa. Siostra zaprosiła mnie do Czernej, pojechałam tam. W kaplicy trwała właśnie nowenna do św. Teresy od Dzieciątka Jezus i był tam jej obraz. Patrzę na nią i myślę, czego ja szukam, skoro Karmel to jest to! – mówi s. Anita, od 23 lat w zgromadzeniu.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








