Nowy numer 48/2020 Archiwum

Siedział obok Boga

W Brzesku 9 marca na widowni zasiadły w większości dzieci z podstawówek. Tim potrzebował trzech zdań, by w sali zrobiła się cisza jak makiem zasiał.

Tim w wieku trzech lat został porzucony przez matkę, która przywiązała go do słupa. Kiedy miał pięć lat, ojciec – alkoholik – pobił go tak, że lekarze trzy lata składali Tima do kupy. Jako nastolatek miał trzy marzenia: uciec z poprawczaka, być szefem gangu i zabić ojca. – Podstawiłem genetyce nogę, by potknęła się o nią ze swoim założeniem, że „jaki ojciec, taki syn”. Jestem synem i wnukiem alkoholika. Sam piję najwyżej jeden aperitif dziennie. Nigdy dwa. Jeżeli stawiają więcej, niestety „częstuję” tym kwiatki. Nie zapraszajcie mnie, jeśli macie kwiatki – śmieje się Tim. Dziś mieszka niedaleko Lourdes. – Mam mamę, która mieszka w grocie – przyznaje. Jest szczęśliwym ojcem, mężem.

Przeżył nawrócenie. Spotkał Boga. Wybaczył tym, którzy go skrzywdzili. – Dziś swoim życiem świadczy o sile miłości, wiary i przebaczenia. Jest inspiracją dla ludzi, którzy chcą odmienić swoje życie – mówią ci, którzy go wysłuchali.

Big Boss

– Pewnego razu dziennikarz spytał mnie o to, jak mogę wierzyć w Boga z tym wszystkim, co wydarzyło się w moim życiu. „Big Boss? Proszę pana, ja obok niego siedziałem, odpowiedziałem. Bóg, którego kocham, jest żywy. On jest nie tylko w świętej książce” – mówi, opowiadając historię kloszarda Leona, obok którego jako dziecko siadał na ławce i który uczył go czytać. – Dzięki niemu w czasie deszczu mogłem wybierać na schronienie te miejsca, gdzie zobaczyłem napis „deratyzacja”, bo już wiedziałem, że raczej nie będę miał tu towarzystwa gryzoni. Wielkiemu Szefowi zależało, żebym dobrze spał…. – wspomina, wskazując niebo. Dziś ludzie płacą za bilety do kina, by obejrzeć przemoc. Tim mówi, że oni na ulicy te rzeczy mieli zawsze za darmo. Ile przeszedł w życiu, trudno opowiedzieć. Jednak do dziś pamięta tych, którzy obdarzyli go dobrym spojrzeniem. – Dlatego dziś żyję. Dzięki pięknemu spojrzeniu kilku ludzi, którzy patrząc na mnie z troską, dawali mi szansę. Tak to czułem. Kolejnym prezentem Boga dla mnie była chwila, kiedy słyszałem, jak jeden człowiek mówił dobrze o drugim. Kiedy się takie rzeczy słyszy, ma się ochotę poznać tego człowieka. Dobre słowo to skarb – wspomina.

Jak dostrzec Boga

Spotkanie zorganizowane przez burmistrza miasta trwało dwie godziny. Kto wytrwał, z otwartymi ustami słuchał świadectwa Tima. – Jego życie jest dramatyczne, ale każdy z nas ma podobne chwile, kiedy spotyka ludzi, kiedy zbiera różne doświadczenia. Od nas zależy, co z tym zrobimy, czy złe chwile będą nas niszczyć, czy z każdego spotkania będziemy potrafili wyciągnąć jakieś dobro – mówi Sławek, uczestnik spotkania. Do końca Tima słuchał także Franek, gimnazjalista z Brzeska. – Zdecydowanie warto było przyjść. Szkoda, że tak mało osób skorzystało. Świadectwo było osobiste. Życie Tima jest niepowtarzalne, ale są uniwersalne elementy. Jak radzić sobie w podbramkowych sytuacjach, jak dokonywać wyborów, jak starać się dostrzegać Boga w naszym życiu. Czy wszyscy to potrafimy? Nie. Czy wszyscy byśmy chcieli? Pewnie tak – mówi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama