Nowy numer 33/2018 Archiwum

Ludzie miłosierdzia

Święto Caritas. Święty Augustyn mówił, że miłosierdzie nie płynie z kieszeni. Ten, kto ma miłosierdzie w sercu, zawsze ma coś do ofiarowania.

W bazylice w Grybowie 85 osób odebrało z rąk biskupa Andrzeja Jeża 11 kwietnia statuetki Misericors – Miłosierny Sercem, za działalność na rzecz Caritas, bezinteresowną pracę, ofiarność.

Stoi za każdą złotówką

Caritas Diecezji Tarnowskiej od sześciu lat w dzień swego święta wyróżnia tych, którzy wspierają potrzebujących. – Wcześniej były to listy gratulacyjne. W tym roku po raz siódmy wręczyliśmy statuetki – mówi ks. Piotr Grzanka, wicedyrektor Caritas Diecezji Tarnowskiej.

W ubiegłym roku materialna pomoc udzielona przez centralę diecezjalną Caritas sięgnęła ogromnej kwoty prawie 17 mln zł. – Jest to pomoc świadczona codziennie, po cichu, ogromnej licznie potrzebujących – dodaje ks. Grzanka. Podobnie dzieje się w parafiach. W roku ubiegłym wartość pomocy udzielonej przez oddziały parafialne sięgnęła kwoty ponad 6 mln zł. Oddziały miały w tym czasie pod swoją opieką ponad 10 tys. rodzin. – Za każdą wydaną przez Caritas złotówką, za każdym groszem, kromką chleba stoją konkretni ludzie. Staramy się sukcesywnie ich wyróżniać – dodaje ks. Grzanka. Wyróżnienia w ciągu tych lat odebrało już 790 osób.

Bieda to nie tylko pusty portfel

– Po pomoc przychodzi do naszej Caritas więcej ludzi niż dawniej, ale też jest więcej tych, którzy z potrzebującymi chcą dzielić się tym, co mają – obserwuje ks. Jan Nowakowski, proboszcz par. św. Pawła w Bochni. Co środę do punktu Caritas przy parafii ustawia się kolejka blisko 50-osobowa. – Pomoc bieżąca ma wymiar cząstkowy, tu nie rozwiązujemy kompletnych problemów – mówi. Więcej parafia jest w stanie dać potrzebującym na święta. Z drugiej strony nie wszyscy przychodzący po pomoc zostali dotknięci niedostatkiem, biedą materialną. – Część po prostu tak poukładała sobie życie, że zaspokojenie elementarnych potrzeb egzystencjalnych nie jest dla nich priorytetową potrzebą. Mają „ważniejsze” sprawy na głowie. To też jest jakaś bieda duchowa, życiowa, której konsekwencją jest niedostatek materialny – opowiada ks. Jan. Jednak nikogo nie odsyła się tu z kwitkiem. – Dlatego, że jesteśmy Caritas, nie patrzymy w papiery, nie segregujemy ludzi, tylko staramy się choć skromnie pomóc każdemu – dodaje.

Dzieci naszą sprawą

Wojnicka Caritas dzięki życzliwości parafii i własnej zapobiegliwości nie martwi się o brak środków. – U nas w parafii ofiary składane przy okazji Mszy św. pogrzebowych i ślubnych są przeznaczone na działalność Caritas – informuje Krystyna Sygnarowicz z Wojnicza, wyróżniona w tym roku statuetką Misericors. Priorytetem tego oddziału są dzieci. – Panie w szkole zwracały uwagę, że kiedy przychodzi 11.30, to przy kuchni kręci się wiele dzieci, które nie mają wykupionych obiadów. Wiemy, że dla niektórych ten szkolny posiłek będzie jedyny w ciągu dnia. Zdecydowaliśmy się opłacać dzieciom obiady. Zaczęło się od 5, potem 10, a obecnie 20 dzieciom finansujemy szkolne posiłki – opowiada Krystyna Sygnarowicz. Co miesiąc na ten cel parafialna Caritas przekazuje przynajmniej tysiąc złotych. Organizuje też wyjazdy dla dzieci, kupuje im wyprawki i przybory szkolne. – Biednych przybywa. W ostatnim czasie doszły nam do stałej pomocy dodatkowo 4 rodziny. Taki mamy czas, sytuację w kraju, że ludziom jest coraz ciężej – tłumaczy.

Potrzymaj za rękę

Ale Caritas to nie tylko pieniądze. Jest wielu ludzi, którzy nie mają środków materialnych, ale chętnie ofiarowują swój czas, ręce do pracy, by bezinteresownie pomóc drugiemu człowiekowi. Anna Pawłowska od 32 lat prowadzi oddział Caritas przy parafii kolejowej w Nowym Sączu. Misericors powędrował w jej ręce w roku ubiegłym. – Tego nie robi się dla honoru, odznaczeń, ale z potrzeby serca – mówi. Wolontariusze z tego, ale i innych oddziałów mają zwyczaj odwiedzać chorych, cierpiących, potrzebujących, zanosząc im paczki świąteczne, drobne upominki i ludzką pamięć. – Na Światowy Dzień Chorego roznieśliśmy 300 paczuszek cierpiącym. Upominek był mile widziany, ale największą wartość miał fakt, że ktoś przyszedł, chwilę posiedział, pogadał, przegonił choć na chwilę samotność, potrzymał za rękę, dodał otuchy. Najważniejsza jest bliskość drugiego człowieka, jego okazane serce. To jest pierwszy dar. Materialna pomoc jest jego konsekwencją – mówi Anna Pawłowska.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma