Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pomaganie wymaga pośpiechu

Dotknięci cierpieniem często postrzegają to doświadczenie jako dar.

W Ośrodku Opiekuńczo-Rehabilitacyjnym dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Caritas Diecezji Tarnowskiej w Jadownikach Mokrych odbyły się 11 lutego obchody Światowego Dnia Chorego. Z chorymi modlił się bp Andrzej Jeż. W spotkaniu uczestniczyła m.in. Teresa Brewczyńska z Jodłownika, matka siedmiorga dzieci, która w Jadownikach była na turnusie rehabilitacyjnym z niepełnosprawnym 24-letnim synem Tomkiem. Od urodzenia ma czterokończynowe spastyczne porażenie mózgowe. – Dla mnie opieka nad nim nie jest żadnym kłopotem czy dramatem – mówi. Pomagają rodzina, rodzeństwo.

– Tomasz nie czuje się gorszy od innych. Nigdy go też nie wyróżniałam, choć poświęcam mu więcej czasu. Przyjmuję jego niepełnosprawność normalnie, jako dar. Nie żyjemy w rozpaczy czy smutku, ale tworzymy szczęśliwą, radosną rodzinę – tłumaczy. Podobnie mówi Agnieszka Kowalska. – Urodziłam się z przepukliną oponowo-rdzeniową. Kiedyś chodziłam o kulach. Od czterech lat jestem na wózku. Na początku było trudno się przyzwyczaić. Teraz trochę się nawet cieszę, że żyję na wózku, bo dzięki temu poznałam wiele wspaniałych osób – mówi. Na początku pytała: dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało? – Nauczyłam się jednak, że nie warto. Trzeba skupić się na tym, co życie niesie każdego dnia – dodaje. – Jestem na wózku, ale nie czuję się chora. Żyję jak każdy inny człowiek – tłumaczy. Biskup Andrzej Jeż podziękował pracownikom służby zdrowia, którzy na co dzień pomagają chorym. – Macie okazję, by docierać także do wnętrza pacjenta, do jego serca i myśli. Opieka medyczna i duchowe wsparcie płynące z codziennej życzliwości, rozmowy, a przede wszystkim z traktowania pacjenta jak kogoś bliskiego są najskuteczniejszą drogą przynoszenia ulgi w cierpieniu – powiedział pasterz Kościoła tarnowskiego. Zwrócił też uwagę, na to, że w ewangeliczny styl niesienia pomocy jest wliczony pośpiech w przystąpieniu do niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. – Jakimś ironicznym, a czasem okrutnym przeciwieństwem pośpiechu w niesieniu pomocy chorym są wielomiesięczne kolejki do specjalistów, odległe o lata terminy operacji. Jakże boli to zwlekanie, trwonienie czasu lekarzy na rozdętą biurokrację, gdy chorzy mają mało czasu – mówił. – Boli też to nieustanne polityczne „majstrowanie” przy służbie zdrowia. A przecież potrzeba tu najbardziej stabilizacji, która daje nie tylko chorym poczucie bezpieczeństwa, ale i buduje pokój społeczny i wzmacnia solidarność pokoleń – dodał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama