GN 47/2020 Archiwum

Twarz Kościoła na rowerze

Wychodzili nieśmiali na ulice przekonywać, 
że aborcja to zło, że trzeba chronić życie. 
Wracali jednak jak wojownicy dobrej sprawy.

Przez diecezję przejechał organizowany przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Rajd dla Życia. Trzeci odcinek rajdu wiedzie z Przemyśla do Świdnicy. Jego uczestnicy 13 lipca goszczeni byli obiadem u MB Anielskiej w Dębicy, przejechali także przez Tarnów. Nocowali w domu sióstr w Gosławicach, by następnego dnia rano pojechać do Zabawy, do bł. Karoliny, a stamtąd dalej w drogę, kończąc dzień w Racławicach. – Jazdą, obecnością promujemy Duchową Adopcję Dziecka Poczętego, zwracamy uwagę na konieczność obrony życia od samego poczęcia – mówi ks. Tomasz Gap, asystent KSM Archidiecezji Lubelskiej, który towarzyszy młodym na etapie do Świdnicy. 


Koła słabo się kręcą


Odległość z Przemyśla do Świdnicy pokonają w 9 dni. – Koła się kręcą, choć już drugiego dnia musiałam zmienić rower, bo w moim wysiadły przerzutki. Zastępczy rower nie jest zresztą dużo lepszy – śmieje się Dominika Cinner z Łęcznej.. – Nie traktujemy jednak rajdu jako wydarzenia sportowego, tu nie chodzi o to, kto szybciej pokona dystans – dodaje Agata Pilip z Zamościa. Dominika męczy się okrutnie, bo nie jest przyzwyczajona do długodystansowej jazdy. – Koleżanka zaprosiła mnie na wycieczkę rowerową, a okazało się, że to pielgrzymka i rekolekcje w drodze. Wycieczkę z moimi kłopotami pewnie rzuciłabym. Tu jednak idzie o życie. Jest sprawa, dla której warto poświęcić trochę trudu – mówi. 
W każdej miejscowości wychodzą do ludzi z materiałami pro life, rozmawiają, przekonują. Przekonują przekonanych? – W Tarnowie od razu trafiłam z moją grupą na paru chłopaków. Byli za aborcją, bo kler im nie będzie dyktował, jak mają żyć. Pogadałyśmy z nimi ze 20 minut, przedstawiłyśmy argumenty. Obiecali, że się zastanowią – opowiada Agata.


Ewangelizacja 
dla każdego


W trzecim dniu południowego etapu Rajdu dla Życia, który okrąża Polskę, odwiedzili bł. Karolinę. „Tu i od niej uczymy się, jak pięknie żyć” – pisze Monika Zioło na Twitterze. Cały czas wiozą ze sobą relikwie błogosławionej. Niewielu tych młodych jedzie na rowerach, 15 osób i 2 kolorowe busy. Przepisy nie pozwalają na więcej. – Ten czas rajdu ich zmienia – przekonuje ks. Tomasz Gap. Opowiada, jak w zeszłym roku grupka szła ewangelizować, rozmawiać z ludźmi o ochronie życia. Wychodzili trochę niepewni, może zalęknieni. – Na początku trzeba się przełamać. Ale już pierwszego dnia wracali i czuli wewnętrzny mus dzielenia się informacjami, z kim, jak, o czym rozmawiali – opowiada kapłan. Po rajdzie widać było, że wyjeżdżali na niego nie najlepsi kolarze, a wracali z niego gotowi do walki wojownicy Jezusa, dobrej sprawy. – Tu przekonują się, że ewangelizacja jest dla każdego. Poza tym oni stawali się twarzą Kościoła. To, że księża z ambony mówią o ochronie życia, jest ważne, ale pewnie skuteczniejsi są młodzi, którzy mówią o tym na ulicy – tłumaczy ks. Tomek.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama