Tim w wieku trzech lat został porzucony przez matkę, która przywiązała go do słupa. Kiedy miał pięć lat, ojciec – alkoholik – pobił go tak, że lekarze trzy lata składali Tima do kupy. Jako nastolatek miał trzy marzenia: uciec z poprawczaka, być szefem gangu i zabić ojca. – Podstawiłem genetyce nogę, by potknęła się o nią ze swoim założeniem, że „jaki ojciec, taki syn”. Jestem synem i wnukiem alkoholika. Sam piję najwyżej jeden aperitif dziennie. Nigdy dwa. Jeżeli stawiają więcej, niestety „częstuję” tym kwiatki. Nie zapraszajcie mnie, jeśli macie kwiatki – śmieje się Tim. Dziś mieszka niedaleko Lourdes. – Mam mamę, która mieszka w grocie – przyznaje. Jest szczęśliwym ojcem, mężem.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








