Nowy numer 48/2020 Archiwum

Raban u siebie

Efektem Światowych Dni Młodzieży powinien być rozwój duszpasterstwa młodzieży. Owoce, na razie zielone, już rosną.

Skoro jako parafia mamy podjąć grupę młodzieży, która przyjedzie na ŚDM, to najlepiej by było, żeby zrobiła to młodzież – przyznaje ks. Józef Cieśla, proboszcz w Jaworznej.

Szczena opada

Nominalnie parafia liczy 580 dusz. Faktycznie wielu ludzi wyjechało. Wioska położona na uboczu. Naprawdę niewielka. Gdzieś w połowie drogi do Zasiedmiogórogrodu. – Zadzwonił do nas ksiądz proboszcz z zaproszeniem na spotkanie z animatorami – opowiada studentka Aneta Rosiek. Oprócz niej była jeszcze Alicja Filipek. – Przyjechali dwójka młodych ludzi i wesoły ksiądz. Fajne spotkanie było. Padła propozycja, by może utworzyć grupę młodzieży parafialnej – mówi Ala. Bały się, że nikt nie przyjdzie.

Proboszcz ogłosił z ambony i… szału nie było. – Parę osób na spotkaniu – mówi Aneta. Przyszła Patrycja Oleksy. – Jestem w DSM, ale w grupie należę do tych starszych. Chciałam, by było coś dla młodzieży – przyznaje. Tomek Zelek przyszedł, ale zrezygnował szybko. – Byłem jednak potem na jakimś czuwaniu, które prowadzili. Spodobało mi się. Pomyślałem: „Dlaczego mam stać z boku?” – wspomina. Na jakiejś adoracji Sebastianowi Pławeckiemu, sam tak mówi, szczena opadła. Też przyszedł. Dziś, to jest po czterech miesiącach, fundament grupy stanowi prawie 20 osób. Angażuje się jeszcze kilkanaście. W maleńkiej parafii.

„Marnowanie” czasu

Ostatnio spotykają się nawet dwa razy w tygodniu. – Przygotowujemy kiermasz świąteczny – tłumaczy Aneta Rosiek. Było tak, że napisał do jaworznian rodak ks. Kazimierz Bukowiec, który pracuje na Madagaskarze, że chętnie przyjechałby na ŚDM z paroma młodymi, jeśli mu pomogą. – Chętni mieli składać w parafii ofiary na zeszyt. Poprosiliśmy jednak księdza, żeby zrobić skarbonkę w kościele. Jak ktoś chciałby dać dwa złote, to nie pójdzie tego zapisać w zeszycie, a do skarbonki może wrzucić. Poza tym pomyśleliśmy o specjalnym koncie bankowym. Chcemy też dołożyć coś od siebie, dlatego przygotowujemy fanty na kiermasz – opowiada Alicja. Powstają zatem zdobione cekinami jajeczka, ozdoby ze skręcanego kolorowego papieru, poduchowe kurki etc. Koleżanka Ali maluje na tę okazję nawet obrazy. Kurczaki szyje sąsiadka Anety. – W niejednym domu starsi pomagają młodym – mówi Aneta. Kinga Filipek cuda z kolorowego papieru nauczyła się robić w szkole. – Trochę wprawy – uśmiecha się. Po co „marnować” tak czas? – Dla sprawy. Chcemy pomóc. Poza tym starsi widzą, że my coś robimy, że nam się chce, to i ich motywuje do wspierania nas – podkreśla Ala.

Czas budowania

Fajne akcje młodzieżowe dotąd widzieli w Laskowej czy Żmiącej, gdy jeździli na czuwania przed bierzmowaniem. – Pojawiła się w nas taka tęsknota, żebyśmy sami nie odstawali, żebyśmy mogli pokazać światu na zewnątrz, że jesteśmy, że potrafimy coś zrobić. Nie chcemy się chować – opowiada Marysia Surdziel. Tomek Zelek mówi, że chcieli mieć raban u siebie. – Poza tym to jedyna szansa dla młodych na spotykanie się, tworzenie wspólnoty. Poza parafią nic nie ma – mówi. Na razie wiele się udaje. Planują w lecie dużą imprezę plenerową. – Jak się uda – zastrzega się Aneta. Ona i Alicja są liderkami grupy. – Na razie rozpędzamy się. Robimy adoracje, ostatnio nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Jednak spotkania przy parafii są bardziej towarzyskie, radosne. Łączymy wiarę z przyjemnością bycia ze sobą. Niedługo wezmą się za program ŚDM, o których na razie niewiele wiedzą. Marzą o radosnym wyznawaniu wiary. Budują wspólnotę młodego Kościoła.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama