GN 48/2020 Archiwum

Upominać i kochać

O wolnych związkach, prawach i obowiązkach rodziców i nadziei, która nie zawodzi, z prawnikiem ks. dr. hab. Robertem Kantorem rozmawia ks. Zbigniew Wielgosz.

Ks. Zbigniew Wielgosz: Związek niesakramentalny, związek nieformalny, małżeństwo na próbę… Istnieje wiele pojęć, które funkcjonują jako opis dzisiejszej sytuacji społecznej wielu „małżeństw”. Jak to widzi nauka Kościoła?

Ks. Robert Kantor: Dla nas katolików porządkująca w tym względzie jest adhortacja Jana Pawła II „Familiaris consortio”, gdzie jest mowa o nieprawidłowych związkach. Wśród nich są m.in. małżeństwa na próbę, związki cywilne, wolne związki ludzi, którzy nie mają żadnych kanonicznych przeszkód, ale nie chcą uregulować swojej sytuacji w ramach Kościoła… W sensie ścisłym małżeństwem niesakramentalnym nazywamy taki związek, który zawierają małżonkowie po rozwodzie cywilnym, ale węzeł sakramentalny ich wcześniejszego małżeństwa kościelnego nadal trwa. Ani nie mogą uzyskać od Ojca Świętego dyspensy od małżeństwa ważnie zawartego, ale niedopełnionego, ani też strony nie wystąpiły do sądu diecezjalnego w sprawie stwierdzenia nieważności małżeństwa sakramentalnego.

Na ulicach miast w Polsce, także w Tarnowie, pojawiły się billboardy piętnujące konkubinat i wzywające do życia w łasce, w wolności od grzechu…

Konkubinat to związek „na sposób małżeństwa”, bez uregulowania ani w świetle prawa kościelnego, ani cywilnego. Każdego katolika obowiązuje przepis prawa kanonicznego, który jasno, klarownie mówi jednym zdaniem: „Między ochrzczonymi nie może istnieć ważna umowa małżeńska, która tym samym nie byłaby sakramentem”. To zdanie wyjaśnia wszystko.

Ostatnio zdarza się coraz częściej że nawet w małych wioskach żyją ludzie w wolnych związkach. Ten problem narasta?

Księża jako główne problemy wymieniają migrację i tak zwane wolne związki. Często sytuacja dotyczy młodych ludzi żyjących poza swoim środowiskiem, poza parafią, na przykład na studiach, za granicą. W skali naszej diecezji odsetek takich związków jest zbliżony do średniej krajowej i wynosi ok. 3-4 procent całej populacji małżeństw.

Jakie obowiązki mają wobec dzieci ich rodzice?

Najpierw trzeba powiedzieć, że są one naturalne, czyli wynikają z faktu bycia matką lub ojcem, z tym wiąże się prawo do wychowania swoich dzieci przez całe ich życie. Jako katolicy mają moralny obowiązek wychowywać swoje dzieci w duchu wiary także wtedy, kiedy dzieci są już dorosłe. To zaś wynika z zadań przyjętych podczas ślubu i na chrzcie swoich dzieci.

Nasi czytelnicy pytają, co mają robić, gdy ich pociechy wejdą w wolny związek?

Nie mogą godzić się ze złem, mają przy tym moralny obowiązek upominać młodych i czynić to stale.

A jeśli akceptują nieformalny związek syna lub córki i ich wspólne zamieszkiwanie?

Zaciągają odpowiedzialność moralną jako udział w grzechu cudzym. Mogą też gorszyć innych.

Co w sytuacji, gdy w takim związku pojawiają się problemy finansowe, z pracą, kiedy pojawia się dziecko. Czy rodzice zaciągają winę, pomagając swoim dzieciom?

W takich sytuacjach obowiązuje zasada miłości. Nie można powiedzieć synowi czy córce, żeby zamieszkali „pod mostem”, nie można ich wyrzucać z domu. Czym innym jest nie zgadzanie się na istnienie wolnego związku swego dziecka, czym innym świadczenie pomocy potrzebującym.

Rodzice dzieci żyjących w wolnych związkach mogą przystępować do spowiedzi i Komunii św.?

Tu sprawę trzeba badać indywidualnie. Może być tak, że rodzice zdają się akceptować wolny związek swego dziecka, ale w sercu, na forum wewnętrznym, nie zgadzają się z taką sytuacją, spowiadają się, żałują, upominają swoje dzieci, ale nie znajdują wyjścia, są bezradni wobec ich oporu. Mogą więc korzystać z sakramentów świętych. Każdy, kto akceptuje zło, ma w nim swój udział, w zależności od materii grzechu, może korzystać z daru Komunii św. tylko po spowiedzi.

Co robić z tą bezradnością?

Nigdy nie można zrezygnować z prawa do wychowania swego dziecka. Katolik musi pamiętać o sferze nadprzyrodzonej, modlitwie i cierpieniu ofiarowanych w intencji swego dziecka. Może korzystać z pomocy specjalistów w tej dziedzinie. Poradni życia rodzinnego nie brakuje w naszej diecezji. Ostatecznie chrześcijańska nadzieja nigdy nie zawodzi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama